sobota, 17 sierpnia 2019

Marco Rubio, Norman Braman, Paul Singer, list 88 czyli małe państwa i duża kasa.


Miesiąc  temu  notkę pod tytułem „Donald Trump, Jeffrey Epstein, wybory 2020 i życie towarzyskie miliarderów” zakończyłam obietnicą, że „ciąg dalszy nastąpi”.  

No i przynajmniej  w przypadku Jeffreya Epsteina żadnego „dalszego ciągu” nie będzie.
Jak podały  władze policyjne  nadzorujące  najbardziej  strzeżony  areszt i najbardziej strzeżoną celę w Nowym Jorku , ich najbardziej strzeżony aresztant  Jeffrey Epstein  zdołał popełnić samobójstwo.   
Szczegółów nie znamy, albowiem  słynne kamery, które pracowały w tym areszcie 24/7 zupełnie przypadkowo  się wyłączyły.  Przyczyny  zgonu aresztanta  też są takie bardziej niejasne.  Bo podobno w tej celi NIE DA SIĘ popełnić samobójstwa . Przynajmniej tak twierdzi pewien były pensjonariusz tego przybytku.   No tak wyszło. Podobnie zapiski  aresztanta  czy inne pamiętniki z celi – zniknęły , jakby nigdy ich nie było.

Tak więc  „dalszego ciągu” mojej notki nie będzie. 

Ale życie  toczy się dalej   i  kiedy  załamany Jeffrey Epstein szykował  się do popełnienia  niemożliwego  samobójstwa w dniu 10 sierpnia 2019 r. na biurku  pana Sekretarza Stanu USA  Mike’a  Pompeo   na   2201 C Street  NW  Washington  DC  zapewne leżał  już podpisany przez 88 senatorów  list. W którym panie i panowie senatorowie Senatu USA zawiadamiali go, że  bardzo dodały  im otuchy jego słowa, jakie wypowiedział w Warszawie w lutym, aby Polska  podjęła odpowiednie kroki  w celu restytucji prywatnej własności  należącej do ofiar Holocaustu, ich rodzin i innych , którym  mienie  zostało skonfiskowane w czasach komunistycznych.

W dalszych słowach swojego listu  88 senatorów, wśród nich byli kandydaci na kandydatów na Prezydenta USA z roku 2016   panowie  Marco Rubio, Ted Cruz  i  Bernie  Sanders   zachęcali  pana Pompeo do  podjęcia  śmiałych  inicjatyw aby pomóc Polsce rozwiązać  tę sprawę tak szybko , jak to możliwe.

Jakkolwiek  nie podpowiedzieli panu Pompeo, co konkretnie miałby  zrobić, poinformowali go w dalszej części  tego fascynującego  listu, :’… Według  the United States Holocaust Memorial   Museum, około  3 milionów Żydów – 90% przedwojennej populacji   Żydów Polski  - zostało zamordowanych przez nazistów …”. Oraz  dodali  zupełnie szokującą liczbę  ofiar nie-żydowskich w taki oto sposób, nie podając metody badawczej :”… Szacunkowo 1,9 milion nie-żydowskich cywilów  został zamordowany  przez nazistow –również…”. 

Jak widać,  oficjalna liczba polskich  Ofiar  II WW żydowskich i nie-żydowskich , podawana  przez  polskie źródła oficjalne – czyli 6,028 mln Osób  została przez szanownych senatorów USA w liście do Mike’a Pompeo z 5 sierpnia 2019 r. – zmniejszona do 4,9 mln, w tym liczba ofiar nie-żydowskich z ok. 3,0 mln do 1,9 mln czyli o 1,1 mln Ofiar. Czyli niemal o 40%. 

Co na to Muzeum KL Auschwitz. Toć to kłamstwo oświęcimskie bez dwóch zdań.

Ciekawe zjawisko:  wartość strat majątkowych żydowskich ofiar II WW na terenie dawnej II RP  urosła  w  amerykańskich  instytucjach z 65 mld USD na 300 mld USD  a w tym samym czasie liczba polskich nie-żydowskich Ofiar IIWW  zmalała o 1,1 mln osób.

Tekst  tego listu  został  zamieszczony na stronie pana senatora Marco Rubio, którego podpis pod listem widnieje  jako drugi, tuż po podpisie pani senator Tammy Baldwin.

Podobno to pan Marco Rubio  był  tym, który biegał „za podpisami”. 

Warto może zatem pochylić się nad  tym senatorem z Florydy, który pochodzi  z rodziny  kubańskich imigrantów i nic nie wskazuje na to,  aby któryś z jego przodków miał coś wspólnego z Holocaustem.

No chyba, że jednak  jakiś  przodek był we władzach kubańskich, które wraz  z prezydentem Kuby tuż przed przypłynięciem niemieckiego statku pasażerskiego  „St. Louis”  z  żydowskimi  uchodźcami na pokładzie ( 937 osób) w maju 1939 r.  zmienili przepisy imigracyjne  i m.in.  wprowadziły opłatę 500 USD za wizę, gdy tymczasem niemieckie władze  pozwoliły żydowskim  uchodźcom zabrać ze sobą po 10 USD na głowę. 

Ale takiej wiedzy  z dawnych lat nie mamy, więc skupmy się na współczesności.  

A we współczesności  senator Marco  Rubio , urodzony w 1971 r. w Miami na Florydzie jako  jedno z czworga dzieci  kubańskiego  imigranta , pracującego  na niskich posadach w hotelach  miał znikome szanse na  karierę polityczną  na poziomie  nawet  członka rady miasta w  hrabstwie  Miami Dade, a co dopiero na najwyższych szczytach Partii Republikańskiej.

A jednak  Marco Rubio lat 45 był w prawyborach w Partii Republikańskiej w roku 2015 r. kontrkandydatem Donalda Trumpa na stanowisko   Prezydenta USA.

Nie przeszkodziło mu w nominacji nawet to, że jego szwagrem był  a może i jest  niejaki  Orlando Cicilia  osobnik  związany z  organizacją szmuglerów i dilerów narkotyków , aresztowany w 1987 r. ramach operacji  federalnej pod kryptonimem „Operation Cobra” ..

Zapewne nie przeszkodziło  jego  sprawie to, iż  jako   student prawa staż odbywał w biurze  pani  członkini  Kongresu USA   (od 1990) Ileany Ros- Lethinen, również z rodziny  emigrantów z Kuby.   
Której rodzina ze strony matki  wywodziła się z  Żydów  Sefardyjskich z Imperium Osmańskiego.  

Ale  do roku 2015 było daleko a świeżo upieczony prawnik Marco Rubio  miał w roku 1996 r.  do spłacenia  kredyt studencki w wysokości ponad 100.000 USD, dwie hipotekę na skromnym domku na rynku pracy musiał konkurować z tysiącami równie zdolnych absolwentów prawa.

A tymczasem  już w roku  2000 został  wybrany do Izby Reprezentantów  Florydy  a w 2005 r. został jej najmłodszym w historii speakerem. W roku 2010 został wybrany do Senatu USA pokonując samego Gubernatora Stanu Floryda.

Zaś w 2015 roku znalazła się grupa lobbystów w Partii Republikańskiej, którzy  postanowili  zainwestować w kandydaturę Marco Rubio na Prezydenta USA.  Syna sprzątaczki  i barmana z kasyna w Las  Vegas.  Nie wiemy, czy było to kasyno Sheldona Adelsona.

O ile można sobie wyobrazić, że lokalne wybory mogły sfinansować  życzliwe mu środowiska emigracji kubańskiej , to już  wybory do Senatu USA oznaczały  bardzo  wielkie pieniądze.

I tu na scenę wychodzi  pan Norman Braman, właściciel  sieci sprzedaży bardzo luksusowych samochodów  m.in.  z salonami  wokół Biscayne Boulevard w Miami i domkiem na wyspie Indian Creek  niedaleko od willi Julio Iglesiasa , zasadniczo miliarder.

