czwartek, 16 marca 2017

Tusk. Merkel.Hohenzollern.Hitler.Prusy i Law No.42



Kto by pomyślał, że wybranie urzędnika odpowiedzialnego za „zabezpieczenie słonych paluszków i wody mineralnej” dla Rady Europy wywoła takie emocje u naszych zachodnich sąsiadów. I że całkowicie zerwą z dyplomacją i pozorami. Wiadomo, że oficjalnie ich granice są  z 1937 r. a 8 maja 1945 r. poddał się „tylko Wehrmacht”. Ale żeby tak otwarcie pokazywać, że są ze swoim wschodnim sąsiadem w stanie wojny, to naprawdę trzeba mieć poważny powód
Cokolwiek było celem serii ataków medialnych i politycznych na Polskę i aktualną ekipę rządzącą, to w dziwny sposób forma i treść przypominała to, co działo się między Niemcami a Polską po roku 1918 r. Kiedy Alianci  a osobiście Prezydent USA odkroili Niemcom a konkretnie Prusom na rzecz Rzeczpospolitej Polskiej: Wielkopolskę, Warmię i kawał Śląska a „Danzig” oddali jedynie częściowo.
Wtedy najbardziej poszkodowana była ex-panująca rodzina Hohenzollernów czasem występująca pod nazwiskiem von Preussen oraz tzw. szlachta pruska. No i nie było żadnego zdziwienia, że 1 syn i 8 wnuków Wilhelma II byłego cesarza Niemiec wjechało 1 września 1939 r. do Polski jako oficerowie Wehrmachtu.
Skończyło się tym, że Armia Czerwona skorzystała wielokrotnie z przywileju zarezerwowanego do roku 1918 r. tylko dla członków rodziny panującej Hohenzollern czyli do przechadzania się pod Bramą Brandenburską.
W dodatku Alianci po zapoznaniu się z dokonaniami III Rzeszy (obecnie ukrywanej pod ksywą „naziści”) na terenach okupowanych upoważnili swoich pełnomocników do administrowania zonami okupacyjnymi do wydania 25 lutego 1947 r. kolejnego dekretu, tym razem dekretu nr 42  o zakończeniu istnienia Prus. Zakończenia istnienia na zawsze i zakazania używania symboli tego państwa oraz rozgospodarowania aktywów „po sąsiadach”.. I na jego podstawie alianci odrąbali  od Niemiec całege Pomorza Zachodnie, Mazury czyli byłe Prusy Wschodnie oraz cały Śląsk.  
Tym razem rodzina Hohenzollernów oraz inne pruskie rodziny arystokratyczne i tzw. zwykle ziemiaństwo otrzymały cios bardzo silny, choć nie śmiertelny. Hohenzollernom zostało jeszcze parę tysięcy hektarów, kilka zamków oraz nieznana ilość niezwykle wartościowych dzieł sztuki i biżuterii.
I jakkolwiek zalewa telewizje, radia, internet i księgarnie anglojęzyczne i polskie lament na temat wielkich cierpień Niemców w roku 1945 i później, zwłaszcza w Czechosłowacji i Polsce, to ten lament wykonują niemal wyłącznie tzw. prości ludzie, zazwyczaj kobiety a jeśli robią to mężczyźni, to tylko jeśli w roku 1945 r. mieli nie więcej niż lat 14.”Z arystokracji” raz czy dwa wystąpiła hrabina Marion Doenhof jako tzw. przeciwniczka nazizmu. Reszta milczy.
Tymczasem kiedy zajrzy się do niemieckiej prasy bulwarowej albo do mediów o zacięciu kulturalnym i historycznym , to widać, że od paru lat uprawiana jest na bardzo dużą skalę kampania „przywracania Niemcom i Europie” „wielkiego męża stanu, myśliciela i polityka” czyli Fryderyka II Hohenzollerna, króla Prus, wszędzie, nawet w Polsce z jakichś powodów nazywanego „Wielkim”.
Najpierw jego wielki pomnik zbudowany jeszcze przed 1914 r. wrócił na zaszczytne miejsce w centrum Berlina a ostatnio obchodzono z wielką pompą 300-lecie jego urodzin.  I z tej okazji   objawił się na forum publicznym i przemówił w obecności Bundeskanclerza i kilku ministrów oraz kilkuset precyzyjnie wybranych gości – potomek Fryderyka II króla Prus – prinz Georg Friedrich  von Preussen,  pra-prawnuk cesarza Niemiec Wilhelma II , który abdykował w 1918 r. czyli w  prostej linii potomek „wielkiego Fryderyka”. Dla porządku należy zauważyć, że nazwa „Prusy” jest zakazana a tytuły arystokratycznie zostały zniesione jeszcze przez Republikę Weimarską , więc kluby piłkarskie noszą nazwę Borussia, a członkowie  byłego rodu panującego Hohenzollern zarejestrowali sobie „prinz von Preussen” jako nazwę własną a konkretnie – nazwisko.
Prinz Georg Friedrich von Preussen  ur. w 1976 r. pod Bremą jest prawnukiem najstarszego syna cesarza Wilhelma II i był wychowywany przez swoich dziadków: Luisa Ferdinanda księcia von Preussen (1907-1994) i Kiry Kiriłowny z domu Romanow, córki księcia Kiriła Władimirowicza Romanowa (wnuka cara Aleksandra II i kuzyna cara Mikołaja II oraz księżnej Victorii Melity von Sachsen Coburg und Gotha ( córka Alfreda, drugiego syna królowej Wiktorii oraz córki cara Aleksandra II Romanowa).  Jego ojciec Louis Ferdinand Prinz von Preussen zmarł w 1977 r.  jako oficer Bundeswehry w wyniku wypadku na manewrach.
Co ciekawe, wszystkie wydarzenia w rodzaju ślubów i pogrzebów rodziny Hohenzollern były w ostatnich dekadach w Niemczech bardzo silnie nagłaśniane przez media. Dzięki czemu można teraz obejrzeć filmiki ze ślubu młodego Georga Friedricha von Preussen z księżniczką Sophie von Isenburg  w roku 2011. Kilkugodzinną transmisję na żywo z Poczdamu nadawała Telewizja Rundfunk Berlin –Brandenburg.  Po śmierci dziadka Luisa Ferdinanda von Preussen w 1994 r. młody Georg Friedrich został wyznaczony na „Głowę Domu Hohenzollern”.
I tu dochodzimy do ciekawego wątku w najnowszych relacjach niemiecko –polskich i udziału w nich „Domu Hohenzollern”.  Oto u docenta wiki w  wersji anglojęzycznej pod hasłem „House von Hohenzollern” znalazła się niesamowicie ciekawa informacja, której trudno szukać w polskiej lub polskojęzycznej prasie.
W rozdziale „Hohenzollerns since 1918 abdication”  jest podane, że jakkolwiek liczne zamki i posiadłości ziemskie Hohenzollernów „na terenie sowieckiej zony okupacyjnej w 1945” zostały skonfiskowane, to jednak „po unifikacji Niemiec” sytuacja jakoby się „prawnie zmieniła” i „rodzina” (Hohenzollernów) cytuję:”… była uprawniona do zażądania zwrotu ruchomej własności, a mianowicie kolekcji sztuki i elementów wnętrz ich byłych pałaców. Negocjacje co do zwrotu lub odszkodowania za te składniki aktywów nie zostały jeszcze sfinalizowane…”. (the family was legally able to re-claim their portable property, namely art collections and parts of the interior of their former palaces. Negotiations on the return of or compensation for these assets are not yet completed…”.).
To jest niezmiernie fascynujące, że jakieś osoby reprezentujące polskie władze niewiadomego szczebla prowadzą z „Domem Hohenzollern” od 1989 r. negocjacje na temat zwrotu przez Polskę na rzecz Prusaków, którzy dokonali rozbioru I Rzeczpospolitej w XVIII w. a syn Fryderyka II króla Prus zwanego „Wielkim” – Fryderyk Wilhelm II krół Prus w latach 1786-1797 uczestniczył w II i III rozbiorze Rzeczpospolitej a także zaplanował i dokonał grabieży skarbca na Wawelu, w tym 19 najcenniejszych obiektów na czele z koroną Bolesława Chrobrego. Insygnia królewskie przetopił i kazał wybić monety a biżuterię sprzedał.
