Kto by pomyślał, że wybranie urzędnika odpowiedzialnego za
„zabezpieczenie słonych paluszków i wody mineralnej” dla Rady Europy wywoła
takie emocje u naszych zachodnich sąsiadów. I że całkowicie zerwą z dyplomacją
i pozorami. Wiadomo, że oficjalnie ich granice są z 1937 r. a 8 maja 1945 r. poddał się „tylko
Wehrmacht”. Ale żeby tak otwarcie pokazywać, że są ze swoim wschodnim sąsiadem
w stanie wojny, to naprawdę trzeba mieć poważny powód
Cokolwiek było celem serii ataków medialnych i politycznych
na Polskę i aktualną ekipę rządzącą, to w dziwny sposób forma i treść
przypominała to, co działo się między Niemcami a Polską po roku 1918 r. Kiedy
Alianci a osobiście Prezydent USA
odkroili Niemcom a konkretnie Prusom na rzecz Rzeczpospolitej Polskiej: Wielkopolskę,
Warmię i kawał Śląska a „Danzig” oddali jedynie częściowo.
Wtedy najbardziej poszkodowana była ex-panująca rodzina
Hohenzollernów czasem występująca pod nazwiskiem von Preussen oraz tzw.
szlachta pruska. No i nie było żadnego zdziwienia, że 1 syn i 8 wnuków Wilhelma
II byłego cesarza Niemiec wjechało 1 września 1939 r. do Polski jako oficerowie
Wehrmachtu.
Skończyło się tym, że Armia Czerwona skorzystała
wielokrotnie z przywileju zarezerwowanego do roku 1918 r. tylko dla członków
rodziny panującej Hohenzollern czyli do przechadzania się pod Bramą
Brandenburską.
W dodatku Alianci po zapoznaniu się z dokonaniami III Rzeszy (obecnie ukrywanej pod ksywą „naziści”) na terenach okupowanych upoważnili swoich pełnomocników do administrowania zonami okupacyjnymi do wydania 25 lutego 1947 r. kolejnego dekretu, tym razem dekretu nr 42 o zakończeniu istnienia Prus. Zakończenia istnienia na zawsze i zakazania używania symboli tego państwa oraz rozgospodarowania aktywów „po sąsiadach”.. I na jego podstawie alianci odrąbali od Niemiec całege Pomorza Zachodnie, Mazury czyli byłe Prusy Wschodnie oraz cały Śląsk.
W dodatku Alianci po zapoznaniu się z dokonaniami III Rzeszy (obecnie ukrywanej pod ksywą „naziści”) na terenach okupowanych upoważnili swoich pełnomocników do administrowania zonami okupacyjnymi do wydania 25 lutego 1947 r. kolejnego dekretu, tym razem dekretu nr 42 o zakończeniu istnienia Prus. Zakończenia istnienia na zawsze i zakazania używania symboli tego państwa oraz rozgospodarowania aktywów „po sąsiadach”.. I na jego podstawie alianci odrąbali od Niemiec całege Pomorza Zachodnie, Mazury czyli byłe Prusy Wschodnie oraz cały Śląsk.
Tym razem rodzina Hohenzollernów oraz inne pruskie rodziny
arystokratyczne i tzw. zwykle ziemiaństwo otrzymały cios bardzo silny, choć nie
śmiertelny. Hohenzollernom zostało jeszcze parę tysięcy hektarów, kilka zamków
oraz nieznana ilość niezwykle wartościowych dzieł sztuki i biżuterii.
I jakkolwiek zalewa telewizje, radia, internet i księgarnie anglojęzyczne
i polskie lament na temat wielkich cierpień Niemców w roku 1945 i później,
zwłaszcza w Czechosłowacji i Polsce, to ten lament wykonują niemal wyłącznie
tzw. prości ludzie, zazwyczaj kobiety a jeśli robią to mężczyźni, to tylko
jeśli w roku 1945 r. mieli nie więcej niż lat 14.”Z arystokracji” raz czy dwa
wystąpiła hrabina Marion Doenhof jako tzw. przeciwniczka nazizmu. Reszta
milczy.