Pan Braman  pochodzi , podobnie jak pan Rubio, ze skromnego środowiska: jego ojciec miał być żydowskim fryzjerem imigrantem z Polski a matka – Żydówka rumuńska - krawcową. W zasadzie nie znane są  daty i miejsce urodzenia rodziców.  A nawet  ich imiona i nazwiska. W sumie nazwisko 

Braman występuje raczej w Wielkiej Brytanii niż w Polsce, no ale.

Pan Norman Braman  urodzony w 1932 r. w West Chester  Filadelfia, otrzymał swoją szansę w branży  handlu alkoholami  w firmie Seagrams  Distribution  panów Bronfmanów  w 1955 r.   

Następnie bardzo dobrze  się ożenił  i otrzymał    wysoką posadę w firmie   teścia o nazwie Keystone Discount Stores. W latach dokonano połączenia z siecią sklepów farmaceutycznych i kosmetycznych a Norman Braman został prezesem i  rozpoczął jej  dynamiczny rozwój .

W roku 1972 przeniósł się na Florydę i przeszedł do  sektora   wybitnie luksusowych  samochodów. Wykupił udziały w Sharpe – Cadillac Tampa.

Do roku 1980  Norman Braman  miał już w swojej ofercie sprzedaży  BMW, Roll-Royce, Cadillac, Fiata.  Obecnie  ma sieć dealerską  w Południowej Florydzie i Colorado  a w niej Bentleye, Bugatti, Porche, Mercedes Benz i tym podobne. Ogólnie  produkty dla  bardzo bogatych, ambitnych i próżnych klientów.

W pewnym okresie kupił ze szwagrem Leibowitzem klub sportowy Philadelphia Eagles  za 86 mln USD   i po 10 latach sprzedał  za  ponad 150 mln USD.  Przyniosło  mu to sławę ogólnonarodową.

Na  tabletkach, luksusowych samochodach i klubie Philadephia  Eagles  pan Braman  doszedł do majątku  szacowanym  na jakieś 2,5 mld USD i stał się podporą społeczności  żydowskiej  Miami  a konkretnie Prezesem Greater Miami Jewish Federation  jak również  założycielem i liderem  Holocaust Memorial  Miami Beach oraz  działaczem organizacji  środowisk  żydowskich  na Florydzie o nazwie Zachor Society (Zachor: Pamięć).

W tych przedsięwzięciach dał się poznać  jako szczodry fundator i  tam potykał panią  Ileanę Ros – Lethinen, która z kolei dała się poznać w trakcie debaty nad ustawą 447 jako wprost żądająca „ściągnięcia kasy z polskich fashhystów”. A także najprawdopodobniej  odkryła dla świata  polityki przystojnego oportunisty  kubańskiego  Marco Rubio.

A  w roku 2015 pan Norman   Braman wraz z dwoma  innymi miliarderami:  panem Paulem Singerem    i  Sheldonem Adelsonem, wówczas zasiadającymi w  we władzach Republican Jewish Coalition (Republikańska Koalicja Żydowska )   wyłożył  znaczące  pieniądze na kampanię prezydencką  pana senatora Marco Rubio. Trzeba tu mówić o milionach USD.

Cóż wspólnego mógł  mieć  Kubańczyk i katolik z  tzw. likudnikami i neokonami , jak  czasem nazywani byli ci trzej żydowscy miliarderzy?

Najwcześniej  bo   od roku co najmniej 2004 w jego polityczną karierę ostro inwestował  pan Norman Braman, który podobno z jakichś względów zniechęcił się do  kandydata  rodziny Bushów na prezydenta  - gubernator Florydy Jeba Busha.

  Jedna z wersji  głosi, że  kiedy Norman Braman  wyłożył w ramach swojej działalności charytatywnej  kilka milionów dolarów na centrum badań nad rakiem ( jego szwagierka  zachorowała na raka) i oczekiwał, że  stan  Floryda   uzupełni brakujące 2 mln USD w formie dotacji .

 Ale  pan Gubernator  Florydy Jeb  Bush, który akurat wdrażał  ostry program cięć wydatków budżetowych – grzecznie odmówił  w 2004 r. udzielenia marnych 2 mln USD  na  Braman Breast Cancer Institute  . A panu Normanowi Bramanowi  się nie odmawia.  

I kiedy rodzina Bushów, to znaczy, co ja mówię, Partia Republikańska na Florydzie  wystawiła w 2015 r.  Jeba Busha do prawyborów w Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich, pan Braman  wyciągnął  z szafy „swojego kandydata”, którego,   jak to mówią „wspierał”  nieprzerwanie co najmniej od roku 2005, kiedy to Marco Rubio startował do Kongresu Stanowego Florydy. Wtedy  Norman Braman wyłożył na jego kampanię skromny datek 1000 USD. Był jednym z pierwszych donatorów.  

W kiedy Marco Rubio ubiegał się o re-elekcję   dealerzy luksusowych samochodów z imperium pana Bramana wyłożyło po 500 USD każdy na kampanię  Kubańczyka.

I zaczęło się regularne „wspieranie” obiecującego młodzieńca .   

Na to „wspieranie” złożyło się  m.in. wynajęcie  Marco Rubio ,  kandydata  do Senatu US – na swojego  adwokata , zatrudnienie żony pana Marco Rubio   pani Jeanette Dousdebes  z rodziny imigrantów z Kolumbii – w charakterze „doradczyni” na niepełny etat w „Norman Braman Charitable Foundation”, pokrywał  koszty płacy  pana Marco Rubio kiedy ten był zatrudniony jako „instruktor” w Miami College, jak również użyczał mu swojego prywatnego samolotu, jak należy rozumieć, do celów prowadzenia kampanii politycznych. 

Pan Marco Rubio jest  dyskretny w kwestii kwot wydawanych  przez Normana Bramana na podwyższenie jego standardu życia i wyjście ze studenckiego długu (115  tysięcy USD) i dwóch hipotek na domek.  I nie widzi w tym konfliktu interesów.

Bowiem jako senator  pan Marco Rubio odwdzięczył się swojemu patronowi  z nawiązką:  podobno lobbował  w różnych „sprawach pana Bramana” jak m.in.  dotacja na badania w  dziedzinie genomiki na pewien  prywatny uniwersytet i  „zabezpieczenie”  5 mln USD dotacji na pana Bramanowe Centrum Badania Raka Piersi, na które Jeb Bush odmówił  2 mln USD.

Więc nie można się dziwić, że  pan Norman Braman  wyłożył co najmniej 10 mln USD na Komitet Poparcia Marco Rubio w wyborach prezydenckich 2015-2016 a mówi się nawet o 25 mln USD.  

I nie dość, że sam wyłożył wielką kasę , to jeszcze namówił kolegów.  

A oni nie mieli powodu odmawiać, bowiem od co  najmniej 2010 r. pan Marco Rubio, kiedy to pan Norman Braman wraz z małżonką Irmą  zabrał pana Marca Rubio i jego małżonkę Jeanette   w podróż po Izraelu, stał się jednym z najgłośniejszych  „suporterów sprawy izraelskiej”.  A to dużo znaczy, bowiem np. pan Norman Braman w latach 2004-2008 wydał ok. 311 tysięcy USD na organizację  American Friends of Ariel, która zajmuje się  budowaniem osiedli na tzw. West Bank  czyli otwarcie łamie  np. rezolucje ONZ. 

Można powiedzieć, że pan Norman Braman „wyprodukował”Marco Rubio   senatora Kongresu USA  ale nie on jest najbardziej  wyrazistym  donatorem komitetu poparcia Marco Rubio w kampanii Prezydenckiej 2016.
 
Drugim najsłynniejszym  donatorem  Komitetu  Poparcia  Marco Rubio w wyborach prezydenckich 2016  był pan Paul  Singer  ur. w 1944 r. właściciel  funduszu hedgingowego Elliott Management Corporation, który  specjalizuje się w zarabianiu na załamaniach rynku, kryzysach, restrukturyzacjach i  obligacjach (zadłużeniach) biednych państw.

Przy panu Paulu Singerze  i jego metodach biznesowych pan Norman Braman  to łagodny pluszak.