A teraz „Dom Hohenzollernów” w charakterze „ofiary II WW” składa roszczenia wobec Polski i negocjuje „zwrot ruchomości” z kilku zamków. Biorąc pod uwagę fakt, iż rodzina Hohenzollern , podobnie jak inne najważniejsze rodziny Cesarstwa Niemiec pozbawione władzy i tytułów za czasów Republiki Weimarskiej poukrywały „aktywa” w różnych fundacjach, nie można wykluczyć, że już teraz na terenie byłych posiadłości Hohenzollernów i innych im podobnych pruskich rodzin (jak bracia Krockow, którzy zdołali dzięki wójtowi wyrobić sobie polskie dowody osobiste , mimo, że jeden z nich służył w SS) już takie „fundacje” działają.
To robi się ciekawie, zwłaszcza w świetle tego, o co pytał pana Friedricha Eugena von Preussen pewien dziennikarz irlandzki w 2014 r. dla gazety Irich Times w artykule pt. „ Człowiek, który może zostać kajzerem”. Artykuł zaczyna się od zdania: „100 lat po tym, jak kaizer Wilhelm poprowadził Niemcy na wojnę, jego pra-pra-wnuk dokonuje  próby odzyskania rodzinnego majątku”. A może „losu”.  Dziennikarz przypomina też, że w 4 lata po przegraniu przez Niemcy II WW, Alianci okupujący Berlin wprowadzili przepis stanowiący, że :”…”Państwo pruskie, które od najwcześniejszych dni było źródłem militaryzmu i reakcji w Niemczech, przestało de facto istnieć…”. ( “The Prussian state, which from early days has been a bearer of militarism and reaction in Germany, has de facto ceased to exist.”.).
Ale zostały “pruskie wartości” takie jak: dyscyplina, punktualność i silne poczucie hierarchii. Które niektórzy poza Niemcami uważają nawet za wady.
I pisze ten dziennikarz o kampanii „odświeżania marki Hohenzollern”, jaka rozpoczęła się m.in. książką p. „Sleepwalkers” profesora Cambridge Christophera Clarka . Książka ta już jest wydana po polsku pt. „Lunatycy” i jest życzliwie omawiana przez m.in. Kulturę Liberalną. Że teza niemieckiego historyka Fischera o wyłącznej odpowiedzialności Niemiec za I WW jest błędna. Między innymi.
No ale w historii Hohenzollernów „pozostał cień III Rzeszy” i „flirt z Hitlerem” zagaił irlandzki dziennikarz. Na to „człowiek, który może zostać kajzerem” wybuchnął szczerym oburzeniem: „…Uważam, iż to wielki wstyd, jak , do dnia dzisiejszego wielu historyków akceptuje nazistowską propagandę i widzi prostą linię od Fryderyka Wielkiego do III Rzeszy…”.
I podzielił się z irlandzkimi czytelnikami następującymi złotymi myślami, które warto zapamiętać nad Wisłą. Pierwsza złota myśl księcia Georga jest taka, że „obecna rola Niemiec w Europie jest inna, niż ją widziały poprzednie pokolenia”. A konkretnie książę uznaje za absurd to, co powiedział były kanclerz Helmut Schmidt niedawno o tym, że zbrodnie III Rzeszy wykluczają możliwość by Niemcy pełniły wiodącą rolę w Europie w nadchodzących wiekach”. „Jest odwrotnie” powiedział pan von Preussen. I dodał :”…Myślę, że jest dla wszystkich jasne, że Niemcy muszą objąć wiodącą rolę w Europie…”. A kiedy dziennikarz zapytał o rolę pani kanclerz Merkel w realizowaniu przez Niemcy tego nowego zadania, książę Friedrich Eugen odpowiedział, że :”…Ona reprezentuje pozytywne wartości pruskie: skromność, skrupulatność i poczucie obowiązku…”.
A to się komsomołka z NRD doczekała komplementów od samego późnego wnuka Fryderyka II.
Ten wywiad sprzed 3 lat całkiem jasno ustawia hierarchię nieformalną w długofalowej polityce Niemiec. Sukcesy Hohenzollernów w okresie zaledwie 150 lat są nadal niespełnionym ideałem niemieckich elit.  A straty Hohenzollernów poniesione w XX w. są traktowane jako krwawiąca rana całych Niemiec. 
Więc w ramach „wiodącej roli Niemiec w Europie” pani Merkel ma prawo bez pytania o zgodę rządu Rzeczpospolitej mianować sobie dowolnego obywatela UE na dowolne stanowisko w tejże UE. I w ramach tejże wiodącej roli Niemiec we współczesnej Europie interpretacja tego, czyja strata wojenna jest ważna i rodzi skutki a o której już dawno wszyscy , poza ofiarami, zapomnieli – należy do Niemiec.
I w ramach tego sposobu myślenia politycznego jest rzeczą oczywistą dla niemieckiej elity politycznej, że Polska winna się przyzwyczajać, do „oddania Prus”, bo „8 maja 1945 r. –skapitulował bezwarunkowo tylko Wehrmacht”. A władze III Rzeszy Niemieckiej czyli nieżyjący kanclerz Hitler i zniknięty jego następca – nie skapitulowali. Prawnicy to potęga.
Więc jak tu się dziwić kiedy się czyta o negocjacjach z „Domem Hohenzollern” na temat zwrotu „ruchomości” a może i „nieruchomości” Hohenzollernów na terenach „obecnie administrowanych przez Polskę’. A parę tych zamków Hohenzollernowie na wschód od Odry mieli, o czym zawiadamiają na swojej stronie internetowej: zamek  w Oels (Oleśnica koło Głogowa) i Kadyny koło Elbląga, parę nieruchomości w Posen, w tym „zamek” wybudowany w 1910 r. oraz zamek w Obiszówku (Klein Obisch) koło Polkowic (albo koło Glogau, jak kto woli)  bo tam bywał ex-prinz Wilhelm von Preussen. No i jeszcze zamek w Zaborze, gdzie do 1945 r. mieszkała nieutulona w żalu wdowa- druga żona ex-cesarza Wilhelma II Hohenzollerna Hermina von Reuss primo voto von Schönaich-Carolath. I jakieś ruiny w Żmigrodzie.
Młody Eugen Ferdinand von Preussen oburza się na samo przypuszczenie, że polityka Fryderyka II Hohenzollerna doprowadziła prostą ścieżką do III Rzeszy Niemieckiej i jej „dokonań” ale też , o czym nie mówi, do dekretu Aliantów nr 42 z 25 lutego 1947 r.
Czym były w historii Niemiec najważniejsze rody Cesarstwa Niemieckiego, w tym zwłaszcza Hohenzollernowie oraz Hesse-Kassel i cały „Dom Hessen”  i jak sobie poczynali przed, w trakcie i po II WWW  opisał amerykański historyk nazizmu prof. Jonathan Petropoulos w książce pt. „The Royals and The Reich” (Rody królewskie i Rzesza) wydanej w Oxford University Press w 2008 r. Profesor Petropoulos zbadał na wyrywki powiązania rodzinne najważniejszych rodów oraz ich poczynania  od końca I WW do lat po II WW i związki z ruchami na rzecz odtworzenia monarchii w Niemczech i związki z nazizmem m.in. w związku z aktywnym poszukiwaniem zagrabionych dzieł sztuki w imieniu środowisk żydowskich w USA.
Z tej książki dowiadujemy się  m.in. , że :
- 270 niemieckich książąt było członkami NSDAP a „wyrywkowa próbka” 312 rodzin „starej arystokracji” dała aż 3.592 członków NSDAP. KAŻDA  rodzina ziemiańska na wschód od Elby miała w NSDAP przynajmniej jednego członka partii. Jedna trzecia „nazi-arystokratów” wstąpiła do NSDAP  ZANIM Hitler został kanclerzem, szlachetnie urodzeni (nobles) byli najbardziej „faszystowscy” wśród grup społecznych,
