piątek, 12 maja 2017

Fatima : Portugalia - królobójcy i Salazar „dyktator z łapanki”.



Jutro 13 maja minie 100 lat od ukazania się Matki Boskiej trojgu portugalskim pastuszkom owiec gdzieś na wzgórzach koło wioski Fatima czyli największego wydarzenia w świecie katolickim (i nie tylko) w XX w. a tymczasem w serwisach informacyjnych telewizji, radia i w Internecie – zero info.  
Okazuje się, że „ze spraw katolickich” najważniejsza jest kwestia „korytarza humanitarnego”, co to jest na gwałt, sorry, pilnie  potrzebny „przez Polskę”. „Korytarze przez Polskę” kojarzą mi się jak najgorzej, no ale.  Podróże lotnicze też nie są tanie a szpitale w Kuwejcie czy Arabii Saudyjskiej podobno są wręcz luksusowe i znakomicie bliżej. Powtórzę: no ale.

Oczywiście Kościół Katolicki w Polsce i na świecie uroczyście obchodzi setną rocznicę objawień w najróżniejszej formie i religijny aspekt tych objawień jest katolikom polskim powszechnie znany, choćby z uwagi na osobiste zaangażowanie św. Jana Pawła II  w beatyfikację Hiacynty i Franciszka Marto, dwojga Małych Świadków.

Natomiast wymiar ludzki czyli historyczny tych wydarzeń w Polsce jest słabo popularyzowany. Dziesięć lat temu, w 90 rocznicę objawień w dwóch numerach miesięcznika katolickiego „Miłujcie się”  zamieszczono obszerny artykuł Pana Grzegorza Kucharczyka pt.: ”Portugalia -masoneria-Fatima. W 90-lecie objawień Matki Bożej w Fatimie” a potem już w zasadzie nic.

O historii Portugalii z przełomu XIX i XX w. nie wiem praktycznie nic, więc rewelacje zawarte w artykule dr Kucharczyka zaostrzyły mi apetyt i w  celu „zarysowania szerokiego tła historycznego objawień w Fatimie” robię sobie dla uczczenia setnej rocznicy „jednoosobową konferencję para-naukową” na temat wydarzeń politycznych w Portugalii, które poprzedziły „wydarzenia Fatimskie” i które po nich – nastąpiły. Której jestem prelegentem i słuchaczem w jednej osobieJ. Jeśli ktoś chce się dołączyć, to serdecznie zapraszam.

Zapewne wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego Matka Boska wybrała Portugalię i troje maluchów w wieku lat 10, 8 i 7 na przekazanie całemu światu strasznych ostrzeżeń i zdecydowanych nakazów dla katolików w imieniu Jej Syna. I właśnie wtedy.   Tego się zapewne nie dowiemy, ale wątek aresztowania nieletnich wiejskich dzieci w dniu 13 sierpnia 1917 r. przez miejscowego wójta i uwiezienia ich w niedalekim miasteczku Ouerem daje jakieś pojęcie o „scenerii historycznej”.  Na podstawie jakich paragrafów nieletnie dzieci aresztuje jakiś wójt a nie np. policja. Co tam się w tej Portugalii działo???

Działo się naprawdę wiele i aż dziw, że te informacje są skrzętnie pomijane w nauczaniu historii Portugalii nawet bez nawiązywania do religijnych objawień katolickim dzieciom w 1917 r.
Okazuje się, że w 1908 r. Portugalia przeżyła największy wstrząs polityczny od 1000 lat.  W dniu 1 lutego 1908 r. dwóch zamachowców: Alfredo Luisa da Costa (dziennikarza, publicysty, członka masońskiej Lizbońskiej Loży Górskiej) i Manuel Buíça (byłego sierżanta kawalerii i nauczyciela)  członków 20-osobowej grupy nielegalnej organizacji tzw. karbonariuszy i– dokonało zastrzeliło na ulicy Lizbony króla Portugalii Karola I i jego  starszego syna i następcy tronu księcia Luisa Filipa de Braganza oraz raniło młodszego syna Manuela. Zamach ten był poprzedzony spiskiem i próbą zamachu w dniu 28 stycznia 1908 r. (tzw. zamachowcy zostali aresztowani w słynnej windzie do Biblioteki Miejskiej w Lizbonie) , popieranego po cichu przez bardzo agresywną w tym czasie Partię Republikańską – główną partię opozycyjną oraz jej bojówki tzw. Formadas Brancas (Białe Mrówki).

Celem zamachu była cała rodzina królewska i premier, jadący w odkrytym lando do pałacu, w tym król, jego żona Amelia (z domu księżniczka Orleańska, córka Hrabiego Paryża) oraz dwaj jedyni synowie.  Król został zastrzelony z Winchestera z 8 metrów przez Manuela Buíça a Alfredo Costa wskoczył na stopień landa i oddał strzały z rewolweru do króla (już martwego), jego starszego syna (zginął na miejscu) i syna młodszego. Tego prawdopodobnie uratowała matka, która rzuciła się z jakimś bukietem na zamachowca, czym go wytrąciła „z rytmu”.  Zamachowcy zostali zabici na miejscu przez policjantów, kiedy już ci ochłonęli  z szoku. Oficer ochrony królewskiej dobił Alfredo Costa.
W ten sposób zakończyła się prawie 1000-letnia Monarchia Portugalska, albowiem co prawda młodszy syn Manuel ur. 1989 r. został wyświęcony na króla Manuela II ale nie był on zupełnie przygotowany do sprawowania władzy w obliczu totalnej i agresywnej opozycji.

Portugalia była w zupełnym szoku ale warto w tym miejscu zauważyć, że ten gwałtowny zamach na CAŁĄ rodzinę królewską katolickiej monarchii –  był jednym z serii zamachów przeciwko katolickim monarchiom europejskim na przełomie XIX i XX w. 
Jeśli pominie się nagłą śmierć następcy tronu Austro-Węgier arcyksięcia Rudolfa, która jakoby miała być samobójstwem, to i tak można powiedzieć, że „w temacie królobójstwa” działo się w okresie 20 lat całkiem sporo.
 
Na początek w dniu 9 września 1898 r. zostaje zamordowana w Genewie cesarzowa Elżbieta z domu bawarskiego Witelsbachów – żona cesarza Franciszka Józefa Habsburga – przez „włoskiego anarchistę” Luigi Lucheni. Dostał dożywocie ale zaczął pisać pamiętniki w więzieniu, więc zaraz dostał depresji „i się powiesił”.
 
W dniu 29 lipca 1900 r. został zastrzelony przez „anarchistę amerykańsko-włoskiego” Gaetano Bresci Król Włoch Umberto I  syn Wiktora Emanuela II „ojca ojczyzny” –pierwszego króla Zjednoczonych Włoch. Król Umberto był mocno zaprzyjaźniony z Austro-Węgrami i Cesarstwem Niemieckim oraz planował jakieś „podboje Afryki” a nawet rozpoczął podbój Etiopii.  
Król Umberto I był wujem zamordowanego Króla Portugalii i Algarve Karola I poprzez jego matkę – Marię Pię de Savoia, córkę Króla Włoch Wiktora Emanuela II. Maria Pia de Savoia była córką chrzestną Papieża Piusa IX.