 Zwłaszcza  owe zarobki na obligacjach państw ubogich zapewniły panu Singerowi  miejsce w historii światowego  biznesu i zbliżają nas  długimi krokami do magicznej liczby „300 mld USD”. 

Którą „możemy  być winni”.

Trzy najsłynniejsze numery  pana Paula Singera to:

-  dług Peru : w roku 1995 pan Paul Singer  dokonał zakupu  długu Republiki Peru ( drugi po Chile producent miedzi)  o nominalnej wartości 20 mln USD – za 11,8 mln USD po czym   pozywał  rząd tego kraju do sądów (USA a jakże)  a te zasądziły mu  z tego  kraju  ponad pięć razy tyle wyłożył czyli 58 mln USD.  Ponieważ rząd Peru był oporny  w wypłacaniu takiej kwoty  a  mocno znielubiany przez lud Peru  pan Prezydent  Alberto Fujimori  zamierzał   pośpiesznie oddalić się  z kraju samolotem, pan Paul Singer dokonał KONFISKATY SAMOLOTU  i złożył panu Fujimori propozycję nie do  odrzucenia : pozwoli mu opuścić kraj pod warunkiem podpisania kwitów ze zgodą na wypłacenie 58 mln USD ze skarbu państwa Peru. I   Alberto Fujimori kwit podpisał.

- dług Republiki Kongo: w 2002/2003 r. pan Paul  Singer „zainwestował” 20 mln USD w dług Kongo, które w drodze wyroków sądowych  oraz tajemniczych  porozumień z rządem Kongo zamienił w roku 2008  w przyjemną  sumę 90 mln USD,

- dług Argentyny:  w wyniku krachu gospodarczego Argentyna miała  poważne problemy ze spłacaniem długów zagranicznych i w 2001 r. zaprzestała  go spłacać aby następnie i w drodze negocjacji z większością wierzycieli dojść  do porozumienia  na spłatę 30 centów za dolara.   

Dotyczyło to 93% wartości  długu. Sprawa  ciągnęła  się długo.

 Pana Paula Singera  firma z raju podatkowego na Kajmanach – NML Capital Limited , należąca do Elliott Management  Corporation, która  kupiła obligacje Argentyny za jakieś  50 mln USD,  na żadne  „restrukturyzacje długu Argentyny” nie chciała się zgodzić .

 Przeciwnie, żądała  wypłaty pełnej kwoty z odsetkami  w wysokości  1,9 mld USD. I przez 15 lat  już to włóczyła rząd Argentyny po sądach USA, Wielkiej  Brytanii a nawet Ghany, już to organizowała kampanię zniesławiania Argentyny w mediach , już to organizowała lobby w Kongresie USA, gdzie powstała specjalna „grupa zadaniowa” pod nazwą „America Task Force Argentina”.  

Z ciekawszych  form „ściągania długu Argentyny” w wykonaniu pana Paula Singera było  „przekonanie” jakiegoś  sędziego w afrykańskim państwie Ghana aby – zaaresztował  w porcie  Tema argentyński   statek „ARA Libertad” z załogą w ilości 200 osób na pokładzie „aby wywrzeć nacisk na pełną spłatę długu”.    Z tym, że  Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza  stwierdził, że jednak to nie jest  przewidziana przez prawo morskie metoda ściągania długów.

Równolegle do  prób blokowania  statków w portach pan Singer i jego firma prowadziły cały czas kampanię zniesławiania Argentyny w mediach.

Główną rolę spełniali aktywiści z owego America Task Force Argentina. Jak napisał w dniu 11.03.2015 r. pan Jonathan Marshall w artykule pt. „Follow the Money : Marco Rubio, Paul Singer  and the Argentine Connection”  (Idź za pieniędzmi: Marco Rubio, Paul Singer i argentyńskie związki), pan senator Marco Rubio w maju  wniósł do Senatu US   projekt  rezolucji , w której  sugerowano, że prezydent Kirchner „konspirowała w celu ukrycia  udziału Iranu w 1994 r. w terrorystycznym  ataku bombowym”. 

Konkretnie  chodziło o żądanie wznowienia  śledztwa  w sprawie okoliczności  śmierci prokuratora Buenos Aires  Alberto Nismana w 1994 r., który  prowadził śledztwo w sprawie  zamachu na Argentine   Israelite Mutual Association.
 
Pan senator Marco Rubio nie ograniczył się do  rezolucji, otwartym tekstem  użalał się nad niedolą  Paula Singera :”… Buenos Aires  nie płaci posiadaczom obligacji , nie współpracuje w naszych  operacjach bezpieczeństwa, to  nie są działania  sojusznika…”.

Pan Paul  Singer  w latach 2009-2014 miał dać na kampanie  pana Marca  Rubio  łącznie 122.620 USD  a  sąd  w Nowym Yorku na początku roku 2016 zasądził na rzecz firmy pana Paula Singera  obowiązek zapłaty przez Argentynę żądanej  kwoty  czyli powyżej 1,5 mld USD.

W kampanii prezydenckiej 2016 Paul Singer, który  jest  ważnym lobbystą politycznym w USA od lat ( m.in.  był w oficjalnej delegacji  Prezydenta USA  W. Busha  na  obchody  60-tej rocznicy powstania Izraela)  oficjalnie poparł kandydaturę Marco Rubio i napisał list otwarty  do innych sponsorów republikańskich o poparcie (czytaj: finansowanie)  dla tego kandydata.  Oraz  dał 1 mln USD na kampanię.

Co mu nie przeszkodziło po wyborach  wygranych przez Donalda Trumpa – pielgrzymować do Białego Domu.  Bo prezydenci USA  się zmieniają a Paul Singer ma stale  te same interesy. Na pierwszym miejscu pieniądze, na drugim „sprawę izraelską” a na trzecim „prawa gejowskie” (jak to konserwatywny republikanin”) .

W dwóch pierwszych sprawach pan Marco Rubio robi co może aby zadowolić swojego politycznego protektora a w trzeciej chyba mu odpuścili.

Pan Paul Singer , którego jeden z dwóch synów  jest gejem,  z właściwym sobie zrozumieniem tego, jak pracuje maszyna pod nazwą „demokracja USA”  m.in. lobbował  (czytaj: opłacił kogo trzeba) za tzw. prawem do małżeństw gejowskich.  Doprowadził  m. in.  do zalegalizowania małżeństw gejowskich w Nowym Jorku i w Maryland.  Wyłożył do 2014 r. na popieranie LGBT ok. 10 mln USD.

To jest kropla w morzu w stosunku do tego, ile wyłożył na legalizację małżeństw i  popularyzowanie „sprawy LGBT”  jego sojusznik z opcji demokratycznej  pan Tim Gil lur.  1953 r.  multimilioner i właściciel firmy Quark ( oprogramowanie komputerowe). Ten wydał   w ciągu swej długiej kariery lobbysty LGBT  ponad 300 mln USD.  Podobno to rekord.  

Panowie Paul  Singer , Tim Gill i  pan Daniel  Loeb powołali do życia organizację o nazwie „Freedom for All Americans”, która m.in. doprowadziła  do zalegalizowania przez  Sąd Najwyższy USA  tzw. małżeństw jednopłciowych.

Poza panem Normanem  Bramanem   i panem Paulem Singerem trzecim największym  patronem politycznym pana Marco Rubio jest sam  pan Sheldon Adelson , zwany przez  dziennikarza Billa Moyersa „nieoficjalną  głową  Partii Republikańskiej”  a także „niekoronowanym królem Izraela”.  

 Na  kandydatów Partii  Republikańskiej   wydaje zwykle  w kampaniach prezydenckich ok. 100 mln USD  czyli najwięcej ze wszystkich.  Izraelowi, poza kasą oddaje serce i duszę.

 Pan Sheldon Adelson  ur. 1933  „robi w kasynach” i na tej jakże pożytecznej   dla ludzkości działalności   zgromadził podobno ok. 33 mld USD i został trzecią najbogatszą osobą w USA.  Jest właścicielem firmy Las Vegas Sands, która  wybudowała  i zarządza  gigantycznymi kasynami  nie tylko w Las Vegas ale też w Macao  i w Singapurze.  Dwa obiekty w Maco i jeden  w Singapurze  są zapewne widoczne z kosmosu.  Są to wielkie  proste a raczej prostackie  budynki, które przytłaczają otoczenie.