- ponad 70 baronów niemieckich było wysokiej rangi SS-manami. Zanim naziści doszli do pełnej władzy wśród liderów SS byli m.in.: książę Franz Josef von Hohenzollern-Emden, książę zu Waldeck und Pyrmont, Wielki Książę Fridrich Franz von Mecklenburg, Książę Raphael von Thurn und Taxis, Książę Ernst zur Lippe, Książę Stephen zu Schaumburg-Lippe i Książę Alexander zu Dohna-Schlobitten,
- książę August Wilhelm von Preussen czwarty syn Wilhelma II ex-cesarza Niemiec  wstąpił do SA i uzyskał tam stopień generała-majora (Obergruppenfuehrer) a 1 kwietnia 1930 r. do NSDAP;był bardzo aktywnym członkiem obu organizacji, przemawiał na dużych zgromadzeniach partyjnych i namówił wielu arystokratów do zaangażowania się w SA i inne organizacje,
- Kronprinz (następca tronu) Wilhelm brał udział w  publicznej kampanii na rzecz zdobycia władzy przez nazistów, we wczesnej fazie wstąpił do SA –Motor divisi on pod komendą kuzyna barona Carla Eduarda von Sachsen Coburg und Gotha ( najmłodszy wnuk królowej Wiktorii) a w latach 30-tych odbywał regularne spotkania z Hitlerem, szwagier Kronprinza Wilhelma – Hans –Victor von Salviati w 1939 r. wstąpił do SS,
- dwaj synowie Kronprinza : książę Wilhelm von Preussen (1906-1940) i książę Hubertus von Preussen wstąpili do NSDAP. Książę Hubertus von Preussen uczestniczył we wrześniu 1939 r. w „Polenfeldzug” czyli w najeździe na Polskę,
- ex-cesarz Wilhelm II  nie mając prawa powrotu do Niemiec był  przed wybuchem wojny odwiedzany przez Goeringa i  regularnie wysyłał na ręce Hitlera telegramy i listy gratulacyjne, zazwyczaj poprzez swoich adiutantów von Dommesa i Inselmana, zarówno w trakcie dochodzenia Hitlera do władzy jak i w trakcie aneksji Austrii i kolejnych napaści i podbojów krajów europejskich. Po zwycięskim podboju Polski w jego imieniu generał von Dommes napisał m.in.:”…Jego Wysokość Kaizer i Król Wilhelm II  towarzyszył gorącym sercem niemieckiej wschodniej Armii w triumfalnej kampanii.Kaizer chciałby wyrazić głęboki podziw dla Blizkriegu : nowoczesnemu uzbrojeniu, strategii operacyjnej i  bezgranicznej odwadze oddziałów…”.  W 1940 r. po zwycięstwie nad Francją miał napisać do swojej siostry Margarethe von Hessen (planowana na „królową Finlandii” w swoim czasie)  m.in.:”..Ręka Boga buduje nowy porządek i działają cuda(…) Stajemy się Stanami Zjednoczonymi Europy pod  kierownictwem Niemiec, zjednoczonym Europejskim Kontynentem..”.
- tuż po pierwszych wielkich zwycięstwach Wehrmachtu po napaści na ZSRR w brytyjskim MSZ w lipcu 1941 r. powstało memorandum, zawierające m.in. takie informacje o poglądach wyrażanych przez Niemców: 1) Niemcy wierzą, iż bitwa nabiera tempa i mogą szybko osiągnąć główne cele, jakimi są : Leningrad, Moskwa i Kijów , 2) Niemcy rozważają utworzenia stanowiska „Imperatora Rosji”, którym mógłby być trzeci syn byłego Kaizera Luis Ferdinand. Oni rozważają stacjonowanie i okupowanie Rosji na zachód od Wołgi…”.
Autor książki „The Royals and The Reich” zauważa w kilku miejscach, że od razu po zakończeniu wojny Hohenzollernowie, podobnie jak inne najwyższe rody uwikłane w popieranie i kolaborację z nazistami- rozpoczęli natychmiast kampanię dezinformacyjną, mającą na celu całkowite zaprzeczenie jakimkolwiek związkom czy popieraniu Hitlera. Jest faktem, że stosunki ochładzały się stopniowo, w miarę, jak widać było, że Hitler nie będzie się dzielił władzą i nie zamierza restaurować monarchii. A dramatycznie poparcie spadło po pierwszych klęskach na Wschodzie a konkretnie po Stalingradzie. Natomiast jeśli chodzi o zamach 20 lipca 1944 r. Kronprinz wydał  członkom rodziny całkowity zakaz przystępowania do spisku.
Minęły lata i pamięć o Hohenzollernach jest z jednej strony idealizowana a z drugiej – niewygodne fakty, jak uczestniczenie w organizacjach poprzedzających powstanie NSDAP a lansujące Hitlera jak paramilitarna organizacja „Der Stahlhelm”- Liga Żołnierz Frontowych czy Der Harzburger Front – koalicja organizacji paramilitarnych, partii (NASAP)  i stowarzyszeń przeciwnych rządom demokratycznym – zostały zapomniane.
A na liście członków tej koalicji znajdują się zarówno książę Wilhelm August von Preussen czwarty syn ex-cesarza Wilhelma II , książę Carl Eduard von Sachsen Coburg und Gotha –kuzyn Hohenzollernów i wnuk królowej Wiktorii ( przyszły szef nazistowskiego Czerwonego Krzyża) , generał Wilhelm von Dommes – osobisty pełnomocnik ex-cesarza oraz m.in. Adolf Hitler, Goebbels, Goering, Hess, Himmler i cała masa hrabiów, książąt i baronów.
Aby jeszcze lepiej widzieć przepaść mentalną między rosnącymi w siłę Niemcami, rządzącymi dzisiaj bez żadnej widocznej opozycji Europą a  Polską zamieszkałą przez katolicką większość i  trzymającą w garściach (chyba coraz słabiej)  „zdobycze Hohenzollernów” ostatnich 250 lat, trzeba pamiętać, że poczynając od Fryderyka II królowie i cesarz Prus byli patronami i prominentnymi członkami pruskiej masonerii. 
Oto lista: 1)  Fryderyk II król Prus od 1744 r. oficjalny Protektor założonych pruskich lóż masońskich, 2) August Wilhelm Prinz von Preussen, młodszy brat Fryderyka II Króla Prus, generał, ojciec  Fryderyka Wilhelma Króla Prus, 3) Fryderyk Heinrich Ludwig von Preussen, młodszy brat Fryderyka II Króla Prus, generał, 4) Fryderyk Wilhelm II Pruski –Król Prus 1786-1797 –ten co zagrabił koronę Bolesława Chrobrego i 19 klejnotów koronnych Rzeczpospolitej, 5) Fryderyk I Hohenzollern król Prus 1861-1888, cesarz Niemiec 1871-1888, szef Związku Północnoniemieckiego, 6) Fryderyk III Hohenzollern Kronprinz, cesarz Niemiecki i Król Prus -1888 (od 9 marca do 15 czerwca), 7) Fryderyk Leopold Pruski – ostatni protektor masonerii pruskiej z rodu Hohenzollernów, w 1889 wstąpił do loży, od 1894 protektor wszystkich trzech lóż pruskich, 1895 – Wielki Mistrz Zakonu Wolnomularskiego, Wielkiej Loży Narodowej Masonerii Niemieckiej.
Jak widać, marzenie wyrażone w 1940 r. przez cesarza Wilhelma II Hohenzollerna – spełnia się na naszych oczach a w Polsce są takie środowiska, które gotowe są nieba przychylić twórcom projektu powrotu „starych dobrych kajzerowskich czasów” i „pruskich cnót”. A władza zerwie się czasem z jakąś okładką tygodnika –do boju, aby za tydzień czy dwa znowu zapaść w letarg. A Więzień Obozu Koncentracyjnego na własny koszt będzie pozywał niemieckie szmatławce i szczekaczki za kłamstwo pod tytułem „polskie obozy koncentracyjne”.