Po zamordowaniu Króla Portugalii minęło zaledwie 6 lat i dochodzi w dniu 28 czerwca 1914 r.w Sarajewie  do zamordowania następcy tronu Austro- Węgier Arcyksięcia Franciszka  Ferdynanda Habsburga i jego Małżonki Zofii. Tu też działał „samotny terrorysta nacjonalista” Gavrilo Princip oraz jego dwaj koledzy, którzy z uwagi na młody wiek nie zostali skazani na śmierć. W więzieniu zmarł z powodu gruźlicy kości 18 kwietnia 1918 r.

Jako epilog może zostać uznany zamach na Kanclerza Austrii żarliwego katolika Eneglnberta Dollfussa, dokonany przez austriackich wielbicieli pana Hitlera – w dniu 25 lipca 1934 r. Nie tolerował biedak komunistów i nazistów i zdelegalizował „wszystkich” a co gorsza wdrażał politykę wg encyklik papieskich.

A teraz „drugie płuco chrześcijaństwa”: pod naciskiem „demokracji rosyjskiej” car Mikołaj II Romanow abdykuje 15 marca 1917 r. w imieniu swoim i syna na rzecz brata Michała Romanowa ale to było „za mało” i niewątpliwie „zainspirowani” osiągnięciami swoich zachodnich kolegów „rosyjscy rewolucjoniści” zamordowali w nocy 16/17 lipca 1918 r. ex-cara, jego żonę , cztery córki , syna lat 12 oraz w ramach likwidacji świadków: służbę domową. Brat carski arcyksiążę Michał został zamordowany wcześniej bo 13 czerwca w nieznanym miejscu w okolicy Permu przez Czeka.
Król Jugosławii  Aleksander I Karadziordziewić został zamordowany w zamachu w Marsylii w dniu 9 października  1934 r.  przez „terrorystę z Wewnętrznej Rewolucyjnej Organizacji Macedońskiej” Włada Czernozemskiego, który miał być Bułgarem a miał czeskie papiery i strzelał z mauzera ukrytego w bukiecie kwiatów wskoczywszy na stopień limuzyny. Przy okazji wymiany ognia  z policją francuską zginął francuski minister spraw zagranicznych Louis Barthou.

Tak więc w 1918 r. było pozamiatane w Europie po monarchiach katolickich i prawosławnych a w 1934  r. po wszystkich katolickich i prawosławnych głowach państw w Europie. Została Belgia, ale ona się pojawiła dopiero po Kongresie Wiedeńskim i nie prowadziła samodzielnej polityki.
Sorry, została jeden katolik na czele państwa europejskiego, był nim premier Portugalii w latach 1928-1968 (a przelotnie w 1951 r. nawet prezydent) pan Antonio Oliveira Salazar, zwany przez niechętnych „dyktatorem”. Na niego oczywiście też był przeprowadzony zamach. Niejaki Emidio Santana „anarchosyndykalista” i założyciel związku metalowców podłożył bombę 4 lipca 1937 r. w okolicy samochodu premiera,  kiedy Antonio Salazar uczestniczył w Mszy św. w prywatnej kaplicy swojego przyjaciela w Lizbonie. Bomba wybuchła w metalowej kasecie kiedy premier Portugalii był ok. 3 metrów od niej, ale nie wyrządziła mu żadnych szkód, ranny został jego kierowca.  Santana dostał 16 lat więzienia a Salazar pancerny samochód.  

Tak więc mamy „komplet” jeśli chodzi o zamachy na szefów katolickich i prawosławnych państw. Tymczasem nie można się doszukać żadnych info o próbach zamachów w tym okresie na monarchów protestanckich. Jakoś rewolucjoniści, anarchosyndykaliści, terroryści i karbonariusze nie uznawali monarchów i premierów protestanckich za swoich wrogów. Przypadek taki.
No ale wróćmy do roku 1908 r. i upadku Monarchii Portugalskiej. Młody Manuel II , który oglądał śmierć swojego ojca i brata (zmarł w 20 minut po ojcu) miał w chwili wstąpienia na tron lat 19 i nie był przygotowany do pełnienia obowiązków królewskich w tak niesprzyjających warunkach. 

W ciągu 24 miesięcy jego władzy królewskiej zmieniło się w Portugalii aż 7 rządów a Partia Republikańska , stojąca za zamachem ostrzyła sobie zęby na władzę. Wybory parlamentarne odbyły się 28 sierpnia 1910 r. i strona rządowa otrzymała 58%, opozycja umiarkowana 33% a Partia Republikańska tylko 9%. Więc zostawał tylko zamach stanu i doszło do niego  w dniach 3-5 października 1910 r. w ten sposób, że koszary wojskowe i pałac królewski zostały zaatakowane przez bojówki Carbonaria,  anarchistów, zrewoltowaną część wojska oraz tzw. element uliczny.  A dodatkowo pałac został zbombardowany. Zaatakowane zostały też niektóre więzienia , podpalone zostały urzędy w niektórych miastach oraz kościoły.  

W ogólnym zamieszaniu , kiedy wszystko można było uratować zdecydowanym działaniem , Manuel II przeniósł się do pałacu matki i babki a w tym czasie organizatorzy rewolty ogłosili powstanie republiki a doradcy króla uznali, że powinien on opuścić kraj, co też uczynił z całą rodziną.
Ogłoszono powstanie tzw. I Republiki, której Rząd Tymczasowy został natychmiast ogłoszony.  Co ciekawe, już miesiąc po tym, Rewolucja 5 Października i Rząd Tymczasowy zostały zaakceptowane przez m.in. rząd brytyjski, francuski, włoski.
 
Kierunek rewolucji był zdecydowanie antyklerykalny. W pierwszych dniach rewolucji zostało kompletnie zdemolowanych 20 kościołów, ok. 100 obrabowano, pobito ok. 100 księży a do grudnia 1910 r. zamordowano 15.
Rząd Tymczasowy w tym względzie miał się na kim oprzeć: był to pan Alfonso Costa,minister sprawiedliwości, który niemal natychmiast za zgodą rządu wprowadził następujące postanowienia:
1)     Wszystkie zakony (31) z Towarzystwem Jezusowym na czele – wydalono z granic Portugalii- łącznie 164 domy,
2)     zamknięto domy modlitwy, szkoły i ośrodki dobroczynne , które zostały skonfiskowane na rzecz państwa,
3)     Majątek kościelny został w całości znacjonalizowany, świątynie i kaplice mogły być „bezpłatnie wypożyczane do odprawiania nabożeństw”,
4)     Księżom zabroniono noszenia szat duchownych poza kościołowi, zabroniono wiernym urządzania procesji,
5)     Edukacja szkolna została całkowicie „upaństwowiona” czyli zlikwidowane zostały wszystkie szkoły katolickie (czyli prawie cała edukacja portugalska na poziomie podstawowym i średnim.
6)     Zaatakowane zostały i zniszczone redakcje czasopism katolickich,
7)     Wszystkie symbole katolickie w miejscach publicznych zostały usunięte.
8)     Listy pasterskie Episkopaty Portugalii – zostały objęte ZAKAZEM ODCZYTANIA; wielu księży nie zastosowało się do tego zakazu, w efekcie usunięty został z urzędu biskup Porto, jak „winny podburzania do nielojalności”.
9)     Banicją nowe władze objęły w dalszej kolejności: patriarchę Lizbony, arcybiskupa Guardy, biskupów Algarve, Bragi, Porto, Alegre, Lamego, Branagca, administratora Coimbry. Do roku 1912 żaden z biskupów nie miał prawa urzędowania w swojej diecezji a co najmniej czterech zostało wypędzonych z kraju. Zerwano też stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską
10)  Dni świąt kościelnych zostały skasowane i stały się dniami pracy, zostawiono wolne od pracy – niedziele,
11)  Wprowadzono rozwody, małżeństwa cywilne.
Niezależnie od wdrażanego błyskawicznie nowego prawa, ujawniły się bojówki antyklerykalne tzw. „białe mrówki”, o których pisze pan dr Kucharczyk w miesięczniku „Miłujmy się” z roku 2007 , które za wiedzą rządu urządziły w 1914 r. ataki na obchody Świąt Wielkanocnych w kościołach. Aktywiści tej organizacji napadali nie tylko na księży ale i na cywilnych wiernych, w efekcie w latach 1915-1917 łączna liczba zamordowanych księży i wiernych świeckich dwukrotnie przewyższyła liczbę żołnierzy portugalskiego korpusu ekspedycyjnego, który walczył na frontach I WW od roku 1916.  Żołnierzy zginęło 1935.