Tymczasem kiedy zajrzy się do niemieckiej prasy bulwarowej
albo do mediów o zacięciu kulturalnym i historycznym , to widać, że od paru lat
uprawiana jest na bardzo dużą skalę kampania „przywracania Niemcom i Europie”
„wielkiego męża stanu, myśliciela i polityka” czyli Fryderyka II Hohenzollerna,
króla Prus, wszędzie, nawet w Polsce z jakichś powodów nazywanego „Wielkim”.
Najpierw jego wielki pomnik zbudowany jeszcze przed 1914 r.
wrócił na zaszczytne miejsce w centrum Berlina a ostatnio obchodzono z wielką
pompą 300-lecie jego urodzin. I z tej okazji
objawił się na forum publicznym i przemówił w
obecności Bundeskanclerza i kilku ministrów oraz kilkuset precyzyjnie wybranych
gości – potomek Fryderyka II króla Prus – prinz Georg Friedrich von Preussen, pra-prawnuk cesarza Niemiec Wilhelma II , który
abdykował w 1918 r. czyli w prostej linii
potomek „wielkiego Fryderyka”. Dla porządku należy zauważyć, że nazwa „Prusy”
jest zakazana a tytuły arystokratycznie zostały zniesione jeszcze przez
Republikę Weimarską , więc kluby piłkarskie noszą nazwę Borussia, a
członkowie byłego rodu panującego
Hohenzollern zarejestrowali sobie „prinz von Preussen” jako nazwę własną a
konkretnie – nazwisko.
Prinz Georg Friedrich von Preussen ur. w 1976 r. pod Bremą jest prawnukiem najstarszego
syna cesarza Wilhelma II i był wychowywany przez swoich dziadków: Luisa
Ferdinanda księcia von Preussen (1907-1994) i Kiry Kiriłowny z domu Romanow,
córki księcia Kiriła Władimirowicza Romanowa (wnuka cara Aleksandra II i kuzyna
cara Mikołaja II oraz księżnej Victorii Melity von Sachsen Coburg und Gotha (
córka Alfreda, drugiego syna królowej Wiktorii oraz córki cara Aleksandra II
Romanowa). Jego ojciec Louis Ferdinand
Prinz von Preussen zmarł w 1977 r. jako
oficer Bundeswehry w wyniku wypadku na manewrach.
Co ciekawe, wszystkie wydarzenia w rodzaju ślubów i
pogrzebów rodziny Hohenzollern były w ostatnich dekadach w Niemczech bardzo
silnie nagłaśniane przez media. Dzięki czemu można teraz obejrzeć filmiki ze
ślubu młodego Georga Friedricha von Preussen z księżniczką Sophie von Isenburg w roku 2011. Kilkugodzinną transmisję na żywo
z Poczdamu nadawała Telewizja Rundfunk Berlin –Brandenburg. Po śmierci dziadka Luisa Ferdinanda von
Preussen w 1994 r. młody Georg Friedrich został wyznaczony na „Głowę Domu
Hohenzollern”.
I tu dochodzimy do ciekawego wątku w najnowszych relacjach
niemiecko –polskich i udziału w nich „Domu Hohenzollern”. Oto u docenta wiki w wersji anglojęzycznej pod hasłem „House von
Hohenzollern” znalazła się niesamowicie ciekawa informacja, której trudno szukać
w polskiej lub polskojęzycznej prasie.
W rozdziale
„Hohenzollerns since 1918 abdication” jest podane, że jakkolwiek liczne zamki i
posiadłości ziemskie Hohenzollernów „na terenie sowieckiej zony okupacyjnej w
1945” zostały skonfiskowane, to jednak „po unifikacji Niemiec” sytuacja jakoby
się „prawnie zmieniła” i „rodzina” (Hohenzollernów) cytuję:”… była uprawniona do zażądania zwrotu ruchomej
własności, a mianowicie kolekcji sztuki i elementów wnętrz ich byłych pałaców.
