sobota, 17 lutego 2018

Niepokorni Cywińscy, ks. Radziwiłł, KL Auschwitz oraz Polacy i dotacje.




Pan premier Morawiecki,  który chyba obejrzał sobie film dokumentalny wyemitowany kiedyś w TVP o procesie żydowskiego kapo z getta w Będzinie – Cvi Heńka Barenblatta  w Tel Avivie w latach 60-tych na podstawie izraelskiej ustawy z roku 1950 "o karaniu nazistów i ich pomocników” -  ośmielił się powiedzieć na konferencji prasowej w Monachium co następuje:”… jest to niezmiernie ważne, aby zrozumieć, że oczywiście nie będzie to karane, nie będzie to postrzegane jako działalność przestępcza, jeśli ktoś powie, że byli Polacy, którzy przyczyniali się do śmierci Żydów". - Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy czy ukraińscy - nie tylko niemieccy..”.

Czyli zasadniczo stwierdzenie premiera RP o tym, że „byli żydowscy zbrodniarze” nawet na gruncie izraelskiej pragmatyki sądowej i prokuratorskiej ma swoje potwierdzenie.  A tymczasem w Izraelu znowu zapanowała antypolska histeria. Jego błąd. Wg dzisiejszej wersji historii „żydowskich zbrodniarzy nie było zupełnie”. W końcu Salomonowi Morelowi III RP wysyłała emeryturę do Izraela.

Aby uniknąć takich kłopotów, politycy III RP winni brać przykład z kolegów polityków z czasów  RPL z grupy  postępowych katolików pod wodzą Zawieyskiego i Turowicza.
Zrozumiał tę prawdę np. wicepremier Gowin, który już  publicznie oświadczył, że jest jednym  z najbardziej proizraelskich polityków w Europie.  Ale najlepiej tę prawdę pojął  dyrektor    Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau – dr Piotr Cywiński, syn legendarnego pana Bohdana Cywińskiego, za czasów PRL redaktora naczelnego miesięcznika katolickiego Znak i autora równie legendarnej książki PRL pt. „Rodowody niepokornych”.

Na czym unikanie kłopotów np.  z Izraelem  polega, wystarczą jeden czy dwa proste przykłady.
Oto  6 lutego 2018 r.  w Gazecie Krakowskiej  ukazał się artykuł pana Bogusława Kwietnia pt. „Oświęcim. Fake newsy po obchodach rocznicy wyzwolenia Auschwitz. Według muzeum służą podsycaniu emocji”, który prezentuje oświadczenie rzecznika prasowego Muzeum KL Auschwitz Birkenau na temat kilku nieprzyjemnych oskarżeń, jakie padły w przestrzeni publicznej ze strony polskich środowisk oświęcimskich. 
 
Rzecznik prasowy pan Bartosz Bartyzel zdementował kilka, jego zdaniem niesprawiedliwych pomówień.
 
W tym m.in. stwierdził, iż :”…nieprawdą jest twierdzenie, że wystawa o ruchu oporu w niemieckim obozie Auschwitz została zamknięta by zmarginalizować ten obszar Pamięci. Piętro bloku 11, na którym znajdowała się ekspozycja dotycząca ruchu oporu, ucieczek z KL Auschwitz oraz kar obozowych, jest niedostępne dla grup zwiedzających ze względów bezpieczeństwa. Stan stropów w budynku nie pozwala na przebywanie tam dużej liczby osób. Osoby indywidualne mogą zwiedzić wystawę po wcześniejszym uzgodnieniu z Obsługą Odwiedzających. W tej chwili jest także przygotowywana nowa wystawa poświęcona tematyce ruchu oporu w niemieckim obozie Auschwitz, która będzie prezentowana w dwóch salach na parterze bloku 11. Jej otwarcie planowane jest do końca roku 2018…”.

No rzeczywiście. Jak można podejrzewać szlachetną dyrekcję pod jeszcze szlachetniejszym nadzorem merytorycznym Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, mającej ostatnio w składzie m.in. : Barbarę Engelking – przewodniczącą, Henia Wujca- wiceprzewodniczącego, Pawła Machcewicza – członka, co to rychtował Muzeum II Wojny Światowej w Danzig czy Dariusza Stolę, dyrektora Muzeum Żydów w Polsce Polin o niecne intencje?