Osobną historią była sprawa prześladowań Małych Pastuszków przez władze reprezentowane na poziomie gminnym przez wójta Fatimy Arturo Santosa,  aktywnego członka loży masońskiej w miejscowości Leira i organizatora loży masońskiej w niedalekim Ourem, z zawodu rzeźnika zresztą.
Aresztował troje małych Dzieci bez wiedzy rodziców, przesłuchiwał Je i zastraszał. Inni aktywiści nie byli gorsi. Po cudzie słońca 13 października 1917 r. dostali takiego amoku, że specjalna masońska przyjechała aż prowincji Santarem aby ściąć drzewo, w którego konarach objawiła się Dzieciom Matka Boska. Owszem, ścięli, ale sąsiednie. Za to ukradli ołtarzyk prowizoryczny sporządzony przez pielgrzymów na miejscu objawień i urządzili coś na kształt „parady równości” .

W innych dziedzinach I Republika Portugalska miała mniej sukcesów. Bo jakkolwiek niektóre rządy uznały stosunkowo szybko rządy republikańskie, to próby uzyskania pożyczki stabilizującej upadającą gospodarkę i finanse państwa – poprzez Ligę Narodów po I WW od Banku Baringsa – spełzły na niczym. Państwo się rozpadało pod każdym względem.
W okresie trwania I Republiki czyli w latach 1910 – 1926  Portugalczycy oglądali: 9 prezydentów, 25 powstań, 3 dyktatury, 325 zamachów bombowych plus zamordowanie dyktatora wojskowego Sidonio Pais w 1918 r. Kraj był w takim stanie, że kiedy I WW się zakończyła, Republika Portugalska jako jedyny kraj nie miała sił i środków aby przywieźć do kraju swój korpus ekspedycyjny z Francji.
 
W tych okolicznościach przyrody wyższa kadra oficerska jakkolwiek masoni, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i zaprowadzić jaki taki porządek.
Generał Oscar Carmona republikanin i mason, w 1923 r. minister wojny w 1926 r. przyłączył się do wojskowego zamachu stanu i 28 maja 1926 r. a od 29 listopada 1926 r. został ustanowiony 51 Prezydentem Portugalii i sprawował tę funkcję do 1951 r. Roztropny ten generał zaczął się rozglądać za mocnym księgowym-finansistą, który zdoła ogarnąć totalny bałagan w finansach państwa. Jego wzrok padł na błyskotliwego młodego asystenta pewnego profesora na Uniwersytecie Coimbra, który w swoim czasie stał się słynny z powodu osiągnięcia 19 punktów na możliwe 20 na egzaminach państwowych, co miało być wynikiem absolutnie niespotykanym, wręcz historycznym.

Młodym naukowcem okazał się doktor w zakresie nauk ekonomicznych specjalizacja finanse plus absolwent prawa a wcześniej długoletni „student” niższego seminarium duchownego – Antonio de Oliveira Salazar, prywatnie znany jako zagorzały katolik i działacz studenckiej organizacji katolickiej PO roku 1910. Bowiem problem młodego Antonio Salazara polegał na tym, że on naprawdę chciał zostać księdzem, ale skończył seminarium duchowne w roku 1908, kiedy  zamordowano Króla Karola I i jego Następcę i rozpoczęła się demolka republikańska. Jego protektor, bogaty ziemianin, który zatrudniał jego ojca w charakterze rządcy, wręcz zniechęcił do stanu kapłańskiego, sugerując, że z jego zdolnościami jest państwu potrzeby w innych dziedzinach. I opłacił mu studia ekonomiczne i prawne na ekskluzywnym i drogim uniwersytecie Coimbra, gdzie poznał wielu ciekawych ludzi, np. przyszłego arcybiskupa Lizbony.

No więc kiedy zdeterminowane wojsko szukało bystrego technokraty, generał Carmona wynalazł przebrzydłego młodego katolika o urodzie amanta kina niemego i zaproponował mu posadę ministra finansów. Antonio Salazar nie był łasy na łatwą karierę, był już wybrany do parlamentu, ale podobno po 4 dniach słuchania debat stwierdził, że nie będzie marnował swojego czasu i wrócił na uczelnię. 

Ofertę Carmony przyjął, ale obłożył ją taką ilością warunków dotyczących specjalnych uprawnień dla ministra finansów w zakresie –zarządzania wydatkami w innych resortach z posadą prezydenta 
włącznie, że był ministrem finansów zaledwie dni 16: od 3 czerwca do 17 czerwca 1926 r.
 
Ale kiedy deficyt państwa rósł w oczach a wspomniany Bank Baringsa odmówił pożyczki na ratowanie państwa w 1927r. – Antonio Salazar został zaszczycony wizytą kilku panów generałów, z którymi odbył męską rozmowę , w wyniku której w dniu 28 kwietnia 1928 r. został ministrem finansów.
Na swoich warunkach. Nie warunkach płacowych ale otrzymał wolną rękę w zakresie stawiania veto wydatkom we wszystkich resortach.
No i ten młody technokrata, jawny katolik w ciągu jednego roku dokonał paru cudów w dosłownym tego słowa znaczeniu: w ciągu zaledwie jednego roku ustabilizował budżet  tzn. osiągnął NADWYŻKĘ BUDŻETOWĄ, czego w Portugalii najstarsi ludzie nie pamiętali a był to , jak mówią historycy : pierwszy z wielu budżetów z nadwyżką. Ustabilizował walutę.

W 1929 r. doszło do pierwszego ciekawego kryzysu: minister sprawiedliwości w rządzie pan Mario de Figueiredo, wymyślił sobie, że wprowadzi przepis ułatwiający uwaga, uwaga, PUBLICZNE PROCESJE. Premier powiedział swoje stanowcze NIE. Na to Salazar poradził koledze, aby podał się do dymisji a sam go poprze. Akurat wtedy leżał sobie ze złamaną nogą w  szpitalu. Nie minęło 2 dni, kiedy do szpitala pofatygował się pan prezydent Carmona i po miłej rozmowie: procesje mogły wyjść na ulice a premier rządu podał się do dymisji. Finanse były najważniejsze dla wojska.
 