W  przypadku Macao żeby uzyskać  licencję na prowadzenie kasyna i na wybudowanie  dwóch obiektów „w amerykańskim stylu”  czyli przypominających skrzyżowanie  stodoły z organami  miał wg złych ludzi i wysokiego sądu skorumpować polityków  lokalnych czyli Chińczyków z  Macao. Czy też z Hong Kongu. A raczej  obiecywać im   profity i udziały. 

Opinia publiczna  dowiedziała się o tym  z doniesień sądowych, gdyż  „poszkodowani  skorumpowani’   poszli ze swoją krzywdą do amerykańskich sądów, albowiem pan Adelson miał się nie wywiązać z obietnic. I sąd zasądził na rzecz pana  Richarda Suen 101 mln USD.  Pozostali nadal się procesują o 450 mln USD.  

Pan Sheldon Adelson  ma jedną pasję a jest nią, poza kasynami oczywiście, Izrael.  A ponieważ wiek  i pozycja  pozwala mu na wyjątkową szczerość,   media i politycy w USA a i zapewne w Izraelu  odczuwają  od czasu do czasu pewien dyskomfort.   

Bo a to twierdzi podobno , że trzeba zrzucić bombę na Iran, a to nie widzi potrzeby istnienia  w jakiejś  formie dwóch państw dla Żydów i Palestyńczyków,  a na zarzuty o jaskrawe przypadki   okrucieństwa   władz izraelskich wobec Palestyńczyków odpowiada  w sposób czarująco bezpośredni: „No i co?”. Albo coś w tym podobie.

Piszemy o   nim dlatego,  że pan senator Marco Rubio  jest  bardzo przywiązany  do pana Sheldona Adelsona  i został nazwany  publicznie „perfekcyjną  marionetką Adelsona”.  I to przez kogo?  Sam przyszły prezydent USA pan Donald Trump  miał  na Twitterze podzielić   się swoją refleksją na temat pana Marca Rubio ( w wolnym tłumaczeniu) :”…Wydaje się, że   Sheldon Adelson  wyda dużą kasę na Rubio, ponieważ czuje, że może go uformować  na swoją małą, idealną marionetkę.  Zgadzam się …”.
Jak widzimy,  współczesna oligarchia  finansowa USA  traktuje polityków  USA jak chłopców na   
posyłki. Z nielicznymi wyjątkami. 

A ponieważ  mamy do czynienia z bardzo świeżymi  fortunami  i to z takich dziedzin jak : hazard, handel  towarami  super-luksusowymi  lub  żerowanie na długach państw małych, biednych i bezbronnych,  to  widać, że dyskurs polityczny zaczyna być prowadzony  z użyciem cepów i kastetów.   
W dodatku cała ta  zdobyta  w mało elegancki sposób kasa najczęściej ląduje w rajach podatkowych i nieszczęsny  wyborca amerykański   może tylko bezsilnie patrzeć, jak  fruwa wielka kasa , do której zdobycia używany jest autorytet i siła USA a której USA najczęściej nie oglądają.

Tak więc nie jest ważne kto podpisał lit do pana Mike’a Pompeo ale kto zlecił napisanie tego listu.


http://pascasher.blogspot.com/2015/12/norman-braman-paul-singer-et-sheldon.html

https://www.thejc.com/comment/analysis/how-rubio-won-over-adelson-1.61586
https://news.vice.com/en_us/article/mbn7qv/marco-rubios-billionaire-backer-likes-to-sue-poor-countries-and-put-profits-in-tax-havens
https://israelpalestinenews.org/the-pro-israel-billionaires-neocons-behind-marco-rubio/

wtorek, 30 lipca 2019

Białystok, LGBT, Zandberg, Rajs „Bury” , WUBP i walka z bandytyzmem 1944-2019.


Minął tydzień a właściwie  już 8 dni od  historycznej  bitwy  połączonych sił  jasności LGBT i Policji Państwowej z „bandytyzmem  Białegostoku”.  

Do chwili obecnej brak danych  o zabitych, rannych a choćby i opatrzonych plastrem  na pogotowiu w dniu 22 lipca 2019 r. Brak też danych o wybitych szybach  sklepowych, podpalonych samochodach czy zdemolowanych lokalach.  Do  dzisiaj  gorliwe media nie wrzuciły ani jednego zdjęcia  brukowca, które miały latać nad głowami  parady równości”.
  
A w wiadomościach kolportowanych w pierwszych godzinach  po tzw. marszu równości  czy, jak podają światowe media „Gay pride parade in Bialystok” pojawiały się  liczby „4 zabitych”, „dwojga zabitych”, bliżej nieokreślonej liczbie rannych – oczywiście ofiary miały pochodzić   spośród aktywistów LGBT. 

Po czym o rzekomych zabitych, rannych i zszokowanych przedstawicielach jasnogrodu dyskretnie zapomniano , co nie przeszkodziło silom porządku i prawa zakuć w kajdany  rzekomych „zabójców, chuliganów,  bandytów, troglodytów” , włóczyć ich po bruku  i wrzucać na dołek   a następnie  okładać  mandatami . Wg stanu na dziś liczba aresztowanych „sprawców” sięgnęła 84 osób – wszystkie bez wyjątku ze   środowisk kontestujących ów „marsz równości” .   

Oskarżenia  podobno z pakietu „obrzucenie policji brzydkimi wyrazami’, „plucie na uczestników parady”(odseparowanej od kontr-manifestantów dwoma rzędami uzbrojonych po zęby policjantów z psami) 

Z mediów padają  rytualne potępienia „chuliganów, tryglodytów, bandytów etc”  z Białegostoku ze strony  przedstawicieli władzy.  Na przykład pan wice minister  spraw wewnętrznych Szefernaker  dla TVP Info miał powiedzieć:  „…Nie ma miejsca dla bandytów, którzy nie szanują innych osób, którzy zachowują się w taki sposób, jak w Białymstoku. Zero tolerancji dla tego typu zachowań…”

Pan były już  minister spraw wewnętrznych obecnie poseł Joachim Brudziński  miał powiedzieć :”… Z tych informacji, które posiadam, one nie są pełne, bo już nie pełnię funkcji (szefa MSWiA),policja zachowała się jak zwykle profesjonalnie, i jak zwykle zabezpieczyła wszystkich uczestników – powiedział europoseł.  Natomiast co do troglodytów, którzy skierowali tam swoją agresję i przemoc wobec innych osób, również wobec policji, to mogę powiedzieć tylko tyle: zero tolerancji. Nikt, nawet jeżeli nie zgadza się z protestującymi, nie ma najmniejszego moralnego prawa, jakiegokolwiek prawa do tego, żeby używać agresji wobec kogokolwiek - oświadczył Brudziński.
Jest to dla mnie oczywiste, że wszystkie te osoby, które dopuściły się tutaj złamania prawa, niezależnie od tego jakie awatary będą mieli na swoich profilach społecznościowych, jak bardzo będą używali patriotycznej, czy bogoojczyźnianej retoryki powinni ponieść konsekwencje – podkreślił polityk….”.

Tymczasem    ciekawą relację z wypadków w Białymstoku w dniu 20 lipca 2019 r. podał  w dniu 26 lipca br.  pan Rafał Otoka Frąckiewicz  na youtubie w  audycji z serii „Cotygodniowa dawka złych wiadomości”   pt. Masakra w Białymstoku”. 

W min. 7:22 wymienił panów Czarzastego, Biedronia i Adriana Zandberga  jako tych, którzy, aby uzyskać   w wyborach  do Sejmu procenty uprawniające do dotacji :”…. Bo nie chodzi aby dostać się do Sejmu ale aby przekroczyć jakąś tam barierę dźwięku, po której są dotacje, piniondze są i tylko i wyłącznie o to chodzi. Ale żeby dostać te piniondze z dotacji    to oni są gotowi podpalić Polskę …”..   