Bo przecież takie „zamknięcie z powodów słabego stropu” nie może mieć związku z faktem, że  Polski Więzień KL Auschwitz nr 918 Kazimierz Piechowski z drugiego polskiego transportu do KL Auschwitz w 1940 r. – zmarł 15 grudnia 2017 r.
 
Wcześniej, bo 29 lipca 2012 r. zmarł  inny uciekinier z KL Auschwitz:  August Kowalczyk, legendarny aktor i  jeden z liderów w środowisku byłych Więźniów KL Auschwitz . Więzień numer 6804 lat, który w dniu 10 czerwca 1942 r. uciekł  po miesiącu przebywania w kompanii karnej. Zmarł w hospicjum w Oświęcimiu (pełna nazwa: Pomnik- Hospicjum Miastu Oświęcim), ufundowanym  głównie przez byłych Więźniów KL Auschwitz, uratowanych przez mieszkańców Oświęcimia i okolic – w podziękowaniu za okazaną pomoc.

Jak państwo widzą, nie ma świadków, zamknęła się pewna epoka a pan dyrektor Cywiński kontynuuje długoterminowy program „wyczyszczenia pamięci KL Auschwitz z polskich naleciałości”.

To się zaczęło zresztą już w latach 90-tych słynną aferą a właściwie serią awantur najpierw wokół klasztoru zakonnic katolickich a potem były „krzyże na Żwirowisku”. Potem były afery z „wieżą kościoła”, która „zakłócała krajobraz świętego miejsca Żydów” i jakiś sklepik.

Kto jest dzisiaj głównym „zleceniodawcą” pana dyrektora Piotra Cywińskiego, można łatwo zrozumieć analizując sprawozdania roczne Państwowego Muzeum KL Auschwitz Birkenau.

Wystarczy rzucić okiem na sprawozdania z roku 2007 na stronie 56 pt. „Finanse”. Pani Główna Księgowa Małgorzata Mentelska wykazała następującą strukturę przychodów Muzeum: „…W roku 2007 budżet Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau wyniósł nieco ponad 23 mln zł (ok. 6,3 mln Euro). Jego struktura przedstawia się następująco: dotacja Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na wydatki bieżące i konkretne wydatki majątkowe- 11 mln zł, przychody własne Muzeum – 11,5 mln zł, fundusze pozyskane z zagranicy – 754  TYSIĄCE zł..”.  Czyli „fundusze z zagranicy” stanowiły zaledwie 3,24% przychodów ogółem.

Ale  już na końcu sprawozdania na stronie 70 jest cała strona poświęcona podziękowaniom dla dobrodziejów, którzy łącznie zrzucili się na 3.24 %  przychodów Państwowego Muzeum KL Auschwitz Birkenau: The Ronald S. Lauder Foundation USA,  The Holocaust Memorial Resource and Education Center of Florida USA, Das Land Niedersachsen Deutschland, Foundation pour La Memoire de Shoah France, Fuer Die Zukunft Lernen – Verein Zur Erhaltung Der Kinderbaracke Auschwitz Birkenau E.V.Deutschland, Monika Reich Israel, Jehuda Widawski Israel.

 I w tej kwocie mieści się też dotacja biednej polskiej  Fundacji Pamięci Ofiar Zagłady Auschwitz Birkenau w Oświęcimiu Polska.

Tak się składa, że w roku 2007 pan Ronald S. Lauder, dziedzic fortuny pani Estee Lauder (pudry, szminki, róże) wycenianej w 2013 roku na jakieś 3,7 mld USD – został przewodniczącym Światowego Kongresu Żydów i zaczął się za te swoje skromne datki ostro rządzić w okolicach Państwowego Muzeum KL Auschwitz. I obecnie zasiada w Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej, która napisała mu laurkę, jak to już od 20 lat troszczy się o Państwowe Muzeum KL Auschwitz Birkenau i dał aż 2,5 mln USD „na bardzo ważne przedsięwzięcia konserwatorskie, pracownie”.  I temuż podobnież.

Do tego drogiego darczyńcy i mentora miliardera Laudera  dołączyła w roku 2009 Fundacja Auschwitz Birkenau założona przez drogiego „profesora” Władysława Bartoszewskiego a której prezesem jest pan dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau dr Piotr Cywiński.