Antonio Salazar był ministrem finansów Portugalii do roku 1944. Od 1936 r. do 1939 był ministrem marynarki, jednocześnie w latach 1932-1944 był ministrem wojny a tak na początek, kiedy wojskowi zobaczyli, jakie cuda chłopak robi z finansami „i ze wszystkim” – w 1932 r. dali mu posadę premiera i na tej posadzie pozostał do roku 1968.
 
Swoje działania jako premier zaczął od tego, że opracował projekt nowej konstytucji Portugalii wg swojej koncepcji opierającej się w dużej mierze na dwóch encyklikach papieskich: Rerum Novarum (Leon XIII) i Quadrogesimo Anno (Pius XI). Jak rasowy dyktator ogłosił tekst projektu konstytucji do publicznej wiadomości i dał wszystkim Portugalczykom cały rok na przysyłanie swoich uwag i poprawek – PRZED ZAPOWIEDZIANYM REFERENDUM w sprawie autorskiego projektu.

No i referendum zostało przeprowadzone 19 marca 1933 r. a Konstytucja przeszła ilością 99,5% głosów.  Jak to mówią, pełna dyktatura.
 
Przeciwnicy Antonio Salazara wygłaszają wiele komunałów na temat jego rządów, zaczynając od nazywania go dyktatorem i faszystą. Tymczasem był to po prostu wybitny administrator państwowy, uczciwy człowiek i patriota portugalski.  Nie kombinował a władza nie była jego narkotykiem.
Kiedy marynarze komuniści podnieśli bunt na kilku okrętach bo chcieli porwać je „na pomoc walczącej Hiszpanii” – kazał je ostrzelać skutecznie a następnego DNIA zarządził aby wszyscy urzędnicy państwowi złożyli PRZYSIĘGĘ ANTYKOMUNISTYCZNĄ.
 
W czasie II WW przyjął w Portugalii około jednego miliona uchodźców , w tym Żydów, z których wielu marzyło o emigracji do USA. Ale pozostali w biednej Portugalii bo bogate USA miało akurat małe kwoty wizowe dla Żydów.
Kiedy odszedł z urzędu w roku 1968 z powodu choroby okazało się, że za cały majątek zebrany „w służbie państwowej” miał dwa rozpadające się domki wiejskie oraz oszczędności w wysokości ok. 3000 USD.

Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński stawiał Antonio Oliveirę Salazara za wzór – naszym bohaterom i autorytetom moralnym  w 1981 r. Żeby naśladowali.
Na tym kończę swoją jednoosobową konferencję poświęconą Objawieniom Fatimskim na tle panoramy historycznej i politycznej Portugalii na przełomie XIX i XX w. Oczywiście – w zarysie
J)

62 komentarze:

  1. Pani notki są bezcenne! Jak Pani znajdzie chwilę czasu to polecam historię Meksyku, w których już kilkaset lat walczy się z Kościołem, a skutki tej walki widać gołym okiem.
    Pozdrawiam - stały czytelnik i wielbiciel Pani pracy od czasów S24

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki wielkie za miłe słowa. Przyznam, że zupełnie sobie nie zdawałam sprawy z tego, że Objawienia Fatimskie miały miejsce w czasie, który można spokojnie nazwać "srogimi prześladowaniami Kościoła". To mnie zaskoczyło, tym bardziej, że docent wiki otwartym tekstem pisał ,iż zarówno zamach na Królów Portugalii jak i prześladowania katolików były od dawna przygotowywaną akcją w wykonaniu tzw. republikanów masonów nawiązujących do "tradycji jakobińskiej". Do Voltaire'a i "myślicieli oświeceniowych". To się działo dokładnie 10 lat przed rewolucją bolszewicką w Rosji i przebiegało wg tego samego schematu.
    PS. Bardzo proszę o tytuł książki o Meksyku. Jest ich bardzo mało, to znaczy słyszałam o jednej ale nie pamiętam tytułu. Myślę o epoce powstania Cristeros. Ciemny lud jest karmiony filmami o Meksyku w rodzaju "Fridy".
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Franciszek i Hiacynta ogłoszeni właśnie Świętymi Kościoła Katolickiego! Bogu niech będą dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrej książki o Meksyku to Pani polecić nie mogę, bo takiej nie znalazłem ale wystarczy wiki w wersji angielskiej i tam zasadniczo jest mnóstwo informacji np. o prawnikach amerykańskich pochodzenia etruskiego i takie tam ciekawostki o lobbistach:) To jest temat rzeka, jak potencjalnie przebogaty kraj doprowadzić do roli kompletnego peryferium, które jest zapleczem taniej siły roboczej zarządzanym przez gangi narkotykowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info. Podobno w książce prof. Chodakiewicza pt. "Między Wisłą a Potomackiem" z 2012 r. jest jakiś rozdział poświęcony Meksykowi. Pamiętam też jakiś stary numer Frondy - jeden z tych pierwszych numerów.
      Rzeczywiście, jest to temat -rzeka. Zwłaszcza zaskoczyło mnie np. że Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński rozmawiał liderami "S" i zachęcał do naśladowania koncepcji państwa Salazara. Ale oni woleli -tajne układy z generałem Kiszczakiem połączone z wypitką i zakąską. I mamy, to co widać:)))

      Usuń
  5. Sugeruję zacząć od Benito Juárez Nie wiem czy zadziała mój html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info. Poczytam jutro, bo dzisiaj Ksiądz Proboszcz zarządził bardzo uroczyste obchody 100-rocznicy Objawień w Fatimie i pewnie będzie sprawdzał listę obecności:)))

      Usuń
  6. Bardzo to miłe i budujące wartość własną komentatora, że Pani odpowiada na komentarze i że szybko odpowiada. Dzięki takiemu podejściu można nawet porozmawiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentatorzy są bardzo ważnym elementem tej zabawy, bowiem często dzielą się swoją unikalną wiedzą i w ten sposób pojawia się "wartość dodana" bloga. Czasem bloger ma tylko jakąś intuicję a komentatorzy "czynią resztę". Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  7. Bóg zapłać Pani (dobra kobieto :) ) za dobrą robotę... Niech się święci

    "Salve Regina", w wykonaniu Chóru Klasztornego Abbey of Notre-Dame Fontgombault
    https://www.youtube.com/watch?v=OLMeHBkLQJo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i za dobre słowo i za wspaniałego linka:)))