Potem pan Otoka Frąckiewicz jedzie po bandzie min 8:00. : „… No i wracając do tematu  oni zorganizowali taką ekipę  objazdową „cyrk LGBT” w autobusach jeżdżą ci ludzie  po różnych miastach. No bo gdyby jednocześnie , wiecie, jak katole  ci od Rydzyka, nawet nie od Rydzyka , zwykli katole organizują sobie (…,) jakiś dzień , nie wiem, młodzieży (…) , Jezusa Chrystusa , Matki Boskiej Eskimoskiej ,  whatever,  (…) jak sobie katole organizują jakaś imprezę , to w całej Polce są imprezy katoli., tak?  Ale jak sobie LGBT organizuje imprezę , no to jest ich pięciu na krzyż , w związku z tym nie mogą obstawić wszystkich miast w związku z tym w tych autobusach jeżdżą :  dzisiaj  tutaj  jesteśmy, dzisiaj tam, jutro , pojutrze tutaj i tak dalej i tak dalej. No i stwierdzili  , że pojadą do Białegostoku . Pomysł genialny z założenia myślę, że był podkład pod tym taki , że będzie rozpierducha, No musiał być taki. Bo sobie wyobraźcie sytuację (…) że burmistrz Nowego Jorku stwierdzil, że fajnym pomysłem jest to ,żeby Ku Klux Klan  sobie zorganizował taki duży piknik w Harlemie. To by się skończyło taką rzeźnią, że ten burmistrz by wyleciał natychmiast (..) Nikt w normalnym   kraju by na to nie wpadł. W Polsce można (..)

Min. 11:58 „…W ten Harlem, w ten nasz Harlem , w ten nasz polski Harlem  , gdzie jest specyficznie, sympatycznie ale po prostu jeśli wchodzisz tam ze swoimi butami  to możesz dostać łomot, wyjechał   ten cyrk LGBT . I tu jest ciekawostka, że nic się nie wydarzyło. (…) Oczywiście ja wiem, że lewaccy odbiorcy mojego programu i ci z OKO Press powiedzą :tak, nic się  nie stało, przecież tam doszło do rzeźni na uliach…a…”.

Min 12.30 „… Dobra, to sobie sklasyfikujmy, co tam się właściwie wydarzyło.  Cyrk LGBT poinformował lud pracujący miast  i wsi podlaskiej, że przyjeżdża  do nich z imprezą. No to co zrobił lud podlaski.  Lud podlaski zgłosił  do ratusza dziewięćdziesiąt  parę  imprez kontrmanifestacji(…) Nie mówiąc  wprost o co chodzi . Na torze ćwiczeń ,  którym miało iść LGBT (…) impreza , która spowodowała , że początek  marszu LGBT w Białymstoku   zaowocował trzystoma osobami  . Tam 300 osób szło i się  źle czuło bo (…) reszta marszu  czyli cyrk LGBT stała na światłach kilka  kilometrów dalej. …”  

 I pan Otoka Frąckiewicz zaprezentował filmik  min 13:19-13:33 ( 14 sek) pokazujący  kilkunastu młodzieńców na przejściu dla pieszych śpiewających /wykrzykujących hasła: „Sinus, cosinus!” „Obowiązkowa-  matura -z matematyki!, obowiązkowa – matura z matematyki !” Cyrk LGBT przez 2 godziny musiał słuchać o sinusie cosinusie.
Ratusz zgodził się na 50 imprez w centrum miasta.

Kiedy zaczęła się zadyma? Zadyma wg Białostocczan , jak referuje   pan Otoka Frąckiewicz  zaczęła się od tego, że kiedy od strony LGBT poleciały zgniłe jajka w stronę kibiców Jagiellonii , oni wyszli na ulicę a policja bez ostrzeżenia zaczęła do nich strzelać z broni gładko lufowej gumowymi kulami a helikopter latał nad całą imprezą strasząc skutecznie wszystkich. .  Potem było jeszcze gorzej, bo marsz LGBT zatrzymał się czy rozdzielił w rejonie katedry, skłonił policję do użyci a gazu łzawiącego i pieprzowego. 

Ponieważ policji było bardzo, bardzo dużo i była też policja w z Warszawy , bałagan był nieunikniony, i gaz łzawiący przeznaczony dla kibiców Jagilellonii – trafił na trawniki, na których pan Wojewoda organizował Piknik Rodzinny- między  dzieci, osoby starsze i słabsze. Policja wzięła Piknik Rodzinny za „kontrmanifestację” i  dała rodzinom popalić.

W tle  lewactwo  urządziło kilka ustawek ,które pracowicie sfilmowało a które miały pokazywać  katowanie niewinnych uczestników „cyrku LGBT” przez „brutalnych bandytów z Białegostoku”.   

Jak na przykład ten filmik pana Michała Jurczyka w koszuli w zielono-czarną kratę z tytułem „Pobili mnie na paradzie równości w Białymstoku”, który puszczony w zwolnionym tempie pokazywał, że żaden z pięciu ciosów ręką lub nogą nie dotarł do ciała domniemanej ofiary ale minął je w sporej odległości.

A  policja na swojej stronie internetowej  umieściła 22.07.2019 r. ogłoszenie „Policjanci poszukują poszkodowanego”:”… Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku  poszukują osoby pokrzywdzonej w wyniku pobicia w dniu 20 lipca 2019 r. na ulicy Suraskiej w Białymstoku”.

Pani minister Witek i inne czynniki rządowe  podkreślają  , iż „policja znakomicie wypełniła swój obowiązek” ale ja mam wrażenie, że  policja  wręcz szukała okazji, żeby pokazać „swoją moc” i  rzuciła się na nieuzbrojonych kibiców, którzy  co najwyżej krzyczeli do  „cyrku LGBT” bardzo brzydko „rożnymi   wyrazami”. Natomiast nikt nie jest w stanie do dzisiaj zaprezentować    słynnych „brukowców”, którymi miały być obrzucane „ofiary z parady równości”.

Dlaczego o tym piszę. 

A dlatego, że w sprawie  awantur  w Białymstoku w dniu 20 lipca 2019 r. wypowiedział się  publicznie internauta  „jakuboski76”, który jest  homoseksualistą  polskim  mieszkającym w Wielkiej Brytanii.  W zeszłym roku obejrzałam kilka jego ciekawych wypowiedzi o warunkach życia w Wielkiej  Brytanii.

W dniu 21 lipca 2019 r.  opublikował wypowiedź pod tytułem „Marsz LGBT w Białymstoku Przykładem  Cynizmu Działaczy LGBT”.  

Zaczął od  szeptanej propagandy rozpowszechnianej  tuż po owej paradzie równości  w Białymstoku , iż  „z rąk narodowców  w Białymstoku z powodów homofonicznych zginęły dwie osoby: chłopiec i dziewczyna lat 14 i 16 ”.  I miała to być „święta prawda”. Nie miał zamiaru zabierać głosu w sprawie  marszu równości. Ale w tej sprawie zwrócił uwagę , iż nie ma źródeł tej informacji a”… jeśli akcja nalepek „stop pedałowaniu” albo „strefy wolne od pedałowania” w Polsce robi  aferę w BBC angielskim,  taka bzdura , to - zamordowanie  z powodów  homofonicznych dwójki nastolatków byłoby o tym ..biiip… wszędzie , otwierałbym lodówkę, na mleku by to już było.Skoro o tym  nie ma , to to nie wystąpiło…”.

W  min. 2: 49 powiedział co następuje :”… Pro-elgiebetowskie   , nie mogę powiedzieć  pro homoseksualne. Rozróżnijmy jedną rzecz.(…) Jestem gejem, tak. Dzisiaj usłyszałem zarzut: bo ty jesteś nienawistny wobec homoseksualistów , pisze do mnie przyjaciel i trochę mi  to  przypomina sytuację czarnego , który nienawidzi  czarnych . Ja mu zadałem jedno pytanie: w którym momencie ja nienawidzę homoseksualistów.
-No o key, to tak  to zgeneralizowałem, chodziło o tom, że jesteś przeciwny środowiskom LGBT.
- Nawet nie samym środowiskom. Jestem przeciwny propagandzie LGBT, która  wyrządza więcej szkody niż pożytku…”.