64 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie. Ciężko mi się pisało, bo pogoda barowa, ale ta "polityka ciągłości państw poważnych" daje do myślenia. Jak oni sprytnie się chowają w tle. A plebejusze jak Hitler czy Himmler - pozostają jako "jedyni odpowiedzialni". Pozdrawiam

      Usuń
    2. To inny trochę temat niż poprzednie. Ten ród pruski, pojęcia nie mialam, że ktoś z nimi gada. Napisane lekko, dało się ogarnąć. Super!

      Usuń
    3. Nie wiem, jakie jest źródło dla docenta wiki dla hasła "House of Hohenzollern" ale takie informacje zostały podane. Czyli ktoś gada, ale "jeszcze nie skończyli".

      Usuń
  2. Pantero, jesteś wielka! Ciekawam, jak wygląda w świetle przeszłości hitlerowsko-masońskiej ród Thun und Hohenstein?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. W tej książce z pewnością jest parę szczegółów o "dokonaniach" rodzinki Thun und Hohenstein ale domyślać się należy, że jeśli Nieświęte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego postanowiło "zainwestować" w rodzinę Woźniakowskich, to pewne trefne informacje ukryło trochę głębiej. Te ustalenia profesora o greckim nazwisku to wynik wieloletniego przekopywania się przez archiwa publiczne, do wielu rodzinnych archiwów -nie miał dostępu, o czym napisał. Wiele rodzin niemieckich arystokratycznych - pochowało kwity z okresu po 1918 r. Wyjmuje tylko "tytuły własności":)))Ale on był zmotywowany jako pełnomocnik od poszukiwania dzieł sztuki skradzionych rodzinom żydowskim przez Niemców. Więc szukał naprawdę szczegółowo.Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Mieli tych rodów sporo. Chyba się nie da systematycznie przeswietlic?

      Usuń
    3. W jakiejś części się da, ale ograniczeniem są archiwa. Część arystokratycznych rodów uwikłanych w nazizm była skoligacona z brytyjską gałęzią a Brytyjczycy niczego nie ujawniają. Autor książki musiał przepytać starego Księcia Małżonka, który mógł jeździć na pogrzeby swoich kuzynów-nazistów, ale jego siostry nie mogły oficjalnie się pokazywać na ważnych imprezach brytyjskich. A o otwarciu archiwów nie ma mowy.

      Usuń
  3. Swoją drogą, przecież tam był rabunek na wielką skalę pod koniec wojny i po. To nawet gdyby, co jest do oddania? I przez kogo! ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był, ale przecież oni nie żądają oddania "fantów z Koenigsberga" od rządu rosyjskiego. Co ciekawe, wielu z nich jest silnie skoligaconych z Romanowymi. Jak ten ostatni "szef Domu Hohenzollernów". Co ciekawe, linia Hohenzollern -Sigmaringen co jakiś czas ogłasza, że nie ma roszczeń "do tronu Rumunii". A "brak roszczeń do Prus pod administracją polską" - nikt nie ogłasza:)))

      Usuń
    2. Z drugiej strony, to podkreślenie braku roszczeń do Rumunii, czy to nie jest jak z tymi zdementowanymi informacjami? Dopiero wtedy coś jest na rzeczy:))

      Usuń
    3. "przecież tam był rabunek na wielką skalę pod koniec wojny i po"
      Cała wojna była od początku precyzyjnie zorganizowanym rabunkiem i prywatnym i państwowym - patrz: Gotz Aly "Państwo Hitlera" - każdy jej uczestnik miał swoją 'działkę' z łupu. Dlatego tak długo wytrzymali.

      Usuń
    4. Dzięki za przypomnienie. To bardzo ważna książka i niestety program nauczania historii w Polsce pomija jej wątki najważniejsze: rabunek Polski i rozrysowywanie latyfundiów na terenie podbitych terytoriów po I RP i europejskiej części ZSRR. Podejrzewam, że konkretne rody już się dogadywały co do tego, którą gubernię który bierze. Hitler i Goebbels to byli "plebejscy zapiewajłowie".

      Usuń
    5. Doprecyzuję więc.
      S-syny przeskoczyły do średniowiecza. Dosłownie. Zwyczajna wyprawa łupieżcza. Zasługuje na czytanie bo wyjaśnia co zwyczajny soldat miał z wojny.

      BTW, widzę kilka z 2016, wysłałem Ci kiedyś e-maila, jeżeli masz na dysku blogspota ~200M to całość z salonu możesz przenieść :)

      Usuń
  4. @Michalina Terkowska, Może jest to sondowanie, czy znękany naród rumuński jest "gotowy na monarchię". Niemcy cierpliwie czekają. To trochę tak, jak w 1997 r. jacyś "polscy patrioci" z wyższych uczelni zorganizowali tzw. konferencję na temat rocznicy 300-lecia wstąpienia na tron Rzeczpospolitej przedstawiciela rodu Wettynów niejakiego Augusta II Sasa. I pokazali jakiegoś "pretendenta" mimo, iż pod koniec I WW lub IIWW Wettyni abdykowali a niezależnie od tego skończyła się linia męska. Nie mówiąc o tym, że August II Sas objął rządy w wyniku kryminalnego zamachu stanu.
    Tzw. arystokracja niemiecka, która "formalnie nie istnieje" i jest jej tyle, że każdy powiat był "niezależnym państwem" tak gdzieś do Kongresu Wiedeńskiego - strasznie się napaliła na "zdobycze Niemiec dzięki Hohenzollernom". Zaczęło się w XVIII od zaduszenia Rzeczpospolitej - nie bez pomocy tutejszej "arystokracji" a w XIX w. to były tylko: podboje i rabunek. Za Hitlera euforia rosła wraz z każdym odcinkiem kroniki filmowej: aneksja Austrii, zajęcie Sudetów, zajęcie całej Czechosłowacji, zajęcie 49% Polski i powszechny orgazm w czasie posuwania się za Bug. Nagły prysznic przyszedł pod Stalingadem ale i pod Moskwą nie było lekko. Czyli: bardzo skrupulatni, obowiązkowi ale bez wyobraźni i bez polotu. Nie wiem na co liczą, bo trendy są raczej odwrotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do władztwa rodów arystokratycznych we współczesnych Niemczech: ktoś miał bardzo poważną /wojna o dzieci/ sprawę sądową ze słynnym rodem historycznym von W. i rozprawa odbywała się w miejscu zamieszkania rodu /bo tam były porwane dzieci/. Całe miasteczko było pod absolutnym władztwem tego rodu, z sądem na czele. To działo się kilka lat temu.