Pan Bartoszewski zarejestrował fundację na Mokotowskiej 56/9 pod numerem KRS 0000328383 a pan premier Donald Tusk rozesłał do rządów różnych państw listy z prośbą o wsparcie Fundacji.    Oficjalnie aby „sfinansować Globalny Plan Konserwacji” opracowany w 2013 r.
Naiwny czytelnik może przypuszczać, że ta cała kasa – została przekazana Muzeum. I dlatego „oni tak się rządzą” a „Polaków nam tu nie trzeba”.  Ale jest inaczej. Kasa jest w podmiocie prywatnym, niezależnym od Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau.

Wymienia się następujące kraje i kwoty: Niemcy -69 mln Euro, USA – 15 mln USD, Polska – 10 mln Euro (czyli prawie tyle co USA), Francja – 5 mln Euro, Austria – 4 mln Euro, Wielka Brytania – 2,1 mln Euro, Szwajcaria – 1 mln Euro, Izrael – 1 mln USD, Rosja – 1 mln USD.

W czerwcu 2011 r. pan prezydent Komorowski podpisał ustawę przegłosowaną przez Sejm RP :”… o dotacji dla Fundacji Auschwitz-Birkenau. Jej celem jest zgromadzenie 120 mln euro na funduszu wieczystym, z którego odsetki pozwolą na realizowanie prac konserwatorskich w b. obozie zagłady. 

Wysokość planowanej dotacji to 10 mln euro. Pieniądze dla Fundacji ma przekazać MKiDN w całości lub w transzach nie później niż do końca 2015 roku….”.

Zatem ponad 60 mln zł  z budżetu Państwa Polskiego poszło „bokiem” nie do Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau ale do „wspólnego worka” Fundacji, która da pieniądza na to, na co będzie chciała a niekoniecznie na to, co WINNO BYĆ POLSKĄ POLITYKĄ HISTORYCZNĄ.

Zrobiła się z tego całkiem przyjemna „inicjatywa publiczno prywatna”, bowiem w radzie fundacji zasiadają m.in. osoby, które siedzą w Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej: Henio Wujec, Paweł Machcewicz, Marek Zając, Serge Klarsfeld z Francji (ten od ścigania nazistów) a pani Magdziak Miszewska ( była ambasador RP w Izraelu) – w zarządzie Fundacji. Ponadto do Rady Fundacji została wg jakichś kryteriów doproszona pani Eleonora Bergman z Żydowskiego Instytutu Historycznego.

Więc nie ma się czemu dziwić, że niektórzy zachowują się tak, jakby teren Państwowego Muzeum KL Auschwitz Birkenau był – wyłączony spod jurysdykcji polskiej.

Tymczasem zestawienie sprawozdań finansowych Muzeum za lata 2006-2017 pokazuje, że te wszystkie nagłaśniane „dotacje”, „finansowania zewnętrzne” etc. to nadal nieznaczny procent przychodów tej placówki podlegającej formalnie Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Łącznie za lata 2006 -2017 przychody Muzeum wynosiły 551.501 tysięcy zł, z tego dotacja i fundusze celowe na inwestycje Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – 198.309 tys. zł (36%), dochody własne Państwowego Muzeum (niezdefiniowane szczegółowo) – 287.305 tys. zł (51,9%), dotacje z funduszy Unii Europejskiej od 2009 r. – 34.100 tys. zł ( 6,2%), Fundacja Auschwitz Birkenau – 25.700 tys. zł ( 4,7%).  

Przychody Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau 2006-2017 w mln zł



Rok
Dotacja
MKiDN
Środki własne
Fundacja Auschwitz
Birkenau
Dotacje
EU
Inne dotacje 1)
Fundacja Pomocy A-B
Razem przychody
2006
10,3
10,2
-
-
0,51
b.d
21,0
2007
11,3
10,2
-
-
0,75
b.d
23,3
2008
12,7
13,0
-
-
1,50
b.d
27,0
2009
11,6
16,2
0,1
2,5
0,60
b.d
31,0
2010
20,8
20,2
0,6
3,1
0,40
b.d
45,1
2011
16,4
22,3
0,3
6,9
b.d
b.d
45,9
2012
17,3
24,8
1,7
9,7
b.d
0.02
53,5
2013
18,6
26,7
2,1
5,8
b.d
0,05
53,2
2014
19,0
28,6
2,1
0.8
1,2
0,06
51,8
2015
20,6
33,4
5,2
2,1
0.6
0,08
62,0
2016
19,6
39,5
5,9
1,3
0.3
0,03
66,6
2017
20,4
41,0
7,7
1,9
0,2
0.03
71,2
Razem przych.