Od min. 4:13  opowiada swojemu przyjacielowi z Brazylii o marszu równości w Białymstoku. A najpierw o Białymstoku, bo  został o to zapytany: „…Białystok jest jednym z 10 największych miast w Polsce , ale jest w bardzo konserwatywnym regionie, jest generalnie małym miastem tak naprawdę…”. I wtedy ten przyjaciel powiedział: „…Wiesz co? W Brazylii nikt by się odważył zrobić marszów w mniejszym mieście niż Sao Paulo. …”

Min  4:25  :”…Sao Paulo, przypominam, ma 20 mln mieszkańców…”. 

I dalej pan "jakuboski76” , żyjący sobie w Wielkiej Brytanii i czerpiący wiele radości z prowadzenia kanału na youtube , snuje opowieść swojego przyjaciela, z której wynika, że w Brazylii, społeczeństwo  przyjmuje do wiadomości, że są jacyś „geje” i”… jeśli oni są, to niech sobie są, ale prywatnie, bez ostentacji. Jeśli mieszkają w sąsiedztwie, ludzie wiedzą, że to jest para homoseksualna i dopóki się z tym nie obnoszą, nikt nic do nich nie ma…” . Natomiast  społeczeństwo  nadal nie jest gotowe na ostentację. W Brazylii.

Okazuje się, że pan „jakuboski76”  próbuje  tłumaczyć  właśnie w ten sposób  sprawy w środowisku LGBT i nie znajduje tam zrozumienia. Jak sam mówi, nie boi się miejscowych polskich narodowców , których mija na ulicy i którzy wiedza, kim on jest, bo znają go z kanału na youtubie ale boi się ludzi ze środowiska LGBT.  

I oto co mówi pan „jakuboski 76” w podsumowaniu min  5:57 :”… Tutaj działa zasada rewolucyjna, jak w rewolucji październikowej – kto nie  jest z nami, jest przeciwko nam. Ja nie jestem z nimi. I nigdy nie będę.  Dlatego, że ja uważam, że zmuszanie konserwatywnej większości, jak w przypadku Polski, konserwatywnej większości społecznej , zmuszanie kogokolwiek do akceptacji budzi naturalny protest i odruch na „nie”. (…)

Min. 7:02 :”… Te marsze LGBT i promocja jest do niczego niepotrzebna i  wywołuje dokładnie odwrotny efekt .Jeżeli  mówimy o tym , że na marszu w Białymstoku dokonano pobić, tych pobić by nie było, gdyby organizatorzy, nie mówię o władzach   miasta, mówię o organizatorach ze strony LGBT; gdyby mieli zdrowy rozsądek albo nie patrzyli przez pryzmat  politycznych aspektów, nie dopuściliby do tego marszu dla bezpieczeństwa jego uczestników. Ja osobiście uważam, że każda jedna ofiara pobicia na marszu w Białymstoku  jest ofiarą NIE narodowców , chociaż rękami tzw. narodowców to było wykonane , chociaż moim zdaniem chuliganów, bo moim zdaniem narodowcy to krzyczeli…”

Min. 8:40:”… Gdybym ja był organizatorem marszu ze strony LGBT , ja bym w takim miejscu jak Białystok  bym go odwołał . I wytłumaczył wzystkim , którzy chcieli brać udział w tym marszu , że to jest dla ich własnego  bezpieczeństwa i dobra.  Jeżeli na marsz ten przychodzi 500 osób a przeciwników tego marszu jest łącznie  z rodziami i dziecmi jest 5000, i też tam przyszli -  konfrontacja jest nieunikniona….’.

Min 8 :59 :”…Ludzie, którzy  ten marsz zorganizowali  i forsowali żeby do niego doszło, czyli organizatorzy LGBT – są  odpowiedzialni za te pobicia. Bo bezmyślnie lub z premedytacją  wpuscicli w gniazdo os ludzi, którzy szli za idealnymi hasłami. Głównie młodzież. Dlaczego się do tego wykorzystuje nastolatków. Bo nimi rządzą emocje i bardzo łatwo nimi sterować i manipulować. I TYCH LUDZI WYPUSZCZONO NA ULICE  W FLAGACH TĘCZOWYCH, ŻEBY ZOSTALI POBICI PRZEZ NARODOWCÓW.  A uważam, tego się nie boję powiedzieć (…)
Min  8:34 :”… Ja osobiście uważam, że ŚRODOWISKOM  I ORGANIZATOROM LGBT  BARDZO  ZALEŻAŁO  NA KONFRONTACJI  KRWAWEJ , ŻEBY MIEĆ SWOJE OFIARY  I SWOICH ŚWIĘTYCH . I ŻEBY TERAZ GŁOŚNO MÓWIĆ O HOMOFOBII  W POLSCE , bo ktoś  dostał w ryj i się zalał krwią. Tylko ten ktoś nie dostałby w ryj i nie zalałby się krwią, gdyby tam nie poszedł.     A skoro wiedział , że idzie wśród pięciu tysięcy ludzi, którzy go nienawidzą , to po cholerę tam lazł. I odwołanie tego marszu nie byłoby tchórzostwem , nie byłoby się chowaniem- byłoby zwykłym dbaniem o zdrowie  i bezpieczeństwo a nawet życie  ludzi , którzy brali w nim udział. WIĘC LUDZIE, KTÓRZY DO TEGO MARSZU DOPROWADZILI  , SĄ ODPOWIEDZIALNI ZA TO, CO STAŁO SIĘ JEGO UCZESTNIKOM. (…)

Kim byli organizatorzy, których w krótkich żołnierskich słowach podsumował  homoseksualista polski z Wielkiej Brytanii?  Nominalnie było to stowarzuszenie „Tęczowy Białystok”, które miało być zarejestrowane w KRS w lipcu  ubiegłego roku. I nie widać do dzisiaj śladów ogłaszanej w mediach rejestracji.

Twarzami tego przedsięwzięcia byli wtedy pani  Katarzyna Rosińska z Rady Krajowej Partii Razem,   pan Grzegorz  Senda, rzecznik prasowy Partii Razem Podlasie. 
Tak się złożyło, że  akurat jesienią 2018 r. pani Rosinska startowała jako „jedynka”  w wyborach do Sejmiku Wojewódzkiego w Białymstoku  i w kampanii błysnęła propozycją, aby „…w miejscach publicznych, urzędach i szkołach były ogólnie dostępne prezerwatywy” a także „punkty konsultacyjne, w których można porozmawiać o własnej seksualności”.

W  roku 2019 wystartowała w wyborach do Europarlamentu  z listy „Lewica Razem”  z drugiego miejsca. 

Wyniki  miała bardzo słabe  mimo  widocznego poparcia Adriana Zandberga i gazowni.
Partia Razem na Podlasiu w ogólności a pan Zandberg  w szczególności  poświęcali w ostatnim roku uwagę nie tylko zagadnieniom LGBT.

Drugim, chyba nawet ważniejszym  celem było zwalczanie legendy „bandytów z AK” : m.in. „Burego” Rajsa  i mjr Zygmunta Szendzielorza „Łupaszki”.  
 
Na przykład w kwietniu 2018 r.  kiedy radni PiS w Białymstoku przegłosowali nadanie  jednej z ulic tego miasta imienia mjr „Łupaszki’, pani  Rosińska  i jej kolega   Seweryn Prokopiuk nauczyciel z Widowa (który też niczego nie ugrał w żadnych wyborach)  urządzili konferencję prasową, na której  wyrazili  swoje gorące oburzenie, z powodu  tak „kontrowersyjnej” decyzji.  Oraz wyprodukowali petycję, aby ta decyzja Rady Miasta  Białystok została – cofnięta.

Nic nie szkodziło, że pani Rosińska i pan Seweryn Prokopiuk  nie zgromadzili potrzebnej liczby głosów żeby się dostać  choćby do rady gminy.

W dniu 23 lutego 2019 r.  po Mszy  św. w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Hajnówce wyruszył IV  Hajnowski Marsz  Żołnierzy Wyklętych , organizowany przez Narodowa  Hajnówke, Patriotyczna  Jagiellonię i  Stowarzyszenie „Marsz Niepodległości”.