      Usuń
  5. PinkPantherze, rozmowy przebiegaja na wielu poziomach i efektem ich jest finansowanie za pieniadze resortu min. Glinskiego takich "nostalgicznych" wystaw. To zdjecie zdobi plakat reklamujacy wystawe, ktory dodatkowo opisano w jezyku polskim nastepujaco:
    "Kultura militarna prowincji slaskiej od wojen zjednoczeniowych do Wielkiej Wojny (1864 - 1914)"
    a pod spodem wiekszymi literami
    "Z Bogiem za krola i ojczyzne".

    Nie rozumiem po co te uniki, przeciez mieli nie krola, a kajzera i Vaterland, a Wielka Wojna to po naszemu I Wojna Swiatowa. Najbardziej rozczulila mnie prowincja slaska. Tak, byla jeszcze Provinz Posen, Provinz Bamberg, jak zauwazyla EwaR.

    Przepraszam za brak polskich liter, ale nie opanowalem zbieszenia sie Linuxa.

    Link do strony wystawy
    http://www.muzeum.gliwice.pl/bogiem-krola-ojczyzne/8-kanonier-2-dolnoslaskiego-pulk-artylerii-polowej-nr-41w-mundurze-wyjsciowym-pamiatka-sluzby-w-regimencie-wilhelm-ii-ze-zbiorow-prywatnych-norberta-koziola/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tadman, Dzięki za linka. Ta wystawa przypomniała mi, że kilka lat temu próbowano w tym muzeum organizować jakieś dyskusje czy też pokazywać filmy a po nich dyskusje o "polskich obozach koncentracyjnych".
      Termin "prowincja śląska" zaczyna się pojawiać niby przypadkiem w mediach podobnie jak "Galicja" w odniesieniu do 4 województw Rzeczpospolitej za Bugiem.
      W almanachu The CIA World Factbook za czasów pana prezydenta Obamy pojawił się w statystykach "język śląski", albowiem Tante Angela coś tam chyba jednak "wynegocjowała" za tych "uchodźców".
      Szkody jakie poczyniły rządy III RP a już rządy PO w szczególności w odniesieniu do tzw. Ziem Odzyskanych - są ciężkie do odrobienia. A w przypadku "ministerstwa pana Glińskiego" chyba nikt nie zamierza tych szkód odrabiać. Natomiast sami Niemcy swoją polityką "doduszania gospodarczego" reszty Europy mogą mieć problemy, które je przerosną. I wtedy żadne ekipy folksdojczów z Polski im nie pomogą. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    2. Tylko przypomnę o wstępie do rozgrywania terytorialnego Polski, czyli o EUROREGIONACH, podpisanych przez agenta SB i BND, Skubiszewskiego.

      Usuń
    3. Ja cały czas o tym pamiętam, natomiast zastanawiam się, dlaczego obecna władza nic nie robi w tej sprawie. A tam Niemcy rozgrywają swoje sprawy, w tym korumpując samorządowców i polityków II rzędu - najbardziej. Ciekawe, że agentów Stasi z Polski nikt do dzisiaj nie ujawnia.Pozdrowienia

      Usuń
    4. No a prawo własności na Ziemiach Zachodnich? A tyle było szumu przy sprawie Agnes Trawny...
      Jest dla mnie jasne, że żadna władza polska ("polska") po 1989 roku nie podskoczy wobec zarysowanych gdzieś, kiedyś granic, do których dozwolono jej działać. Po tylu latach jest to wyraźne. A także jasne jest dyscyplinowanie, gdy podskakuje.

      Usuń
    5. Oboje rodzice potracili swoje domostwa i wylądowali na ZO, tam się poznali, pobrali i czasowo zamieszkali we Wrocławiu. Stamtąd wyruszyli na Wschód kupiwszy uprzednio meble w biurze obracającym mieniem poniemieckim i tu zaskoczenie, bo mebli tych nie można było wywieźć poza granice niemieckie sprzed wojny. Dowiedziałem się o tym niedawno od mojej Mamy.
      O ilu rzeczach nie wiemy, z pozoru drobnych, ale dobitnie określających nasze położenie i spętanie ustaleniami sojuszników.

      Usuń
  6. -- plebejusze jak Hitler czy Himmler - pozostają jako "jedyni odpowiedzialni"

    Świetnie powiedziane!
    A wspomniany książę Ernst zur Lippe odświeżył mi pamięć o innym arystokracie.
    Mam tu na myśli męża panującej niegdyś miłościwie władczyni holenderskiej JKM Juliany, Luizy, Emmy, Marii, Wilhelminy, Księżnej Niderlandów, Księżnej, Oranje-Nassau, Księżnej Meklemburgii, et cetera, et cetera, et cetera..
    Otóż w/w małżonek książę Bernhard van Lippe zur Biesterfeld, w czasach, gdy mieszkańcy ziem niemieckich byli ofiarami 'niewłaściwej' propagandy, a głowy mieli pełne 'niewłaściwych' hormonów, był obligatoryjnie honorowym członkiem SS,
    aby zaraz po wojnie wespół w zespół z naszym rodakiem Józefem Rettingerem stanąć u kolebki Grupy Bildenberg.
    Na prośbę pewnego Davida R. z Komisji Trójstronnej zresztą.
    Pozdrawiam.
    ;)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Komisja_Tr%C3%B3jstronna
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_Bilderberg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki za przypomnienie. To był bardzo jaskrawy przypadek ale media jakoś zupełnie nie mają ochoty "wyciągać tematu". Zresztą cała masa linków rodzinnych idzie też do rodziny Windsorów, zaczynając od Księcia Małżonka a na wnuku królowej Wiktorii i jej męża Alberta Karlu Edwardzie księciu Albany- kończąc. Karl Eduard Sachsen -Coburg-Gotha urodził się w Anglii a rodzina "wytypowała go' kiedy był jeszcze małoletni -do "pilnowania interesu rodzinnego". Wstąpił do SA i NSDAP i został mianowany przez Hitlera szefem Czerwonego Krzyża.Kiedy wkroczyli Amerykanie - zabrali mu wszystko a rodzina brytyjska siedziała cicho. Jego dwaj synowie byli w Wehrmachcie a córka Sybilla została żoną szwedzkiego następcy tronu i została matką króla Szwecji Karola XVI Gustawa. Też ją ukrywali w cieniu. O takich przypadkach można w nieskończoność.
      Ale z tym Bilderbergiem i Rettingerem to majstersztyk.