Negocjacje co do zwrotu lub odszkodowania za te składniki aktywów nie zostały
jeszcze sfinalizowane…”. (the family was legally
able to re-claim their portable property, namely art collections and parts of
the interior of their former palaces. Negotiations on the return of or
compensation for these assets are not yet completed…”.).
To jest niezmiernie
fascynujące, że jakieś osoby reprezentujące polskie władze niewiadomego
szczebla prowadzą z „Domem Hohenzollern” od 1989 r. negocjacje na temat zwrotu
przez Polskę na rzecz Prusaków, którzy dokonali rozbioru I Rzeczpospolitej w
XVIII w. a syn Fryderyka II króla Prus zwanego „Wielkim” – Fryderyk Wilhelm II
krół Prus w latach 1786-1797 uczestniczył w II i III rozbiorze Rzeczpospolitej
a także zaplanował i dokonał grabieży skarbca na Wawelu, w tym 19
najcenniejszych obiektów na czele z koroną Bolesława Chrobrego. Insygnia
królewskie przetopił i kazał wybić monety a biżuterię sprzedał.
A teraz „Dom Hohenzollernów” w charakterze „ofiary II WW”
składa roszczenia wobec Polski i negocjuje „zwrot ruchomości” z kilku zamków. Biorąc pod uwagę fakt, iż rodzina
Hohenzollern , podobnie jak inne najważniejsze rodziny Cesarstwa Niemiec
pozbawione władzy i tytułów za czasów Republiki Weimarskiej poukrywały „aktywa”
w różnych fundacjach, nie można wykluczyć, że już teraz na terenie byłych
posiadłości Hohenzollernów i innych im podobnych pruskich rodzin (jak bracia
Krockow, którzy zdołali dzięki wójtowi wyrobić sobie polskie dowody osobiste ,
mimo, że jeden z nich służył w SS) już takie „fundacje” działają.
To robi się
ciekawie, zwłaszcza w świetle tego, o co pytał pana Friedricha Eugena von
Preussen pewien dziennikarz irlandzki w 2014 r. dla gazety Irich Times w
artykule pt. „ Człowiek, który może zostać kajzerem”. Artykuł zaczyna się od
zdania: „100 lat po tym, jak kaizer Wilhelm poprowadził Niemcy na wojnę, jego
pra-pra-wnuk dokonuje próby odzyskania
rodzinnego majątku”. A może „losu”. Dziennikarz przypomina też, że w 4 lata po
przegraniu przez Niemcy II WW, Alianci okupujący Berlin wprowadzili przepis
stanowiący, że :”…”Państwo pruskie, które
od najwcześniejszych dni było źródłem militaryzmu i reakcji w Niemczech,
przestało de facto istnieć…”. ( “The Prussian state, which from
early days has been a bearer of militarism and reaction in Germany, has de
facto ceased to exist.”.).
Ale zostały “pruskie wartości” takie jak: dyscyplina, punktualność i silne poczucie hierarchii. Które niektórzy poza Niemcami uważają nawet za wady.
I pisze ten dziennikarz o kampanii „odświeżania marki Hohenzollern”, jaka rozpoczęła się m.in. książką p. „Sleepwalkers” profesora Cambridge Christophera Clarka . Książka ta już jest wydana po polsku pt. „Lunatycy” i jest życzliwie omawiana przez m.in. Kulturę Liberalną. Że teza niemieckiego historyka Fischera o wyłącznej odpowiedzialności Niemiec za I WW jest błędna. Między innymi.
Ale zostały “pruskie wartości” takie jak: dyscyplina, punktualność i silne poczucie hierarchii. Które niektórzy poza Niemcami uważają nawet za wady.