No i pan Adrian Zandberg też tam był, wraz z ekipą z Partii Razem (poparcie w wyborach samorządowych 2018- 1,57% ) i powiedział , co następuje: „…Dzisiaj przez Hajnówkę przechodzi marsz nacjonalistów . Ci ludzie krzyczą, że Bury jest ich bohaterem. Jestem tutaj dzisiaj, jak co roku, by powiedzieć, że Rajs “Bury” był zbrodniarzem, a nie bohaterem. Człowiek, który morduje dzieci, kobiety w ciąży, który dopuszcza się haniebnych zbrodni przeciwko cywilom, nie może być traktowany jako bohater. Nacjonalistyczny marsz tutaj w Hajnówce to prowokacja wymierzona w lokalną społeczność, po to, by ludzi skłócić, nastawić brata przeciwko bratu. Jestem tu dziś, by powiedzieć: Nie pozwolimy na zastraszanie społeczności prawosławnej!...”.

Starzy komuniści i ich potomkowie uporczywie brną  w  zakłamywanie pamięci o II WW.  Bo zaledwie 80 km od Hajnówki leży  miejscowość Brzostowica Mała (na terenie Białorusi), gdzie 17 lub 19 września 1939 r.  „oddział” niesłusznie u docenta wiki nazwany „bandą” złożoną z Żydów i Białorusinów pod dowództwem  handlarza Zusko Ajzyka  i „nadzorem Komitetu Rewolucyjnego”  pod kierunkiem niejakiego Motyla Żaka dokonał  okrutnej masakry  50 Polaków, zaczynając  od miejscowego ziemianina hrabiego Antoniego Wołkowickiego i jego żony Ludwiki ale także zwykłych ludzi: listonosza, nauczyciela , kasjera gminy czy sekretarza gminy. Zabawa  była pyszna: 

Ofiary   miały ręce skrępowane drutem kolczastym, musiały jeść wapno  i zostały zakopane żywcem.

To nie był jakiś wypadek, to była reguła. Za pierwszego Sowieta. Czy w Białymstoku Polacy nie dowiedzieli się o tych „sojuszniczych występach”?

W odległości  ok. 220 km na wschód od Białegostoku a jakieś 17 km na północ od miasta Baranowicze leży wieś  Kołdyczewo, koło której  od marca 1942 r. do czerwca  1944 r.  funkcjonował  niemiecki  obóz koncentracyjny dla Polaków i  Żydów, w którym 100% załogi   stanowili kolaboranci białoruscy z 4 Kompanii 13 Białoruskiego  Batalionu Policyjnego  SD- jak najbardziej ochotniczego.  Szacowana  liczba ofiar – ok. 22 tysiące, z tego na początek zagazowali 100 polskich ksiezy rzymsko katolickich. Kobiety były gwałcone a dzieci żywcem grzebane.

Część obsady zdołała uciec na Zachód i  schowała się w PRL pod obcymi nazwiskami. Niektórzy odnaleźli się jako wysocy funkcjonariusze PZPR i mieli proces, ale nikt ich nie wydał ZSRR, gdzie czekała ich kara śmierci.


Dla „polskich bandytów z AK”  nie było takiej taryfy ulgowej.  Co powinno zadowolić   moralnie wzmożonego pana Adriana Zandberga, urodzonego w  dalekiej Danii i przywiezionego  w kolebeczce w ciemną noc stanu wojennego do PRL. Co ja mówię. Pod koniec lat 80-tych a mamcia na początku lat 90-ych już była zainstalowana w biurokracji  Sejmu czy też Senatu.

W Białymstoku  serce bitwy toczonej z polskim nacjonalizmem i bandytyzmem biło od 1945  r.  w siedzibach NKWD, Smiersz i Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego.    Bitwa zakończyła się wielkim sukcesem sił  jasności, prawdy i postępu : do dzisiaj  „najwięksi  bandyci” jak Rajs „Bury” nie mają grobów. Wątłe siły IPN  ciągle odkrywają szczątki   Ofiar  UB, NKWD czy Smiersz. 

Mijały lata i okazało się w 1999 r., że w Białymstoku  dokonywany  jest  pochówek prawdziwego  Sowieta  z NKWD , Faustyna Grzybowskiego, który w okresie 13.08.1944-16.01.1945 r. był komendantem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Białymstoku.  W latach 1949-1955 szef ochrony rządu w Warszawie.   Przeżył i dożył do „wolnej Polski” i włos mu z głowy nie spadł.

Co tu mówić: WUBP  było przedsięwzięciem  prawdziwie internacjonalistycznym:  kolejni  komendanci to: dwóch Sowietów (powrócili do ZSRR) :Faustyn Grzybowski  i Tadeusz Piątkowski , jeden Białorusin Daniel Kubajewski i jeden Żyd  Bernard Borys Schildhaus ksywa Krzywiński  Bolesław. Wśród zastępców komendanta  też było  narodowościowo różnorodie: na 9 zastępców w okresie 1944-1956 – jeden Sowiet „przywrócony na łono ZSRR” - dwóch Żydów:  Koton Eliasz  i Domowski Aba .

Najciekawszą   figurą WUPB w Białymstoku   był  niejaki  Samuel Faber lub Farber  z Wydziału I Kontrwywiadu  - naczelnik wydziału w okresie 1.02. 1948-20.10.1948. Zaczął on  karierę  w WUBP w Białymstoku 28.11. 1945 r., jako „oficer Śledczy”, czyli zrywał paznokcie wrogom ludu a nawet rozstrzelał osobiście  skazanego w trybie doraźnym na karę śmierci  członka WiN Antoniego Arasimowicza z Dębszczyzny powiat Suwałki.  Nie został za to pociągnięty do odpowiedzialności.

Karierę  w „organach” złamał sobie   z powodu  pociągu  do pieniędzy i przygód , co opisuje w artykule pt. „Faber i S-ka – Krótka Historia Przekrętu    pan Jerzy Kułak z OBEN IPN Białystok na stronach  80-83.

Najpierw był pociąg do złota , o czym można przeczytać  w raporcie szefa Wydziału Informacji  11 Brygady Ochrony Pogranicza mjr. Głogowskiego   z 19 października 1948 r., który okazał się człowiekiem bez wyobraźni i zasypał  zdolnego   ubeka Fabera , który miał się do niego zgłosić w  czerwcu 1948 r. z dyskretną prośbą aby  ułatwić mu przejście  granicy wschodniej  w celu przewiezienia zwłok szwagra  por. Farbera, który rzekomo miał być  zamordowany przez Niemców  i pochowany na stronie Związku Radzieckiego (…) Konkretnej odpowiedzi nie dałem, tłumacząc , że muszę rozpatrzeć sprawę, jak wygląda przejście na stronę ZSRR.  

 I po upływie dwóch miesięcy  czasu, znajdując się przypadkowo w towarzystwie  por. Fabera i jego kolegów , między którymi znajdował się  niejaki ob. ARON pochodzenia żydowskiego i jego kochanka […]

No i obywatel Aron  spytał  mjr Głogowskiego, czy ta sprawa, o której mówił por. Faber da się załatwić szybko, bowiem  na tym terenie Sowieci zaczynają budować fortyfikacje, więc sprawa będzie ciężka do realizacji.  
 I zupełnie otwartym tekstem   rzucił :”…Jeśli pan major ułatwi nam przewiezienie tego skarbu , to  my  panu zagwarantujemy milion złotych …”.  

Opowieść  była taka, że pod koniec wojny komendant obozu niemieckiego  w trakcie zwijania obozu wziął ze sobą jednego Żyda i Żydówkę aby mu pomogli zakopać kilka kasetek  brylantów i złota ale  było bombardowanie i zginął w nim ów niemiecki komendant i  Żyd a Żydówka przeżyła i oznaczyła miejsce zakopania owych kasetek.  I oni wiedzą, że wszystko się zachowało a „chodzi tylko o przewóz”.