      Usuń
    2. Taaak.. Józek Rettinger to był szczwany lisek chytrusek. Na dodatek wszechstronnie uzdolniony.
      Jak możemy wyczytać w Wikipedii
      Józef Hieronim Retinger (ur. 17 kwietnia 1888[1] w Krakowie, zm. 12 czerwca 1960 w Londynie) – polski literaturoznawca, pisarz i polityk, doradca Władysława Sikorskiego; organizator kongresu haskiego, sekretarz generalny Ruchu Europejskiego, jeden z twórców Wspólnoty Europejskiej; emisariusz polityczny, wolnomularz.
      Mason o żywotności Rasputina, bowiem jak pisze dalej wiki: w trakcie jego pobytu [w okupowwanej Polsce] oddział likwidacyjny Komendy Głównej Armii Krajowej pod krytonimem 993/W podejmował kilkakrotne próby pozbawienia go życia. Bezskutecznie i jak się okazało po wojnie, ku chwale i zadowoleniu wielu 'bene nati e possessionati' z Grupy B, założonej w podarnhemskiej wiosce Oosterbeek
      ;)
      https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Retinger


      Usuń
    3. Józek Rettinger to był "produkt" strasznego dziwaka Władysława Zamojskiego z Kórnika. Czyli z zaboru pruskiego. Niewykluczone, że współpracował z Niemcami i Anglosasami wcześniej. Tak to się plecie ten "polski wiek XX -ty".

      Usuń
    4. Dziwactwo ludzkie to fascynująca dziedzina naszej rzeczywistości.

      Ponieważ ja sam spędziwszy wiele lat swej egzystencji na obczyźnie po dziś dzień często uważany jestem za 'dziwaka', to przepraszając za 'off-topic' i za 'prywatę'pozwolę sobie skorzystać z okazji, aby zapytać: jakie szczegóły z życia Władka Zamoyskiego przysłużyły się w oczach opinii publicznej do uznania go za 'dziwaka'?
      Za zaspokojenie mej zachłannej ciekawości z góry serdecznie dziękuję :)

      Usuń
    5. "(Rettinger) Mason o żywotności Rasputina ... oddział likwidacyjny Komendy Głównej Armii Krajowej pod krytonimem 993/W podejmował kilkakrotne próby pozbawienia go życia. Bezskutecznie ..."

      To, "993/W", wygląda na jakiś 'samym swoim' znany kod okultystyczny. Gdy rozpiszemy 993+6 (Waw ma wartość liczbową 6 w etruskim alfa i omega)czyli otrzymamy 999, jesteśmy zatem w krainie złudzeń, gdzie narrację kontrolują spolegliwi recenzenci i inni ukryci 'ciecie' po instytucjach i redakcjach... No i nogę złamał nieboga i jakoś mu tak nie szło w GG i goniony był przez zuchy z "993/W".
      Powstanie wybuchło jak na zamówienie 1.8. i trwało 63 dni, same okultystyczne cynki, czyli wnioskuję po owocach, że zadanie zlecone wykonał na 102.

      Usuń
  7. Pamiętając, jak ważne są symbole - do roku 1952 istniał kraj związkowy Wirtembergia-Hohenzollern:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wirtembergia-Hohenzollern

    a teraz otwieramy inny link:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Porsche

    i porównujemy logo Porsche i herb landu.

    Elementy tego herbu znajdują się w herbie związanym z Oleśnicą.
    https://olesnica.nienaltowski.net/Herb_ze_starostwa.htm

    Zapewne purysta heraldyczny powiedziałby, że to nie herb Hohenzollernów, niemniej, jak kto spojrzy na maskę samochodu i na herb związany z Oleśnicą - może powiedzieć - "a to przecież tego pana jest, co tym ładnym autem przyjechał".

    Herb Wirtembergów:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wirtembergowie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za niezwykle istotne informacje. To tak jak z powołaniem do życia "nazwiska von Preussen".A pan Ferdynand Porsche wg niemieckiej wiki był członkiem NSDAP od 1937 r. a w 1942 r. dochrapał się stopnia SS-Oberfuehrera. W niemieckiej wiki. A oczywiście "na rynek Polski" to sami eleganccy arystokraci herbu i pieniądza.
      Niemiecka elita, korzystając z pokornego poddaństwa "swego ludu" może sobie na wiele pozwolić. Również na "powtórki starych błędów" w nadziei, że jednak szczęście dopisze i znów "trafią szóstkę w Totka-politycznego". Oleśnica bardzo późno trafiła w ręce Hohenzollernów. Założyli ją Piastowie a do XVIII w. trzymali Habsburgowie. A teraz grozi Wirtembergii i Berlinowi,że tam zielona "flaga Proroka" zawiśnie na głównych masztach.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Cześć Stirlitz! Tylko się nie kłaniaj. Niemcy nie mogą się kłaniać, bo są z wyższej rasy:)))

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. Dziekuje za ciekawa literatue,wszytkie teksty czytam i podziwiam za wiedze i zdolnosci rozumowania i laczenia logicznego faktow, po dziesiejszej lekturze Pani tekstu i po konstatacji, ze do "czarnej roboty", wybieraja jakichs malo znaczacych frajerow, zupelnie przypadkowo wczoraj wpadl mi w rece tekst Jacka Drobnego ze "Szkoly Nawigatorow" z czerwca 2015r., (Tomasz Ceanmer z Bazin"...), gdzie autor wykazuje, ze wszystke postacie z reformacji od Osiandera(syna kowala), po Lutra( syna gornika), czy Melanchtona (syna platnerza), to wlasciwie ludzie znikad. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa. Ja sama się uczę, zbierając dane. Wychodzą poważne i pożyteczne książki bardzo ważne dla Polski ale nikt ich nie tłumaczy.
      Co do Hitlera, Himmlera i Goeringa, to autor książki"The Royals and The Reich" nazywa ich "plebejscy FRONTMANI'. I to pasuje do całej tej historii. Jeśli coś państwu niemieckiemu nie idzie - koszty ponoszą zwykli Niemcy a elitom nikt nie wystawia rachunków. Trzymają tych "zwykłych Niemców" twardą ręką, pozwalając uczestniczyć w pewnym stopniu w jumie.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy tekst. Temat jest szeroki. Ukazała Pani oblicze Prusactwa. Polityka pruska bazuje na rabunku i podbojach pudrowanych jako dobrodziejstwo i zatajanych misterną propagandą. Protestanckie Prusy dokonały destrukcji dobrze urządzonego świata Europy Srodkowej, w którym stabilizatorem było Królestwo Polskie. W rezultacie Prusy podbiły też połacie Niemiec, narzucając swoją destrukcyjna ideologię całym Niemcom.

    Spotkałem człowieka, pracownika korporacji, po 50 (dobrze wykształcony), który kupił sobie działkę na Mazurach i jest zafascynowany dziedzictwem Prus. Na zastreżenia o gwałtach wobec Polski, i np. wcielaniu POlaków do armii pruskiej w XVIII wieku, odpowiedział, że mieli dobra armię i płacili w terminie (poważnie tak powiedział).