I pisze ten dziennikarz o kampanii „odświeżania marki Hohenzollern”, jaka rozpoczęła się m.in. książką p. „Sleepwalkers” profesora Cambridge Christophera Clarka . Książka ta już jest wydana po polsku pt. „Lunatycy” i jest życzliwie omawiana przez m.in. Kulturę Liberalną. Że teza niemieckiego historyka Fischera o wyłącznej odpowiedzialności Niemiec za I WW jest błędna. Między innymi.
No ale w historii Hohenzollernów „pozostał
cień III Rzeszy” i „flirt z Hitlerem” zagaił irlandzki dziennikarz. Na to
„człowiek, który może zostać kajzerem” wybuchnął szczerym oburzeniem: „…Uważam, iż to wielki wstyd, jak , do dnia
dzisiejszego wielu historyków akceptuje nazistowską propagandę i widzi prostą
linię od Fryderyka Wielkiego do III Rzeszy…”.
I podzielił
się z irlandzkimi czytelnikami następującymi złotymi myślami, które warto
zapamiętać nad Wisłą. Pierwsza złota
myśl księcia Georga jest taka, że „obecna rola Niemiec w Europie jest inna, niż
ją widziały poprzednie pokolenia”. A konkretnie książę uznaje za absurd to, co
powiedział były kanclerz Helmut Schmidt niedawno o tym, że zbrodnie III Rzeszy
wykluczają możliwość by Niemcy pełniły wiodącą rolę w Europie w nadchodzących
wiekach”. „Jest odwrotnie” powiedział pan von Preussen. I dodał :”…Myślę, że
jest dla wszystkich jasne, że Niemcy muszą objąć wiodącą rolę w Europie…”. A
kiedy dziennikarz zapytał o rolę pani kanclerz Merkel w realizowaniu przez
Niemcy tego nowego zadania, książę Friedrich Eugen odpowiedział, że :”…Ona
reprezentuje pozytywne wartości pruskie: skromność, skrupulatność i poczucie
obowiązku…”.
A to się
komsomołka z NRD doczekała komplementów od samego późnego wnuka Fryderyka II.
Ten wywiad
sprzed 3 lat całkiem jasno ustawia hierarchię nieformalną w długofalowej
polityce Niemiec. Sukcesy Hohenzollernów w okresie zaledwie 150 lat są nadal
niespełnionym ideałem niemieckich elit. A straty Hohenzollernów poniesione w XX w. są
traktowane jako krwawiąca rana całych Niemiec.
Więc w ramach „wiodącej roli Niemiec w Europie” pani Merkel ma prawo bez pytania o zgodę rządu Rzeczpospolitej mianować sobie dowolnego obywatela UE na dowolne stanowisko w tejże UE. I w ramach tejże wiodącej roli Niemiec we współczesnej Europie interpretacja tego, czyja strata wojenna jest ważna i rodzi skutki a o której już dawno wszyscy , poza ofiarami, zapomnieli – należy do Niemiec.
I w ramach tego sposobu myślenia politycznego jest rzeczą oczywistą dla niemieckiej elity politycznej, że Polska winna się przyzwyczajać, do „oddania Prus”, bo „8 maja 1945 r. –skapitulował bezwarunkowo tylko Wehrmacht”. A władze III Rzeszy Niemieckiej czyli nieżyjący kanclerz Hitler i zniknięty jego następca – nie skapitulowali. Prawnicy to potęga.
Więc w ramach „wiodącej roli Niemiec w Europie” pani Merkel ma prawo bez pytania o zgodę rządu Rzeczpospolitej mianować sobie dowolnego obywatela UE na dowolne stanowisko w tejże UE. I w ramach tejże wiodącej roli Niemiec we współczesnej Europie interpretacja tego, czyja strata wojenna jest ważna i rodzi skutki a o której już dawno wszyscy , poza ofiarami, zapomnieli – należy do Niemiec.