Po kilku dniach zgłosił się do mjr Głogowskiego por. Faber  i otwarcie oznajmił, że zamierza przekroczyć granicę  na jego odcinku a po przekroczeniu włoży mundur oficera  radzieckiego i pokazał legitymację oficera Armii Czerwonej . Tak zabezpieczony miał dotrzeć na miejsce  a  tam  mieli czekać przygotowani ludzie  i w nocy przetransportować złoto na polską stronę.  Mjr  Głogowski  wyśmiał por. Fabera  i panowie więcej o tym nie rozmawiali ale mjr  Głogowski złożył  stosowny raport.

Obywatel Aron zniknął  we wrześniu 1948 r.  a zatrzymana przez władze kochanka Arona niejaka Halina Rudnicka w trakcie przesłuchania w dniu 21 .10 1948 r. stwierdziła, że ona to wszystko wymyśliła, bo Aron ją źle traktował i „nie miała uważania”. A kiedy dowiedział się o złocie, to  był grzeczniejszy. 

 Por. Faber został  zatrzymany i poszedł siedzieć nie za złoto, które być może było po sowieckiej stronie , ale za handel  kamienicami pożydowskimi.

W tej sprawie pan Jerzy Kułak z IPN  przedstawia  fascynujące  zeznanie z dnia 1o.11.1948 r.   niejakiego Eliasza Grondowskiego  (Grądowskiego)  urodzonego 1924 r. w Jedwabnem  pow. Łomża, narodowość  żydowska, wyznanie mojżeszowe.  Nie wiem, czy to ten "pana-Grossowy świadek". 
 Oto co ciekawsze fragmenty:”… Na terenie miasta istniała grupa ludzi, składająca się przeważnie z żydów, jak to: Frydzon Aron, Knyszyński Feliks, Boczkowski Leon,  Szczupak Lejzor,  Grynsztejn Szmeja, Faber Samuel – funkc[jonariusz] WUBP w B-ku oraz Jarocki Wacław – Naczelnik Wydziału Prawnego O[kręgowego] U[rzędu] L[ikwidacyjnego] w Białymstoku, ob. Białostocki [...](sekretarz Komitetu Żydowskiego w B-ku), którzy [...] kierowali sprzedażą domów pożydowskich i placów znajdujących się na terenie m. Białegostoku i okolic 

[..Każdy członek miał spełnić w tej spółce swoje zadanie [...]. Część z nich zajmowała się wyszukiwaniem nieruchomości pożydowskiej opuszczonej, druga część wyszukaniem osobnika o nazwisku podchodzącym z nazwiskiem zaginionego żyda, byłego prawowitego właściciela danej posesji, którego później umawiają, żeby on występował przed Sądem Grodz-kim w B-ku, iż rzekomo on jest spadkobiercą danej posesji, któremu wyszukują fikcyjnych świadków [...], a na podstawie takowych świadków Sąd Grodzki wprowadza w posiadanie takiego rzekomego spadkobiercę.  

Czynność ob. Jarockiego Wacława polegała na tym, że on nie stawiał w tym wypadku żadnego sprzeciwu przy wprowadzaniu w posiadanie tej osoby [...], a czynność por. Fabera Samuela polegała na tym, że on przyspieszał w wydawaniu zezwoleń na prawo nabycia nieruchomości, gdyż m. Białystok leży w pasie granicznym i prawo obowiązuje, aby nabywca posiadał zezwolenie od wojewody [...].Uzyskana suma pieniędzy za [...] sprzedaną nieruchomość była dzielona pomiędzy wszystkich uczestników wchodzących w grę. [...] Ww. grupa bezprawnie sprzedała bardzo dużo domów pożydowskich.[...]

 Mnie jest wiadome, że do Białegostoku przyjechała z Meksiko ob. Szrejbmanówna Chaja, celem sprzedaży swoich nieruchomości, lecz już przez tę spółkę dom jej przy ul. Młynowej [...] został sprzedany. W związku z tym, aby ona o tym nikomu nie meldowała, to wypłacili jej 100 tysięcy złotych odszkodowania i dali jej upatrzony inny dom dla sprzedaży w Sokółce.[...] 

Gdy ja wraz z ob. Edelsztejnem Chaimem wystąpiliśmy w Sądzie Grodzkim w Białymstoku w charakterze świadków, oraz gdy na podstawie naszych zeznań została  wykryta fikcyjna sprzedaż domu przez tę spółkę położonego w Supraślu [...] [to] mnie  i  Edelsztejna Chaima i Boruszczaka Abrama w dniu 11 IV 48 r. zatrzymano przez WUBP[...] gdzie przesiedzieliśmy przez okres sześciu dni [...], a później zostaliśmy wysiedleni z pasa pogranicznego na okres trzech lat.[...]

 Por. Faber Samuel w czasie, gdy byłem przesłuchiwany przez niego [...],powiedział nam, że obecnie nie ma innej rady, musicie na razie opuścić Białystok i wyjechać n a jakiś okres czasu, lecz jeżeli zaprzestaniecie mówić o tym, że sprzedają  żydzi  bezprawnie  domy w Białymstoku, to będziecie mogli powrócić z powrotem (…)


[...] Za pośrednictwem tegoż Jarockiego Wacława w maju 1948 r. usunął z domu ob. Wierzbicką Lucynę6 podstępem [...] tłumacząc jej, że [lokal ten] potrzebny jest Woj[ewódz-kiemu] UBP, gdyż będzie w tym domu lokal UB, chociaż por. Faber w końcu 1946 r. sprzedał swój dom za cenę jednego miliona złotych przy ul. Częstochowskiej nr 23,w maju 1948 r. drugi dom za cenę 800 000 złotych7 [...].Przesłuchany na powyższe okoliczności w tej sprawie por. Faber do zarzucanych mu czynów nie przyznał się [...].

Ale poszedł siedzieć na 5 lat  z tym, że przesiedział 2 w komfortowych warunkach.

Większość osób narodowości żydowskiej zamieszanych w aferę ze sprzedażą nieruchomości jeszcze w 
1948 r. wyjechała za granicę, głównie do Francji, Australii i Kanady….”. A teraz ich potomkowie zapewne "jęczą i  płaczą" za "swoimi" kamienicami w  Białymstoku.

Były to spore biznesy bo jak dla  porównania  podaje  Autor pan Jan Kułak, średnie wynagrodzenie nauczyciela w owym czasie wynosiło 1.500 zł miesięcznie.  

Jak widać , wszystko już było.

Zastanawiam  się, czy nie chodzi o to, żeby ciemny lud  zastanawiał się, czy jest „za” albo o „przeciw” LGBT   i kotłował się na ulicach a   jasnogród rozgląda się a to za kasetkami  ze złotem ,  a to za kamienicami.  

 Czytam o tych powojennych przewałach z kamienicami,  kasetkach ze złotem  do zajumania ze sowieckiej strony  i myślę o tym Adrianku Zandbergu, który  się napina  patetycznie  i antypolsko  , kiedy tylko usłyszy  nazwisko  Żołnierza Podziemia  Niepodległościowego  ,który obniżał   komfort  życia  funkcjonariuszom UB  z legitymacjami Armii Czerwonej  po kursach NKWD w Kujbyszewie.

https://twitter.com/Pani_Scarlett           
https://plus.poranny.pl/teczowy-bialystok-chcemy-bialostockiego-marszu-rownosci/ar/13357453
https://queer.pl/news/191844/heteronormatywnosc-na-odwrot
https://fr-fr.facebook.com/pg/TeczowyBialystok/posts/

https://www.youtube.com/watch?v=cIAI9Zho0ag
https://plus.poranny.pl/teczowy-bialystok-chcemy-bialostockiego-marszu-rownosci/ar/13357453
https://fr-fr.facebook.com/pg/TeczowyBialystok/posts/


http://www.bialystokonline.pl/prezerwatywy-dostepne-w-urzedach-i-szkolach-taki-pomysl-ma-kandydatka-do-sejmiku,artykul,107917,1,1.html
https://www.gosc.pl/doc/5356063.Trwa-IV-Hajnowski-Marsz-Pamieci-Zolnierzy-Wykletych