198,3

287,3

25,7

34,1

6,0

0,26

551,6
%
36,0
51,9
4,7
6,2
1,1
x
100.0
1)      Dotacje  m.in. z Fundacji Volkswagena (1,2 mln zł), z Królestwa Niderlandów (1,1 mln zł)


Pozostaje pytanie o to, z czego pochodzą owe „środki własne Państwowego Muzeum”. Podobno wstęp na teren Muzeum jest wolny zatem wpływów z biletów – nie ma. Czyli może sprzedaż zdjęć Dyrektora Muzeum z autografem? Wzrost czterokrotny „dochodów własnych” w ciągu zaledwie 10 lat winien być jakoś przez pana dyrektora skomentowany. Może powinien zostać doradcą biznesowym a nie muzealnikiem.

Polscy podatnicy łącznie sfinansowali w latach rządów dyrektora dr Piotra Cywińskiego 87,9% wszystkich przychodów Muzeum,  jakimi dysponował na działalność bieżącą i niezbędne inwestycje w infrastrukturę i zachowanie obiektów.

Władze Państwowego Muzeum KL Auschwitz Birkenau, podobnie jak władze RP  - NIE konsultowały z opinią publiczną „Globalnego Planu Konserwacji”, który , sądząc ze zdjęć obiektów od wewnątrz – oznaczają – praktycznie – budowę nowego obozu. 
 
Przez lata nikt nie dotykał obiektów. W efekcie mamy – zapadające się stropy w murowanych budynkach dawnych koszar wojskowych. Murowane budynki mogą przetrwać kilkaset lat.  Ale nie tam.

Kasa szła na full wypas” sale konferencyjne, w których lansowali się różni myśliciele świata całego i kiwali głowami nad „tym całym Holocaustem” a tymczasem podłoga pierwszego piętra w bloku 11 – się zapada. Bo może ktoś zapomniał uszczelnić dachy i deszcz lał do środka albo coś w tym guście. 

Ciekawe, jak często  robią tak kontrole pożarnicy i inspektor budowlany, że dopuszczono do urządzenia wystawy w miejscu, które grozi zapadnięciem się. Może z nadzieją, że przy okazji „zniszczą się” pamiątki po Organizatorach podziemia w KL Auschwitz.

W dodatku mimo  87% polskiego finansowania –  polski udział w martyrologii więźniów jest podobno zepchnięty na zupełny margines a Polacy są traktowani jako natręci i uciążliwi „nachodźcy”.  Pan rzecznik prasowy musi dementować informacje o tym, że były sytuacje, w których – nie wolno było pokazywać flagi Rzeczpospolitej Polskiej, nie wolno było śpiewać polskiego Hymnu a do – faktycznego odcięcia części Muzeum dotyczącej Polskich Organizacji Podziemnych na terenie KL Auschwitz – dla zwiedzających - faktycznie się przyznali sami.
 
Podobno zaproszenia na ostatnie obchody rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz – nie otrzymał nikt z Rodziny Rotmistrza Pileckiego a zaproszenia dla Polskich Więźniów – zostały drastycznie ograniczone.

Zdaniem rzecznika pana Bartyzela – ci wszyscy ludzie to sobie – zmyślili. Rodzina Pileckich zmyśliła sobie, że NIE została zaproszona na obchody wyzwolenia KL Auschwitz, na których to obchodach ambasadorka Izraela, za te ich „deklarowane 1 mln USD dotacji na fundację” – zachowała się jak faktyczna szefowa terenu. A dyrektor KL Auschwitz nie wyglądał na zgorszonego ani wzburzonego.