I w ramach tego sposobu myślenia politycznego jest rzeczą oczywistą dla niemieckiej elity politycznej, że Polska winna się przyzwyczajać, do „oddania Prus”, bo „8 maja 1945 r. –skapitulował bezwarunkowo tylko Wehrmacht”. A władze III Rzeszy Niemieckiej czyli nieżyjący kanclerz Hitler i zniknięty jego następca – nie skapitulowali. Prawnicy to potęga.
Więc jak tu
się dziwić kiedy się czyta o negocjacjach z „Domem Hohenzollern” na temat
zwrotu „ruchomości” a może i „nieruchomości” Hohenzollernów na terenach „obecnie
administrowanych przez Polskę’. A parę tych zamków Hohenzollernowie na wschód
od Odry mieli, o czym zawiadamiają na swojej stronie internetowej: zamek w Oels (Oleśnica koło Głogowa) i Kadyny koło
Elbląga, parę nieruchomości w Posen, w tym „zamek” wybudowany w 1910 r. oraz
zamek w Obiszówku (Klein Obisch) koło Polkowic (albo koło Glogau, jak kto woli)
bo tam bywał ex-prinz Wilhelm von
Preussen. No i jeszcze zamek w Zaborze, gdzie do 1945 r. mieszkała nieutulona w
żalu wdowa- druga żona ex-cesarza Wilhelma II Hohenzollerna Hermina von Reuss primo voto von Schönaich-Carolath. I
jakieś ruiny w Żmigrodzie.
Młody Eugen Ferdinand von Preussen oburza się na samo przypuszczenie, że polityka Fryderyka II Hohenzollerna doprowadziła prostą ścieżką do III Rzeszy Niemieckiej i jej „dokonań” ale też , o czym nie mówi, do dekretu Aliantów nr 42 z 25 lutego 1947 r.
Młody Eugen Ferdinand von Preussen oburza się na samo przypuszczenie, że polityka Fryderyka II Hohenzollerna doprowadziła prostą ścieżką do III Rzeszy Niemieckiej i jej „dokonań” ale też , o czym nie mówi, do dekretu Aliantów nr 42 z 25 lutego 1947 r.
Czym
były w historii Niemiec najważniejsze rody Cesarstwa Niemieckiego, w tym
zwłaszcza Hohenzollernowie oraz Hesse-Kassel i cały „Dom Hessen” i jak sobie poczynali przed, w trakcie i po II
WWW opisał amerykański historyk nazizmu
prof. Jonathan Petropoulos w książce pt. „The Royals and The Reich” (Rody
królewskie i Rzesza) wydanej w Oxford University Press w 2008 r. Profesor
Petropoulos zbadał na wyrywki powiązania rodzinne najważniejszych rodów oraz
ich poczynania od końca I WW do lat po
II WW i związki z ruchami na rzecz odtworzenia monarchii w Niemczech i związki
z nazizmem m.in. w związku z aktywnym poszukiwaniem zagrabionych dzieł sztuki w
imieniu środowisk żydowskich w USA.