      Usuń
  8. Bardzo, bardzo dziękuję za cenną lekcję. O objawieniach fatimskich słyszałem od dziecka, potem dużo rzeczy dotyczących samych objawień przeczytałem. Ale dopiero teraz zapoznałem się dokładniej z jakże ważnym kontekstem historyczno-politycznym! Oto co robi z człowiekiem oślepieniowa tresura akademicka i to przy sporej już mojej wiedzy na temat herezji oświecenia. Tak miałem silnie wpojony odruch nie zauważania kontekstu objawień maryjnych, że dopiero dzisiaj w szczegółach przyjrzałem się, co się wtedy w Portugalii działo! Stała się Pani dla mnie w tym temacie taranem, który rozwala system kołłątajowsko-stalinowski. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę Ojca, dzięki za bardzo miłe słowa ale ta notka powstała z powodu mojej własnej niewiedzy. Chciałam jakoś uczcić tę setną rocznicę Objawień i przypomniałam sobie,że na 100-rocznicę rewolucji październikowej pewne wydawnictwo niemieckie urządziło jakieś konferencje i wywiady z interesującymi ludźmi plus czytanie książki jakiegoś bolszewika.
      Więc sobie pomyślałam, że nie może tak być, że setna rocznica Objawień Fatimskich - nie ma ani konferencji, ani wywiadów z interesującymi ludźmi, ani nikt nie odczyta wspomnień pielgrzymów, którzy byli obecni, kiedy Pastuszkowie mieli objawienia:)))
      I sobie wymyśliłam przy okazji własnego dokształcenia - taką "mini-konferencję":))) PS. Ja też nie miałam prawie żadnej wiedzy na temat ówczesnego stanu Portugalii. I męczyło mnie to -aresztowanie dzieci.
      Kontekst polityczny tych objawień jest bardzo ważny, bowiem Matka Boska przyszła do małych Portugalczyków w okresie srogiego prześladowania Kościoła Portugalskiego i portugalskich Katolików, którzy umierali wtedy za wiarę. I było to robione w majestacie państwa. Które dopiero co zamordowało Króla. Czymś zupełnie niesamowitym była wzmianka w jakimś materiale o tym, że Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński - rozmawiał z liderami "S" o przykładzie premiera Salazara, którego zalecał naśladować. Nie posłuchali.
      Więc ten "kontekst polityczny i historyczny" dotyczy nas bardzo osobiście.
      Szczęść Boże i miłego czytania.

      Usuń
  9. Komu do czego potrzebny był Holokaust dynastii Katolickich?
    http://stopfalszerom.blogspot.com/2017/05/pink-panther-o-salazarze-cudzie.html
    https://2.bp.blogspot.com/-1mRLdb8w4aE/WRcKUlwq2vI/AAAAAAAAAWE/l6MMg2m6C4UUGYuZoS1StZBTOR_r--_KACLcB/s1600/r%25C3%25B3%25C5%25BCowa%2Bpantera.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komuś do czegoś był potrzebny:))) Zaintrygowało mnie podobieństwo zamordowania z zimną krwią cara Mikołaja II i jego całej rodziny do "polowania na Habsburgów" i do tego zamachu w Portugalii, o którym wszyscy tak jakby strasznie chcieli zapomnieć. Prawie im się udało.
      PS. Dzięki za popularyzację notki w tak atrakcyjnej formie:)) Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  10. Proszę Pani, bardzo, ale to bardzo serdeczne Bóg zapłać!
    Trzy Krainy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo. Serdeczne Bóg zapłać.

      Usuń
  11. Eli Barbur nazywał go kryptofaszystowską małpą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Krypto" - bo niczego nie mogli mu udowodnić.
      "Małpa" - bo nie mogli go dopaść :)))
      To tylko słowa. One pokazują, że warto jest szukać informacji o faktach a nie zawracać sobie głowy na poznawanie czyichś bardzo nieobiektywnych opinii.
      PS. To ciekawe, bo kiedy Niemcy zajęli Paryż w czerwcu 1940 r. Salazar zaprosił liderów żydowskich z Lisbony i zaproponował, aby Żydzi z Francji oraz ważne dla nich dokumenty i pamiątki - przenieśli do Portugalii na czas wojny. On od początku nie wierzył w zwycięstwo III Rzeszy. Do Portugalii, liczącej wówczas ok. 6 mln obywateli - przyjechało ok. 1 miliona uchodźców, w dużej mierze Żydów, i on nakazał uruchomienie całej infrastruktury dla rozlokowania ich i pomocy. W krajach okupowanych konsulowie portugalscy masowo wydawali wizy portugalskie Żydom.
      No i doczekał się po śmierci - wdzięczności:))) To typowe.

      Usuń
  12. Dziękuję za znakomitą konferencję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie:))

      Usuń
  13. Nieoceniona Pantero.
    Dziś dotarła do mnie książka, którą kupiłem zupełnie nie wiedząc co przyniesie. Przyszła z kilkoma innymi książkami (no wiesz, tylko raz się płaci za przesyłkę).
    Nie sięgnąłbym do niej dzisiaj, gdyby nie Twój wpis, bo to aż 700 stronicowe tomisko.
    Stanisław Schimitzek "Na krawędzi Europy. Wspomnienia portugalskie 1939-1946".
    Rach ciach do indeksu osób - szukam Salazara.
    Na 217 stronie pojawia się sformułowanie "reżim Salazara".
    A potem: s.342 "żarliwy katolik".S. 345 to jeszcze poufne rozmowy Salazara z Niemcami o zamknięciu Poselstwa Polskiego, którego oczywiście nie zamknięto. Na kolejnych stronach m.in.o pomocy Portugalskiego Czerwonego Krzyża dla obozu w Pruszkowie po powstaniu. I nawet na 679 stronie jest fragment o trzymaniu społeczeństwa żelazną ręką, ale jest też taki kwiatek:
    "Spłacono długi zagraniczne i skonsolidowano krótkoterminowe zadłużenia wewnętrzne. Opracowuje się plany uprzemysłowienia kraju (...). Schlebia się dumnie narodowej m.in. przez rekonstrukcję wspaniałych zabytków".
    No a dalej z pewnym żalem..."Natomiast reform społecznych, które by wyprowadziły Portugalię z jej stanu zacofania dotychczas się nie przeprowadza. Zmiana (...) szeregu ministrów na ludzi młodszych (...) nie odbija się na polityce wewnętrznej w sposób odczuwalny dla szerokich mas.

    Ot takie sanacyjne żale i tęsknoty za uszczęśliwianiem mas przez starych towarzyszy, a nie młodych ministrów...

    To na razie tyle. Za dużo u mnie znaków, nowych obowiązków, pomysłów. Ale do tej książki wkrótce wrócę. Obiecuję

    Gorąco pozdrawiam.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie za info o tej książce. Ciekawe, czy zwrócił uwagę na fakt, iż Portugalia czyli Antonio Salazar premier - po wojnie NIE uznał "wyłonionego w wyniku porozumień jałtańskich" - PKWN i utrzymywała stosunki dyplomatyczne z Rządem Polskim na Uchodźctwie. Ustanowienie stosunków dyplomatycznych między Lizboną a Warszawą nastąpiło dopiero w 1977 r.!!!!
      Stanisławowi Schmitzkowi mogło być trochę głupio, bowiem on sam był przedwojennym pracownikiem MSZ u Becka, ewakuował się z nim 17 września 39 r. do Rumunii, ale po klęsce Francji - rząd Sikorskiego "nie miał dla niego pracy" i wylądował w Lizbonie jako "opiekun polskich uchodźców". A w 1945 r. - wrócił do Warszawy i załapał się do wysokich urzędów państwowych. Musiał mieć więc znaczny dyskomfort z powodu tak zasadniczej postawy Antonio Salazara - antykomunisty realnego a nie nominalnego.

      Usuń
    2. Imiona dzieci z Fatimy próbowałem znaleźć w tej pozycji, ale nie ma o tym nic. Po Twoich informacjach raczej się nie dziwię.