Pan dr Piotr Cywiński nie jest cynicznym komunistą. Pan Cywiński jest synem „sztandarowego katolika PRL” pana Bohdana Cywińskiego, działacza Klubów Postępowej  Inteligencji Katolickiej, redaktora naczelnego miesięcznika „Znak” a w ostatnich latach wykładowcy Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Mam wrażenie, że w  zrozumieniu specyficznego pojmowania dyrektorskich obowiązków w państwowym polskim Muzeum może nam pomóc  fragment  książki pana Cywińskiego starszego  pod tytułem „Rodowody niepokornych” wydanej w roku 1971 r. przez Społeczny Instytut Znak w serii „Biblioteka Więzi”.

W  podrozdziale pt. „Skandal w WDT” ( Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności), pan Bohdan Cywiński opowiada nam historię konfliktu, jaki powstał dawno, dawno temu w sieci bibliotek katolickich, zakładanych  i finansowanych w całości od roku 1858 na terenie ubogich dzielnic Warszawy przez znanego katolickiego filantropa z arystokracji ks. Tadeusza Lubomirskiego. Bibliotek działających w strukturach Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności, założonego przez bogatych katolickich filantropów w czasach Księstwa Warszawskiego.

Konflikt powstał pod koniec XIX w. w związku z faktem, iż na teren katolickich bezpłatnych bibliotek dla ubogich studentów, uczniów i robotników chrześcijańskich w sposób zorganizowany przeniknęli działacze różnych  rewolucyjnych i generalnie antykatolickich organizacji i przejęli system decydowania o tym, jakie książki mają być kupowane i wypożyczane. Powołali samowolnie ciało pod nazwą „Koło katalogowe” i sami ordynowali za pieniądze katolickiego księcia, jakie książki ma czytać katolicki ciemny lud.

W skład tego „Koła Katalogowego” weszły takie ikony PRL jak: Edward Abramowski, Benedykt Herz, Adam Mahrburg, Jan Karłowicz, Stanisław Krzemiński, Ludwik Krzywicki, Ignacy Matuszewski, Andrzej Niemojewski.

Pan Bohdan Cywiński określa ich w swoim dziele na stronie 210 następująco: „… O pomoc zwrócono się do ogólnie szanowanych mędrców…”. Jak my to dobrze znamy. Jak nie „mędrcy” to „autorytety moralne”.
 
Wesoła ta gromadka „mędrców”, składająca się a to z antyklerykałów i miłośników astrologii (Niemojewski), a to lekkich anarchistów w tołstojowskim stylu (Abramowski), a to  korespondentów Engelsa a generalnie – zwolenników „zabrania bogatym, żeby dać biednym” –za plecami darczyńców katolickich zaczęła  zlecać  zakupy książek antykatolickich i demoralizujących. Żeby czytelników do cna nie  zdeprawowały nacjonalistyczne  dzieła Henryka Sienkiewicza.

W latach 1896-1898 Prezesem Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności był książę Michał Józef Piotr Radziwiłł ur. 1853 r. w Szpanowie na Wołyniu, człowiek wszechstronnie wykształcony, mający wybitne sukcesy w odbudowie rodzinnych majątków zwłaszcza Nieborowa i Arkadii oraz manufaktur naczyń z blachy kolorowej i majoliki. Miał on zamiłowania literackie i pisał nawet sztuki dramatyczne grane w teatrach amatorskich w Warszawie i Krakowie. Pisał też nowele i wiersze, publikowane m.in. w „Czasie” i w „Tygodniku Ilustrowanym”.

Szczególnie poświęcił się pracy charytatywnej na polu pomocy dzieciom. Założył przytułek dla bezdomnych chłopców przy ul. Starej w Warszawie oraz działał we władzach Komitetu Opieki nad wychowankami zakładu sierot.
 
Prowadził też wszechstronną działalność w zakresie krzewienia polskiej kultury: został prezesem komitetu budowy pomnika Mickiewicza w Warszawie, został szefem komitetu obchodów jubileuszu dwudziestopięciolecia pracy twórczej Henryka Sienkiewicza i sfinansował w dużej części cykl obrazów Jana Styki – „Quo Vadis”. Przy czym o tych sprawach akurat nie pisał w „Rodowodach niepokornych” pan Cywiński tylko portal internetowy www.twoja-praga.pl

Kiedy pogłoski  o wesołych igraszkach antyklerykałów w katolickich bibliotekach dla ludu  doszły do Prezesa– wysłał „kontrol” , która znalazła w katolickich bibliotekach słynną gazetę rewolucyjną „Prawda” i książki znajdujące się na kościelnym indeksie.