Z tej książki dowiadujemy się m.in. , że :
Z tej książki dowiadujemy się m.in. , że :
-
270 niemieckich książąt było członkami NSDAP a „wyrywkowa próbka” 312 rodzin
„starej arystokracji” dała aż 3.592 członków NSDAP. KAŻDA rodzina ziemiańska na wschód od Elby miała w
NSDAP przynajmniej jednego członka partii. Jedna trzecia „nazi-arystokratów”
wstąpiła do NSDAP ZANIM Hitler został
kanclerzem, szlachetnie urodzeni (nobles) byli najbardziej „faszystowscy” wśród
grup społecznych,
-
ponad 70 baronów niemieckich było wysokiej rangi SS-manami. Zanim naziści
doszli do pełnej władzy wśród liderów SS byli m.in.: książę Franz Josef von
Hohenzollern-Emden, książę zu Waldeck und Pyrmont, Wielki Książę Fridrich Franz
von Mecklenburg, Książę Raphael von Thurn und Taxis, Książę Ernst zur Lippe,
Książę Stephen zu Schaumburg-Lippe i Książę Alexander zu Dohna-Schlobitten,
-
książę August Wilhelm von Preussen czwarty syn Wilhelma II ex-cesarza Niemiec wstąpił do SA i uzyskał tam stopień
generała-majora (Obergruppenfuehrer) a 1 kwietnia 1930 r. do NSDAP;był bardzo
aktywnym członkiem obu organizacji, przemawiał na dużych zgromadzeniach
partyjnych i namówił wielu arystokratów do zaangażowania się w SA i inne
organizacje,
-
Kronprinz (następca tronu) Wilhelm brał udział w publicznej kampanii na rzecz zdobycia władzy
przez nazistów, we wczesnej fazie wstąpił do SA –Motor divisi on pod komendą
kuzyna barona Carla Eduarda von Sachsen Coburg und Gotha ( najmłodszy wnuk
królowej Wiktorii) a w latach 30-tych odbywał regularne spotkania z Hitlerem,
szwagier Kronprinza Wilhelma – Hans –Victor von Salviati w 1939 r. wstąpił do
SS,
-
dwaj synowie Kronprinza : książę Wilhelm von Preussen (1906-1940) i książę
Hubertus von Preussen wstąpili do NSDAP. Książę Hubertus von Preussen uczestniczył
we wrześniu 1939 r. w „Polenfeldzug” czyli w najeździe na Polskę,
-
ex-cesarz Wilhelm II nie mając prawa
powrotu do Niemiec był przed wybuchem
wojny odwiedzany przez Goeringa i regularnie wysyłał na ręce Hitlera telegramy i
listy gratulacyjne, zazwyczaj poprzez swoich adiutantów von Dommesa i Inselmana,
zarówno w trakcie dochodzenia Hitlera do władzy jak i w trakcie aneksji Austrii
i kolejnych napaści i podbojów krajów europejskich. Po zwycięskim podboju Polski w jego imieniu generał von Dommes napisał
m.in.:”…Jego Wysokość Kaizer i Król
Wilhelm II towarzyszył gorącym sercem niemieckiej
wschodniej Armii w triumfalnej kampanii.Kaizer chciałby wyrazić głęboki podziw
dla Blizkriegu : nowoczesnemu uzbrojeniu, strategii operacyjnej i bezgranicznej odwadze oddziałów…”. W 1940 r. po zwycięstwie nad Francją miał
napisać do swojej siostry Margarethe von Hessen (planowana na „królową
Finlandii” w swoim czasie) m.in.:”..Ręka
Boga buduje nowy porządek i działają cuda(…) Stajemy się Stanami Zjednoczonymi Europy
pod kierownictwem Niemiec, zjednoczonym
Europejskim Kontynentem..”.
-
tuż po pierwszych wielkich zwycięstwach Wehrmachtu po napaści na ZSRR w brytyjskim MSZ w lipcu 1941 r. powstało
memorandum, zawierające m.in. takie informacje o poglądach wyrażanych przez
Niemców: 1) Niemcy wierzą, iż bitwa nabiera tempa i mogą szybko osiągnąć główne
cele, jakimi są : Leningrad, Moskwa i Kijów , 2) Niemcy rozważają utworzenia
stanowiska „Imperatora Rosji”, którym mógłby być trzeci syn byłego Kaizera Luis
Ferdinand. Oni rozważają stacjonowanie i okupowanie Rosji na zachód od Wołgi…”.
Autor książki „The Royals and The
Reich” zauważa w kilku miejscach, że od razu po zakończeniu wojny
Hohenzollernowie, podobnie jak inne najwyższe rody uwikłane w popieranie i
kolaborację z nazistami- rozpoczęli natychmiast kampanię dezinformacyjną,
mającą na celu całkowite zaprzeczenie jakimkolwiek związkom czy popieraniu
Hitlera.