      Usuń
  14. Widać, że w krajach w których normalna procedura: katolicyzm, protestantyzm, ateizm, nie mogła być zastosowana, bolszewicy ćwiczyli inne warianty. Jednak skok z katolicyzmu (czy prawosławia)wprost do ateizmu wymaga stosowania brutalnej siły przez długi czas. Czasem tego czasu brakuje. W Rosji w zasadzie go wystarczyło. Podobnie w Meksyku, Portugalii, Hiszpanii, we Włoszech. To są dziś kraje praktycznie ateistyczne. Gdy czasu brakuje, pozostaje wezwać na pomoc towarzyszy islamskich, jak to dziś próbuje się zrobić w Polsce. Jeśli jednak ten plan nie wypali, to już nic gorszego nie da się zrobić, i wygramy jakieś 20lat dalszego istnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba, że sami zostaniemy graczem pośród krajów zniemoconych wewnętrzną walką ateistów z islamem.
      Dziś rocznica Fatimy. Trochę więcej wiary.

      Usuń
    2. Wydaje się, że protestantyzm nigdy nie był realnym wrogiem komunizmu:))) W czasie wojny Hollywood nie mogło się nachwalić Stalina, Wielka Brytania zresztą też. Kraje katolickie poddane terrorowi antyklerykalnemu nie stają się ateistyczne, tylko struktury rządowe stają się ateistyczne. Wiara schodzi do podziemia - dosłownie i pozostaje wśród ludzi naprawdę heroicznych. Państwo jako struktura staje się ateistyczne, ale wiara nigdy do końca nie umiera. Dowodem jest pierwsza podróż św. Jana Pawła II do Meksyku w styczniu 1979 r. Był pierwszym od lat księdzem w sutannie i powinien był zapłacić jakąś karę. No ale witało go kilka milionów ludzi a na koniec okazało się, że żona i synowa prezydenta Meksyku są wierzące i modlą się w swojej prywatnej kaplicy.
      Działanie ateizmu wojującego polega na zniszczeniu tradycyjnej rodziny, więzi międzyludzkich i obyczaju opartego na 10 Przykazaniach. Tu jest problem.
      Dzięki za bardzo ciekawe spostrzeżenie. PS. Ciekawe było, jak w czasie odwrotu Armii Czerwonej w 1941 r. Stalin z godziny na godzinę stawał się coraz bardziej wierzący. W czasie wojny pewne praktyki prawosławne zostały przywrócone. A w Wojsku Polskim pozwolili na kapelanów przez jakiś czas

      Usuń
  15. Byłem w Leningradzie w 1989 roku i byłem zdumiony ilością ludzi modlących się w cerkwiach i to w zwykłe dni i nie koniecznie starych...Tam gdzie jest rodzina, tam wiara przetrwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prości ludzie nigdy nie zapomnieli o wierze swoich przodków. Inna sprawa, że tzw. elity rosyjskie to są ludzie z kręgów bolszewickich, więc w życiu publicznym pozostał tylko rytuał na pokaz, a przemiany narodu jakby nie widać. Ale w mniejszej skali my mamy to samo po 1990 r. Życie publiczne opanowane jest przez potomków tych, co się w PRL "dobrze urządzili" i nie bardzo rozumieją, dlaczego mieliby stosować w życiu publicznym jakieś encykliki papieskie. Postawią jakiś pomnik i uważają, że to powinno "zaspokoić ciemny lud".

      Usuń
  16. Ja się tak zastanawiam, z jakiego powodu praktycznie tylko Coryllus idzie tropem pieniędzy, a poważni historycy wolą opowiadać o tajemnicach alkowy? Historia Polski wykładana w szkołach opowiada o bitwach i ewentualnie niewiastach a o bankierach praktycznie słowa nie ma. Czy historycy są tak głupi i pojąć nie mogą, że dla każdego działania trzeba mieć finansowanie? To jest jak opowieści o partyzantach co to w lesie siedzą. Jak utrzymać oddział 100 osobowy w lesie? Każdy mężczyzna potrzebuje z kilo jedzenia i wydala tyleż dziennie. Jak zorganizować zaopatrzenie i minimalne warunki sanitarne dla takiej grupy ludzi? Mnie fascynuje partyzantka i pojąć nie mogę jak mogły istnieć duże odziały w lesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej jest dowód na to, że komuniści byli od samego początku finansowani przez banki. Myślę o końcu XIX w. Potem było ZSRR i "ambasady" ale banki też. A i tak nie mieli w Polsce tzw. "osadzenia w społeczeństwie" i mieć nie musieli, bo kasa płynęła z jakiejś tajemniczej "Genewy". Partyzantka prawdziwa była utrzymywana przez polskie ziemiaństwo i to ona "rządziła" w czasie wojny, dlatego ziemiaństwo musiało być zgładzone i ta "rządząca partyzantka".
      Coryllus jest outsiderem i ma takie hobby i pasję. Oraz wsparcie coraz większej ilości entuzjastów. Reszta tzw. historyków "musi" mieć etaty i "musi" otrzymywać różne granty na rzekome badania i wydawanie książek. Tzw. historycy zawodowi mają umysły sformatowane przez komunistycznych historyków a w 1989 r. nie było dekomunizacji na uniwersytetach i ta komunistyczna narracja historyczna z przemilczeniem roli banków i handlu - utrzymała się do dzisiaj.Banki żerowały na III RP - bez ograniczeń za wiedzą i zgodą tzw. elit rządzących, które , jak podejrzewam, zostały przez te banki i zblatowane z nimi obce rządy - wystrugane. Takiej pozycji wobec klienta, jaką mają banki w Polsce - nie mają żadne banki za granicą. No może w Afryce.

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Pink Panther
    Dzięki za świetny tekst. Faktycznie taran, jak się wyraził O. Mniszysko.
    "Antonio Salazar premier - po wojnie NIE uznał "wyłonionego w wyniku porozumień jałtańskich" - PKWN i utrzymywała stosunki dyplomatyczne z Rządem Polskim na Uchodźctwie. Ustanowienie stosunków dyplomatycznych między Lizboną a Warszawą nastąpiło dopiero w 1977 r."
    Mało że faszystofska małpa to jeszcze antysemita, czysty antysemita. Bo jak nam był wytłumaczył onegdaj miszcz Adam, niektórzy antysemici tak mają, zwłaszcza katolscy, ratują Żydów na złość, nawet ryzykują życiem własnym i bliskich, żeby tylko pokazać jacy są lepsi od Żydów. Salazar na pewno nie jest wyjątkiem.
    Oczywiście ręce i nogi opadają na tę niezłomną logikę podejrzliwości rodem z socjalizmu z ludzką twarzą, zwłaszcza kiedy staję wobec niej w ustach i porąbanych namiętnościach konkretnego człowieka. Upadek rozumu jest w tym przypadku niezwykle upokarzający.
    I jeszcze tylko krótki dodatek o śmierci naszych małych mistyków z Fatimy. Taka była pewnie wola Najwyższego, ale jednocześnie dodaje to coś to pełnego obrazu warunków w jakich żyli Portugalczycy po wyzwoleniu z oków katolickiego feudalizmu. Bł. Franciszek:
    "We wrześniu 1918 r. wybuchła na Półwyspie Iberyjskim epidemia zapalenia oskrzeli i płuc, na które oprócz ojca zachorowali wszyscy członkowie rodziny Marto. Pod koniec marca 1919 r. na swą gorącą prośbę Franciszek przyjął I komunię św.
    Zmarł 4 kwietnia 1919 r. w domu rodzinnym i został pochowany na cmentarzu parafialnym."
    Bł. Hiacynta:
    "U Hiacynty rozwinęło się ropne zapalenie opłucnej. Przeszła operację, podczas której usunięto jej dwa żebra. Ze względu na stan jej serca nie mogła być w pełni znieczulona, zastosowano znieczulenie miejscowe za pomocą chloroformu. Swoje cierpienia ofiarowała za nawrócenie grzeszników. Zmarła 20 lutego 1920 roku w szpitalu w Lizbonie."