Wobec takiego stanu rzeczy Prezes Radziwiłł zarządził „czystkę” tytułów antykościelnych i demoralizujących oraz reorganizację systemu poprzez  likwidację 23 lokalnych bibliotek na rzecz jednej scentralizowanej. I przy okazji „wyczyszczenie bibliotekarzy rewolucyjnych” z „kołem katalogowym” na czele.

Szalenie ten czyn wzburzył katolika postępowego, czemu dał wyraz na str. 213- 215 „Rodowodów niepokornych” :”…Sądząc tego człowieka z napisanych przezeń powiastek wychowawczych dla młodzieży, jakie zostały po dziś dzień w niektórych księgozbiorach warszawskich bibliotek, nie można mu odmówić głębokiej pasji wychowawczej i -  w swoim rodzaju- apostolskiej. Ale to jednak formacja głęboko zapóźniona nawet w stosunku do swojej epoki, zaślepiona w konserwatyzmie i lęku przed jakąkolwiek myślą  o postępie. Z inicjatywy tegoż prezesa w czytelniach pojawiła się w marcu 1896 roku inspekcja w osobie proboszcza od Wszystkich Świętych, księdza Matuszewskiego. 

Celem wizyty było zapoznanie się z zawartością bibliotecznego katalogu i krytyczna ocena zasad doboru książek. Wyniki inspekcji były negatywne: w księgozbiorach znalazło się wiele książek niestosownych a nawet znajdujących się na kościelnym indeksie. W czytelniach upowszechniano także pisma o duchu zdecydowanie antyklerykalnym jak „Prawda” czy „Przegląd Tygodniowy”. Ludzie obsługujący czytelnie też nie wzbudzili zaufania wizytatora…”.

Fakt, iż panowie radykałowie wprowadzili katolikowi za jego własne pieniądze książki znajdujące się na kościelnym indeksie – zupełnie nie zgorszył jednego z czołowych katolików PRL pana Bohdana Cywińskiego, redaktora katolickiego miesięcznika.  Oburzyło go to, że katolicy się bronili na swoim. I w zasadzie to jest najważniejsze w całej tej historii.
Bo ten styl myślenia i działania odnajdujemy u dyrekcji Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau.

W oczach pana Cywińskiego książę Michał Radziwiłł –to  był bogaty katolicki frajer, co się ośmielił postawić twardym nosicielom postępu. I spotkała go za to należna kara. Zmarł nagle w roku 1903 podobno w wyniku podania trucizny.  Tego akurat pan Cywiński nie pisze, natomiast zapoznaje czytelnika PRL z  postaciami takimi jak Feliks Kon, Marcin Kasprzak czy Andrzej Strug, słynny mason. Przedstawionymi w jak najlepszym świetle. Niepokornymi.

Oczywiście w tej książce najciekawsza jest wzmianka/donos Autora o tym, że wsteczne i klerykalne w swej wymowie książeczki dla młodzieży tego wstręciucha ks. Michała Radziwiłła „można jeszcze spotkać w warszawskich księgozbiorach”. A była to połowa lat 60-tych XX w. kiedy towarzysz Gomułka „czyścił biblioteki publiczne” z resztek przedwojennych podejrzanych książek.

Tak jak tatko spełniał się na odcinku „katolickim postępowym”, tak synek spełnia się na odcinku „Holocaustu”.  

I sięga w zarządzaniu muzeum martyrologii wielu narodów do metod „Koła Katalogowego” w katolickich bibliotekach finansowanych przez katolików , jakie wzbudziły aprobatę Cywińskiego starszego: przeniknij do środka i zastąp jedne treści – treściami zupełnie innymi.


http://auschwitz.org/muzeum/sprawozdania-roczne/
https://www.youtube.com/watch?v=Z0dwNbzzO2w
https://en.wikipedia.org/wiki/Ronald_Lauder
https://mojepanstwo.pl/fundacja-auschwitz-birkenau