    Do tycbn rozważań trzeba dodać jedną kwestię - Fundację Pruskiego Dziedzictwa Kulturowego (Preussischer Kulturbesitz). Prus niby nie ma, no ale Niemcy uznali, że to wielkie dziedzictwo, więc trzeba dbać. I w razie czego w sekundzie wszystko gotowe, mozna mieć landy pruskie itp. Szefem Fundacji jest prof. Hermann Parzinger, wybitny archeolog. Ale mimo że był aktywnym archeologiem i szefem ważnego instytutu Eurasien Abteilung, wolał przejść na słuzbę "dziedzictwa Prus" i jest szefem Fundacji od 2008 roku. A fundacja ma budżet rzędu kilkuset milionów euro.
    W Niemczech ciagle organizowane są wystawy o Prusach powielające pruską propagandę z XVIII wieku. Była taka wystawa w 2012 roku w Berlinie o Fryderyku II: ukazywała go jako wyrafinowanego władcę-filozofa, muzyka, poezja, pisma. Nic o zamordyzmie w Prusach, o przesladowaniach katolików, i agresji militarnej wobec Austrii i Polski.
    Nadwornym artystą Fryca II był Daniel Chodowiecki, ojciec polski szlachcic, matka hugenotka spod Gdanska. Jego dzieła tworzyły propagandę Fryca II i rozpowszechniały ja w Europie.




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oswald Spengler:„Duch pruski i socjalizm” jest, imo, do twórczego przemyślenia i wykorzystania. Jak i komentarz w (archive.org)
      blog.rp.pl/ziemkiewicz/2009/08/30/edukacja-coraz-nowoczesniejsza/
      "Sa dobre, renomowane (i drogie) instytucje wyzszego nauczanie dla edukacji “elit” i masa innych niezbyt dobrych dla ogolu. Jednoski z “dolow spolecznych” jesli umotywowane i obdarzone inteligencja maja czesto szanse ominac ten system 90%, dostajac stypendia czy tez inna pomoc z prywatnych fundacji. W ten sposob system nie kostnieje i doplyw nowego materialy genetycznego do klasy admistrujacej jest zapewniony.

      Przypomina to dawny system w armii pruskiej stworzonej przez Fryderyka Pierwszego/Wielkiego. Wedle tego systemu ludzie mieli tylko dwa rodzaje cech: poziom inteligencji i wlasnej energii/sily witalnej. Kombinacja tych dwoch dawala matryce czterech permutacji. W wyniku tego wedle zasad pruskiej armii:

      Ludzie inteligentni i energiczni, bedac rzadkim “materialem” powinni byc przechwyceni w mlodym wieku, skierowani do najlepszych szkol a koncowym etapie powinni byc wyszkoleni na czlonkow sztabu generalnego.

      Ludzie ( w miare) inteligentni lecz leniwi (okolo 10%) ogolu, to doskonaly material na officerow. Jesli uznaja ze jakies (drugorzedne) sprawy musza byc dodkonane to zmusza innych do zrobienia ich.

      Najwieksza grupa wedle tej matrycy to ludzie glupawi i leniwi. To normalny, typowy material na zolnierza. “Kilka kopow w zadek”, duzo wrzasku i rozkaz bedzie wykonany.

      Jakkolwiek, tez jest czwarta grupa, tych co sa durni lecz energiczni. Wedlug Fritza der Grosse, takich miglancow nalezy sie pozbyc i wyrzucic poza system jak najszybciej. Naprawianie wynikow ich bezmyslnej lecz energicznej dzialanosci byloby wielokrotnie bardziej kosztowne niz wartosc tego co stworzyli lub do czego sie przyczynili."

      Albo oni nas albo my ich, to proste przecież.

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. "”…Ona reprezentuje pozytywne wartości pruskie: skromność, skrupulatność i poczucie obowiązku…”.
    A to się komsomołka z NRD doczekała komplementów od samego późnego wnuka Fryderyka II."
    I poczucie obowiązku kolaboracji z siłą wyższą. To nie może ujść uwadze reprezentantom arystokratycznej Mystica Germanica. Konsomoł to po prostu dobry trening w dyspozycyjność. Zaś germańskim devas niezbędna jest tak dyspozycyjność. Tylko tam, gdzie ordung mus sein, da się stworzyć zjednoczoną ojropę. A że zjdenoczona unia to projekt nazistowski, pisał już prof Laughland - "Zatrute źródła unii europejskiej".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Niemczech rzeczywiście coraz bardziej widać tę "ciągłość historyczną". I oczywiście NRD-wski komsomoł całkowicie wpisywał się w ogólną koncepcje "wychowania narodu niemieckiego". Nie jest zatem przypadkiem, że taka rodzina de Maiziere - z generałem w bunkrze Hitlera w kwietniu 1945 r. w tle - robiła karierę równolegle w NRF i NRD. Dzisiaj mają ministra spraw wewnętrznych, który ciągle pokrzykuje na Polskę a wcześniej inny de Maiziere był "ostatnim prezydentem NRD".
      Dzięki za przypomnienie o specyficznych zainteresowaniach niemieckiej (protestanckiej) arystokracji: rozpusta posunięta do pedofilii, homoseksualizm (stąd "zaciąg do SA") a także wątki okultystyczne (wyprawy SS w Himalaje). No ale III Rzesza miała trwać 1000 lat a "przez Polaków" trwała tylko 12 lat.
      Dzięki za przypomnienie książek. Jedną mam. Natomiast "Anioła zachodniego portalu" - nie. O Niemcach nigdy za dużo wiedzy. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. " Nie jest zatem przypadkiem, że taka rodzina de Maiziere - z generałem w bunkrze Hitlera w kwietniu 1945 r. w tle - robiła karierę równolegle w NRF i NRD. "

      Generał de Maiziere sprawował przez dziesiątki lat wysoką funkcję w najważniejszej niemieckiej loży.To podobno on polecił pastorowi Merkelowi przeniesienie się w 1954 r. spod Hamburga do NRD. Rodzina Merkel była zawsze całkowicie podporządkowana generałowi de Maiziere, a jego syn, obecnie minister spraw wewnętrznych, sprawuje cały czas "opiekę" nad Angelą Merkel. Jest to prawdziwa "szara eminencja" rządu.

      Usuń
    4. Tak, niesamowite, jak działają przez stulecia powiązania masońskie i hugenockie. Nazwisko de Maiziere jest francuskie, rodzina ma prusko-hugenockie pochodzenie. Analogicznym przypadkiem był wspomniany artysta Fryderyka II Chodowiecki, o pochodzeniu polsko-hugenockim. Może istniał i istnieje hugenocki rdzeń Prus?
      Rzeczywiście Thomas de Maizière to główny obok Merkel potentat polityczny Niemiec, minister obrony, a teraz spraw wewnętrznych. I włąsnie likwiduje wolnośc słowa w internecie. Sprawę referuje co prawda inny minister, ale to plotka
      http://www.pch24.pl/cenzura--walka-z-hejtem-czy-ochrona-wolnosci-slowa--niemcy-beda-karac-za-mowe-nienawisci-w-sieci,50192,i.html
      Co ciekawe, przynajmniej od 2010 roku de Maiziere wypowiadał się wielokrotnie o konieczności kontroli w internecie. Zob. https://netzpolitik.org/2016/innenminister-de-maiziere-fordert-vorratsdatenspeicherung-fuer-whatsapp-und-soziale-medien/

      Lothar de Maiziere z CDU enerdowskiego, ostatni premier NRD, okazał sie być agentem Stasi. Mamy zatem hugenocki cień, masoński element, Stasi, NSDAP (u wielu członków rodziny de Maiziere),i partie komunistyczną w przypadku rodziny de Maiziere, kwintesencja historii Prus. I te kregi dzisiaj rządzą w Niemczech.

      Usuń
  13. Inny ważny trop, oprócz masońskiego, to homoseksualizm i pedofilia pośród nazistów arystokratycznych. Ciekawe, czy były jakieś ofiary po ich stronie w czasie nocy długich noży?