    P.s. Jak ja kocham te ich poważne buźki z tych zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa. Chciałam jakoś uczcić rocznicę Objawień Fatimskich i tak to jakoś wyszło, że przy okazji ujawnia się stara zasada: co ci takiego dobrego uczyniłem, że mnie tak nienawidzisz. Premier Antonio Salazar miał pełną świadomość, czego może oczekiwać od "najstarszego sojusznika Portugalii"czyli- Wielkiej Brytanii, nie licząc: komunistów, anarchistów, masonów, republikanów etc., więc przebywał głównie w jakimś forcie średniowiecznym i nie "bywał" - w towarzystwie czy na imprezach publicznych. Natomiast skala pomocy, jakiej udzieliła Portugalia w czasie II ww -głównie Żydom - powinna zawstydzić USA czy Wielką Brytanię lub Szwecję - ale oczywiście - nie zawstydza.
      Dzięki za opis śmierci małych Świętych. O tym się jakoś zapomina,podobnie jak o ich Rodzinie, która straciła dwoje Dzieci w krótkim czasie.
      Na zdjęciach wydają się bardzo poważne i nieco podejrzliwe, co wystawia im jak najlepsze świadectwo. Podobno podjęły osobistą pokutę za uratowanie grzeszników przed piekłem, które było im ukazane. Umartwiały się jakimś ostrym sznurem noszonym pod ubraniem i raniącym ciało. Poza modlitwą. To był wielki znak, którego współcześni eliciarze oczywiście - nie zrozumieli, zlekceważyli a potem męczyły się i zginęły setki milionów niewinnych ludzi. A mauzoleum Lenina nadal stoi na Placu Czerwonym.

      Usuń
  19. @Pink Panther
    "dowód na to, że komuniści byli od samego początku finansowani przez banki. Myślę o końcu XIX w."
    Nie tylko komuniści, ale jak to wykazała pani między wierszami tego tekstu również Republikanie o masońskich inspiracjach. Kto miał interes w usunięciu monarchii katolickich w Europie. Odpowiedzią jest ta natychmiastowa akceptacja i aplauz ze strony Londynu (City) i III Republiki, no i republikańskich Włoch na budżetach bankowych.
    Aplauz a potem cisza, bo jakie tam interesy można w tej zabitej dechami Portugalii. Ze dwa porty, handel i tak opanowany przez właściwe faktorie, i to wszystko. No i jeszcze wina. Ale im większa nędza w Portugalii tym tańsze Porto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Portugalia bardzo kiepsko wyszła na tzw. sojuszu z Imperium Brytyjskim, chociaż zaczęło się sielankowo ożenkiem założyciela drugiej dynastii z Elżbietą Lancaster. Ale kiedy zapanowała w Wielkiej Brytanii herezja, Portugalia stanęła przeciwko katolickiej Hiszpanii ręka w rękę z heretykami a potem "szybko poszło".Na kilkadziesiąt lat przerwały to rządy Habsburgów ale w XVIII w. pojawił się na dworze ambitny przedstawiciel średniej szlachty , który dostał posadę ambasadora Portugalii w Londynie i mieszkał tam kilka lat. A kiedy przyjechał, zniszczył drogą wyjątkowo odrażąjącej intrygi jedną z najstarszych i najbardziej zasłużonych rodzin arystokratycznych i wykorzystał pretekst, iż spowiednikiem jednego z członków tej rodziny był zakonnik jezuita - i doprowadził do wypędzienia jezuitów a sam bajecznie się wzbogacił na ich majątku. I otrzymał tytuł markiza de Pombal. Najsłynniejszy mason Portugalii. Człowiek sukcesu.

      Usuń
  20. @Pink Panther
    Godne nad wyraz uczczenie stulecia objawień Fatimskich.
    Apropos tych zdjęć naszych wspaniałych dzieciaków fatimskich, pokuta za grzeszników to jest jedna rzecz a druga to to że ludzie poważni nie uśmiechają się do portretu albo do zdjęcia, zachowują godność. Takie przekonanie znikło razem z pojawieniem się Dysneja i holiłudu. Ale kiedyś ludzie tak myśleli. Tylko przygłupy robią z siebie wariatów na zdjęciu.

    W ogólnym zarysie wiedziałem o tych układach z Portugalii z Lancastrami, ale ten de Pombal, wszystko bije na głowę.

    Tajemnica to wielka czemu ta trupiarnia (mauzoleum) nadal tam stoi. Moskali chyba bardzo wkurzył św. Andrzej Bobola i jego niezniszczalne ciało. We wtorek jego święto.
    Podobno Olga, matka Włodzimierza Rurykowicza, również po śmierci była niezniszczalna. Śmiem wątpić. Święty ogień dobywany z Grobu Pańskiego na prawosławną paschę nie wystarczy. Trzeba większych cudów, żeby posłuch zdobyć. Irygacja morza kaspijskiego się nie udała, pozostała mumia wodza jako cud nauki. Nawet Czudakowa ani Bukowski nie śmieli podnieść na niego ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za przypomnienie św. Andrzeja Boboli. Rzeczywiście,de Pombal - bije na głowę na liście "czarnych charakterów" w historii Europy, Ameryki Południowej i chrześcijaństwa. Mauzoleum Lenina stojące nadal w centralnym punkcie stolicy państwa to szydera z zamordowanej rodziny carskiej i jakichś 100 milionów Rosjan i innych Ludów ZSRR - przemielonych przez "światły komunizm".

      Usuń
  21. Gratulacje za fenomenalny artykuł. Wrodzone lenistwo nie pozwalało mi do tej pory dojść do tych informacji, szczególnie, że jeśli chodzi o Salazara i jego rolę w państwie, trudno było do niedawna znaleźć uczciwe informacje. Przy czym - odczekawszy powódź w pełni zasłużonych pochwał - jedno ale: otóż radziłabym skromnie bardziej zwracać uwagę na formalną stronę wpisu, czyli gramatykę, składnię i tzw. błędy przy wystukiwaniu poszczególnych słów.Z jednej strony tekst byłby przystępniejszy dla Czytelnika, a z drugiej - moim zdaniem- poprawnie napisany po polsku tekst jest sprawą elementarnego patriotyzmu. Język bowiem to nasze podstawowe narzędzie komunikacji. Sorry za te uwagi, ale musiałam ;-))
    Pozdrawiam najserdeczniej.

    PS: "Dr." Kucharczyk jest od pięciu lat profesorem. Oddajmy więc profesorowi, co profesorskie. Akurat on bardzo na to zasłużył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa i dzięki za przypomnienie, że pan Kucharczyk jest już profesorem. Bardzo mnie to cieszy. PS. Tekst był pisany w takim pośpiechu, że nie został nawet przeczytany przed wrzuceniem do sieci. Chodziło o to, aby zdążyć przed 13-tym.