Jest faktem, że stosunki ochładzały się stopniowo, w miarę, jak widać było, że
Hitler nie będzie się dzielił władzą i nie zamierza restaurować monarchii. A
dramatycznie poparcie spadło po pierwszych klęskach na Wschodzie a konkretnie
po Stalingradzie. Natomiast jeśli chodzi o zamach 20 lipca 1944 r. Kronprinz
wydał członkom rodziny całkowity zakaz
przystępowania do spisku.
Minęły
lata i pamięć o Hohenzollernach jest z jednej strony idealizowana a z drugiej –
niewygodne fakty, jak uczestniczenie w organizacjach poprzedzających powstanie
NSDAP a lansujące Hitlera jak paramilitarna organizacja „Der Stahlhelm”- Liga
Żołnierz Frontowych czy Der Harzburger Front – koalicja organizacji
paramilitarnych, partii (NASAP) i
stowarzyszeń przeciwnych rządom demokratycznym – zostały zapomniane.
A
na liście członków tej koalicji znajdują się zarówno książę Wilhelm August von
Preussen czwarty syn ex-cesarza Wilhelma II , książę Carl Eduard von Sachsen
Coburg und Gotha –kuzyn Hohenzollernów i wnuk królowej Wiktorii ( przyszły szef
nazistowskiego Czerwonego Krzyża) , generał Wilhelm von Dommes – osobisty
pełnomocnik ex-cesarza oraz m.in. Adolf Hitler, Goebbels, Goering, Hess,
Himmler i cała masa hrabiów, książąt i baronów.
Aby jeszcze lepiej widzieć
przepaść mentalną między rosnącymi w siłę Niemcami, rządzącymi dzisiaj bez
żadnej widocznej opozycji Europą a Polską zamieszkałą przez katolicką większość i
trzymającą w garściach (chyba coraz słabiej)
„zdobycze Hohenzollernów” ostatnich 250
lat, trzeba pamiętać, że poczynając od Fryderyka II królowie i cesarz Prus byli
patronami i prominentnymi członkami pruskiej masonerii.
Oto
lista: 1) Fryderyk II król Prus od 1744 r.
oficjalny Protektor założonych pruskich lóż masońskich, 2) August Wilhelm Prinz
von Preussen, młodszy brat Fryderyka II Króla Prus, generał, ojciec Fryderyka Wilhelma Króla Prus, 3) Fryderyk
Heinrich Ludwig von Preussen, młodszy brat Fryderyka II Króla Prus, generał, 4)
Fryderyk Wilhelm II Pruski –Król Prus 1786-1797 –ten co zagrabił koronę
Bolesława Chrobrego i 19 klejnotów koronnych Rzeczpospolitej, 5) Fryderyk I
Hohenzollern król Prus 1861-1888, cesarz Niemiec 1871-1888, szef Związku
Północnoniemieckiego, 6) Fryderyk III Hohenzollern Kronprinz, cesarz Niemiecki
i Król Prus -1888 (od 9 marca do 15 czerwca), 7) Fryderyk Leopold Pruski –
ostatni protektor masonerii pruskiej z rodu Hohenzollernów, w 1889 wstąpił do
loży, od 1894 protektor wszystkich trzech lóż pruskich, 1895 – Wielki Mistrz
Zakonu Wolnomularskiego, Wielkiej Loży Narodowej Masonerii Niemieckiej.
Jak
widać, marzenie wyrażone w 1940 r. przez cesarza Wilhelma II Hohenzollerna –
spełnia się na naszych oczach a w Polsce są takie środowiska, które gotowe są
nieba przychylić twórcom projektu powrotu „starych dobrych kajzerowskich
czasów” i „pruskich cnót”. A władza zerwie się czasem z jakąś okładką tygodnika
–do boju, aby za tydzień czy dwa znowu zapaść w letarg. A Więzień Obozu
Koncentracyjnego na własny koszt będzie pozywał niemieckie szmatławce i
szczekaczki za kłamstwo pod tytułem „polskie obozy koncentracyjne”.