    OdpowiedzUsuń
  14. No i jeszcze Gustav Meyrink i jego "Anioł zachodniego portalu" (Der Engel vom westlichen Fenster), powieść w której bohater Meuller, z urodzenia austriacki arystokrata, odnajduje dziennik osobisty nie kogo innego jak tylko Johna Dee i w miarę co raz głębszej inicjacji w alchemię i poszukiwanie Kamienia filozoficznego odkrywa, że jest reinkarnacją Dee'ego, i się z tym Dee'em mistycznie jednoczy.
    Dziwnie kojarzy mi się to z tą znaną pieśnią z Kabaretu: https://www.youtube.com/watch?v=FN7r0Rr1Qyc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za przypomnienie "Szatana z Pragi" i Golema. To się niesamowicie wiąże ze sztuką Republiki Weimarskiej, szczególnie z niemieckim kinem niemym.
      Natomiast to, co pokazuje o arystokracji niemieckiej film "Kabaret" zrozumieć mogą Brytyjczycy ale chyba Amerykanie to jakoś niekoniecznie. Zafiksowali się na "nazis" i "dobrym Niemcu Schindlerze". A teraz Angela poucza prezydenta USA "w zakresie moralności w polityce".

      Usuń
  15. Potwierdza to tylko ,że tzw. środowiska prawicowe ,narodowcy to tylko wentylki na uchodzenie emocji patriotycznych bez żadnej siły i znaczenia.Przecież to oni powinni się czymś takim zajmować a nie Ty Panthero . Taki wój ,który wspiera działania byłych ssmanów lub ich potomków z miejsca powinien lokować się jaki cel z lewa i prawa dla tych środowisk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo, chociaż z takim opóźnieniem. Kiedy się człowiek przekopuje przez te wszystkie źródła, to inne sprawy pozostają -niezałatwione. Dopiero dzisiaj z okazji nowej notki czytam sobie nowe komentarze.
      Podzielam opinię, że polityka polska jest w dużej mierze -pozorem. To jedno wielkie -zaniechanie. Nawet w sprawie odszkodowań za ludobójstwo niemieckie w Namibii- dwa ludy namibijskie pozwały Niemcy przed sąd w USA - a grudniu 2016 r. Trochę o tym gazety pisały, ale nie było żadnych skojarzeń, że mamy bardzo podobną sytuację prawną, czyli niemieckie mataczenie polegające na kanalizowaniu spraw odszkodowawczych na "sprawy charytatywne". Więc dwa ludy namibijskie publicznie oświadczyły, że nie interesują ich tajne negocjacje rządów niemieckiego i rządu Namibii, bo jakby co, to oni - (tu nazwy plemion) - nie ogłosili jeszcze "przerwania ognia". Od 1905 r.
      A w Polsce polityka zagraniczna w sprawach interesów własnych obywateli to jest "oj tam, oj tam" ufundowane przed tandem : Geremek-Rotfeld. I tak jest do dziś.

      Usuń
  16. Szczyt wszystkiego, to pomnik Fryderyka W.odsłonięty w Szczecinie w 2015r, czyli w epoce szczytu miłości polsko-niemieckiej.Ciekawe, że mieszkając w okolicy nigdy go nie widziałem, jego istnienie jest utajnione. Stoi na jakimś podwórku za urzędem, gdzie nikt nie ma dostępu. Może podczas nocy muzeów władza zechce udostępnić by się pochwalić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekaw wyglądu tego Fryca II ze Szczecina.

      Usuń
    2. Znalazłem, prawdziwy Fryc Pokurcz... promowany przez gazwyba.
      http://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/51,34959,19055333.html?i=6

      Usuń
    3. Łomatko! To w Szczecinie niemieckie lobby postawiło pomnik Frycowi? Ciekawe, za ile przekupili władze miasta.

      Usuń
    4. No pięknie. Ciekawe ile "rajcy" wzięli na boku za tę "przysługę sentymentalną". Niemcy mają te swoje obsesje w sposób wyraźny i dopóki nie oberwą kolejny raz od Anglosasów albo od Chińczyków ( dowódca korpusu ekspedycyjnego w Namibii, odpowiedzialny za ludobójstwo dwóch ludów-generał von Trotha, został do tej "roboty" ściągnięty prosto z Chin - od "usmirenja chińskowo mjatieża" czyli- Powstania Bokserów z 1900 r. Nie sądzę, aby Chińczycy zapomnieli o "wkładzie Niemiec w cywilizowanie Chin".
      PS. Może wart

      Usuń
    5. PS. Może warto wysłać zapytanie miejscowego posła pana Brudzińskiego, co sądzi o takiej "polityce kulturalnej". I sprawdzić, jak wyglądała "ścieżka decyzyjna".

      Usuń
  17. W temacie rekonstrukcji:
    W Berlinie ruszyła odbudowa siedziby pruskich władców - Zamku Berlińskiego. Historyczny gmach 63 lata temu wysadzono w powietrze ...
    linka do całego tekstu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info. Pomnik Fryca w Berlinie już ustawiony na starym miejscu, mimo, że trzeba było bieg ulicy zmieniać. A teraz "odbudowa siedziby władców pruskich". Niemcy są teraz na etapie przekształcania swoich strat wojennych w "zbrodnie aliantów". Poczynając od bombardowania Hamburga do nalotu na Drezno. Dla nas nauka, że będą próbować znowu "przywracać Prusy", co się może dla nich skończyć rozpadem Niemiec na kraje związkowe, bo u nich struktura bardziej luźna niż nasza. Ale jest ten "Law no 42" o likwidacji Prus "na zawsze" i być może należy treść tego dekretu Aliantów z 1947 r. wyryć w trzech językach: polskim, angielskim i niemieckim na kilku tablicach a tablice przymocować do ścian frontowych ratusza we: Wrocławiu, Szczecinie, Gdańsku, Olsztynie i w Katowicach oczywiście.

      Usuń
  18. Jakby ktoś chciał doczytać, to daję link do tej książki: Petropoulos J. Royals and the Reich: ... https://mega.nz/#!q4oBSL6R!TUlghRtESZ5lbrlY0s7rZ5c35TeFCZrH_Z0o1bmM6fI
    A na temat Wilhelma II Łobaczewski w Ponerologii na str. 69 pisał, m.in. tak: Wilhelm II "Rozwinął osobowość z rysami infantylizmu i niedostatkiem kontroli afektów, a także skłonność do paralogicznego myślenia, które z łatwością omijało niewygodne przesłanki". Podobno Bismark nie chciał, żeby Wilhelm został cesarzem i że Wilhelm otaczał się miernotami, a czasy były burzliwe, więc w ogóle nie poradził sobie z problemami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo za linka i dodatkowe informacje. PS. Jeśli nawet rządził Bismarck, to miał pełne błogosławieństwo swojego -króla i cesarza Hohenzollerna. Co ciekawe, poza wojnami zewnętrznymi, w ramach przymusowego "połączenia Niemiec" w 1871 parę starożytnych rodów niemieckich utraciło na rzecz Hohenzollernów - swoje siedziby rodowe. To byli zbóje, ci Prusacy.

      Usuń
  19. Znakomita wiekszosc listow od i do Albrechta sie zachowala w pruskim archiwum, w tym te od sekretarzy Katarzyny...

    O ile wiem, do tej pory, po prawie 5 wiekach, nie ukazało sie polskie ich tłumaczenie...

    OdpowiedzUsuń