      Usuń
    2. Tyle czasu, aby był "na czysto" zawsze trzeba znaleźć. Z szacunku do autora jak i czytelnika. Poza tym zawsze można (i należałoby) poprawić już po publikacji...

      Usuń
    3. Wiem, ale zwyczajnie nie miałam czasu a strasznie chciałam zdążyć przed 13-tym. Może kiedyś się zmobilizuję i zacznę poprawiać błędy przed publikacją. Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  22. Dla chętnych:

    https://archiwum.milujciesie.org.pl/nr/karty_historii_kosciola/portugalia_masoneria_fatima_w1.html

    https://archiwum.milujciesie.org.pl/nr/karty_historii_kosciola/portugalia_masoneria_fatima_w.html

    Przyjemnej lektury:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za linka. To jest właśnie artykuł profesora Kucharczyka w miesięczniku katolickim "Miłujcie się", do którego link jest pod notką.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  23. Jak zwykle Panterka niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo. W przypadku Portugalii wychodzą na jaw typowe techniki Imperium, które najbardziej zdradliwe jest w roli "sojusznika".
      Zupełnie szokująca pra-przyczyna zamachu na Króla Portugalii podawana jako rzekoma przyczyna gniewu "ludu" czyli zamachowców to było formalne i regularne skierowane do Królestwa Portugalii w 1890 r. tzw. British Ultimatum a konkretnie żądanie Premiera Imperium Lorda Salisbury o "ustąpienie ok. 40% pasa kolonii portugalskich na południe od równika w Afryce. Bo sobie pan Cecil Rodes upatrzył te grunta dla swojej i kilkorga innych ważnych Brytyjczyków ( Duke'a Alexandra Duff - męża księżniczki Louise, najstarszej córki króla Edwarda VII) Kompanii Południowo-Afrykańskiej. Zrobił z tego Rodezję i Zambię. A Portugalii zostały po bokach: Namibia i Mozambique. I Portugalia - ustąpiła. A co podano jako przyczynę- "abo tak". Muszę przyznać, że to mnie po prostu zafascynowało. Ta amoralność doskonała i całkowicie pozbawiona wszelkich osłonek.

      Usuń
  24. Po raz kolejny okazuje się że to co wydaje się ukryte, jest po prostu przed naszymi nosami. Widzicie i nie rozumiecie... Wielkie dzięki Pantero!
    Jak to ujął Mniszysko.. Taranuj dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała edukacja po II WW jest "ustawiona antykatolicko". To się nie zmieniło w gruncie rzeczy. Ale zwykłe zestawienie faktów czasem daje tak zaskakujące efekty. Dzięki za dobre słowo.

      Usuń
  25. Skojarzenie Fatimy, wykańczania domów Europy, Portugalii, Salazara i kardynała Wyszyńskiego oraz komuny zaskoczyło mnie setnie i pozostawia z rozdziawioną gębą. Sugestia co do protestanckich domów dopełnia dzieła. PINKPANTHERze, zastanawiam się po co nam kadra naukowa uczelni wyższych, skoro jednoosobowa konferencja czyni tak wiele. Swoistą glossę co do wartości i jednocześnie dyspozycyjności owej kadry dopisała wczoraj w PE profesor Kudrycka.
    PP, dzięki za tę mocno zapładniającą konferencję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za bardzo miłe słowa, ale, jak zwykle, wystarczyło poszperać. Wykańczanie domów katolickich Europy, podobnie jak prawdziwa historia Antonio Salazara i fakt, iż jego dzieło było analizowane przez Prymasa Tysiąclecia również mnie zaskoczyły bardzo, ale tym większa zabawa. W sumie jest to jeden z elementów "pisania historii Polski na nowo". Dla siebie, dla nas.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  26. Kochana Pantero!
    Jestem pod wrażeniem... nie, nie Twojego tekstu, jak zwykle oczarowującego - pod wrażeniem zebranego gremium! Nie wiem, czy publikujesz jeszcze gdzie indziej (od kolapsu salonu właśnie tu do Ciebie zaglądam), ale wyłania się chyba szansa na uczynienie z tego miejsca Świątyni Wszelkich Cnót blogerskich? Oczywiście znajdą się może jacyś malkontenci (jak pedancici), ale nikt nie jest w stanie zmącić tego boskiego nastroju ucztowania nad Twoimi dla nas odkryciami, podziwiania mądrej łagodności Twoich komentarzy...
    Tak sobie myślę, że czas uczynić z nas - konsumentów - aktywnych współpracowników (a widzę, że są chętni): jak?
    Jakieś "biesiady czwartkowe" (otwierasz dla nas pustą notkę)? Jakieś wskazówki do poszukiwań (na "przyszły czwartek")?

    Prowadź!

    Serdecznie Cię pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. Dzięki wielkie za wielce krzepiące słowa. Mój problem polega na tym, że mam wiele wad a jedną z największych jest zapał w stylu "słomiany ogień". Poza tym dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że piszę, kiedy coś naprawdę mnie zafascynuje ale nie potrafię się zmusić "na termin". Zbyt długo żyłam w reżymie "terminów" i różnych przymusów. Ten blog to trochę zabawa a jeśli sprawia przyjemność czytelnikom, to mnie też to sprawia wielką radość. Nie jest wykluczone, że dojdzie do jakiejś "nowej świeckiej tradycji" i znajdzie się grono miłych ludzi, który zechcą sobie pogawędzić o różnych sprawach. Miejmy nadzieję, że kiedyś do tego dojdzie. Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

      Usuń
  27. Panthero, notka piękna.
    Z przykrością czytam informację od przyjaciół znających współczesną Portugalię, że jest zwyczajne ,,czerwona,,.
    Oceniają ze sprawy zaszły tak daleko, że to kraj stracony
    Pozdrawiam
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "rewolucji goździków" i po śmierci generała Franco było rzeczą nieuniknioną, że lewactwo zechce się odkuć. Teraz mają poparcie Brukseli. Ale państwu to nie służy. A i narodowi nie bardzo. Pozdrawiam również

      Usuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mi głupio, ale całkowicie zgadzam się z opinią o "niegodnych królach" zwłaszcza tych z rodzin uczestniczących w ćwiartowaniu I Rzeczpospolitej. To bardzo dziwne było, jak państwa tak potężne i nawet będące w fazie rozwoju jak Cesarstwo Niemieckie czy Rosja - nagle rozpadają się jak domek z kart. Seria błędnych decyzji na najwyższym szczeblu i - państwo przestaje istnieć.
      Gdyby nie Salazar Portugalia przestałaby istnieć. Była państwem upadłym. I też zgadzam się, że każda decyzja władzy będzie rozliczona pod względem moralnym bez taryfy ulgowej. Sprawowanie władzy nie jest obowiązkowe. Jeśli ktoś podejmuje się tego, bierze na swoje sumienie wielką odpowiedzialność. Tanie chwyty z zupełnie podstawowymi Przykazaniami Boskimi - w swoim czasie zostaną rozliczone. Miało być "tak-tak, nie-nie" a jest - slalom moralny i polityczny.

      Usuń